I już coś wiemy. Nie będzie więcej niż 10 kandydatów na prezydenta Krakowa. Pozostałe 14 komitetów wyborczych „wykruszyło się” z walki o prezydenturę i nie zebrało wymaganych prawem podpisów. Rejestracja kandydatów, jak i cała reszta prezydenckiego wyścigu, przyniosła też kilka ciekawostek.
Największą był oczywiście poniedziałkowy problem Łukasza Gibały z odrzuceniem sporej części podpisów z powodu niedopisania przez popierających go obywateli, iż mieszkają oni w Krakowie. Na trzy dni przed rejestracją Gibała musiał znaleźć jeszcze przeszło półtora tysiąca podpisów, co niektórzy komentatorzy uznali za niemożliwy do zaistnienia cud. A cud się zdarzył. Przez te trzy dni wolontariusze kandydata wychodzili krakowianom z bagażników i lodówek, a efekt tych działań był taki, iż Gibała doniósł komisji wyborczej nie półtora, a dziewięć tysięcy podpisów. Mobilizacja kandydata i jego środowiska była olbrzymia, co pokazuje i jego determinację, i zaplecze. Po takim pokazie siły pozostałym kandydatom z pewnością trudniej będzie podjąć z nim walkę, choć niedopatrzenie, które spowodowało poniedziałkową decyzję o odmowie rejestracji, było poważne.
Łukasz Gibała zebrał więc ponad 14 tysięcy podpisów, a żaden z pozostałych kandydatów nie zdobył choćby połowy tej liczby. Jednak wypadek przy pracy, który przydarzył się Gibale, powinien dać pozostałym do myślenia i zachęcać do zgromadzenia odpowiedniej rezerwy podpisów. Tylko iż taka rada to już teraz musztarda po obiedzie. W momencie, gdy powstaje ten tekst, decyzję o rejestracji ma jedynie piątka kandydatów: Michał Drewnicki, Aleksandra Owca, Jan Hoffman, Monika Piątkowska i Łukasz Gibała. Pozostali zbierali podpisy prawie do końca, co obnaża duże trudności komitetów w zgromadzeniu ich odpowiedniej liczby, to zaś nie jest dobrym prognostykiem przed zbliżającymi się wyborami.
Szczególnie interesujące są tu przypadki Darii Gosek-Popiołek i Bartosza Bocheńczaka. Posłanka Lewicy, która w przedwyborczych sondażach zajmuje wysoką lokatę, zdobywa „jedynie” 4700 podpisów i to w ostatniej chwili. Pokazuje to, iż kandydatka niespecjalnie może liczyć na swoje środowisko polityczne, czyli krakowską Lewicę. Co prawda teraz ważniejsze będą ruchy wyborców, ale przez działania własnej formacji kandydatka omal nie wypadła z wyścigu o prezydenturę i skoro koledzy dotąd nie pomogli, to liczenie na nich w przyszłości może być ryzykowne.
Jeszcze gorzej wiedzie się przedstawicielowi Konfederacji, który dynamiczną kampanię zaczął jako jeden z pierwszych. Bocheńczak zgromadził podobną liczbę podpisów co Gosek-Popiołek, z tą różnicą, iż media donoszą, iż do jego list są uwagi, które mogą spowodować brak rejestracji. Ogólnopolskie wyniki Konfederacji nie przekładają się więc na jej wyniki w Krakowie. Tu konfederatów do głosowania bardziej zachęca kandydatura Gibały. Do składania podpisów najwyraźniej też.
Jeżeli zestaw kandydatów, którzy dostarczyli wymaganą liczbę podpisów, się potwierdzi, to trochę trudno będzie wybrać kandydata niepoważnego. Choć oczywiście w polityce to zawsze jest możliwe. Wśród 14 komitetów, które „poległy” przy zbieraniu podpisów, jest sporo oryginałów, których część wyborców chciałaby poprzeć dla hecy. W wyborach przedterminowych, gdzie frekwencja prawdopodobnie nie będzie imponująca, taka grupa miłośników politycznej satyry to wcale nie musi być mały elektorat. Szczęśliwie dla krakowian pierwszym testem było zbieranie podpisów.
Nie wiadomo szerzej, czy jakiekolwiek podpisy zebrała Marianna Schreiber, która w dniu rejestracji kandydatur wycofała się z wyścigu prezydenckiego, opowiadając o tym publice sprzed Pałacu Kultury w Warszawie. Nie mają szczęścia te krakowskie wybory. Najpierw jeden kandydat jest nam objawiony na chodniku przy Nowogrodzkiej, potem druga kandydatka na trawniku w Alejach Ujazdowskich, a teraz Pałac Kultury. Brakuje jeszcze stadionu Legii i placu Zamkowego jako scenerii wydarzeń towarzyszących wyborom, ale na nowe warszawskie akcenty mamy jeszcze trzy tygodnie.
Ciekawie zaprezentowała się również radomska kandydatka Marta Ratuszyńska, która bardziej od rządzenia Radomiem zapragnęła władzy nad Krakowem. 78 podpisów to jednak trochę mało, by zarejestrować kandydaturę. Możemy oczywiście zżymać się, iż działania niektórych kandydatów na kandydatów są niepoważne, ale chyba nie o kandydowanie im szło. Wybory to wszak bardzo dobry sposób na promocję. I wcale nie musi to być promocja polityczna. Skoro w przeszłości kandydatami na prezydenta Polski mogli być rektorzy prywatnych uczelni i producenci wkładek do butów, to co szkodzi, by teraz byli to celebryci?
W przedwyborczej walce w Krakowie skończył się istotny etap. Na placu boju nie ma już celebrytów, ale co do zasady nie popisały się też duże ogólnopolskie partie, które powinny być dobrze naoliwionymi maszynami do wygrywania wyborów. Tymczasem mają one problemy z organizacją prozaicznych, wydawałoby się, czynności wyborczych. Trudno zgadnąć, czy stoi za tym odpuszczenie sobie tych wyborów, czy zbytnia pewność siebie, ale naprawdę pewne jest tylko to, iż ani jednym, ani drugim wyborów się nie wygra. Żadnych.
Jakub Olech – politolog, wykładowca akademicki, krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

1 godzina temu




![Ależ oni się bawili! Gorący finał Niedzieli Kadzidlańskiej [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/czadoman_kadzidlo.png)



![Ostrołęckie Operalia 2026 przeszły do historii. Finałowy koncert [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage_30-1.jpg)
![Kino plenerowe w Błoniu [06.09.2026]](https://rdn.pl/wp-content/uploads/2026/09/53.jpg)

