„Nie widać chęci”. Gmina Witkowo odwraca się od inwestora, który chciał zbudować najwyższą wieżę w Polsce

1 tydzień temu

Miała być najwyższa wieża widokowa w Polsce, całoroczna atrakcja, która odmieni losy Ośrodka Wypoczynkowego w Skorzęcinie i przyciągnie setki tysięcy turystów rocznie. Tymczasem po odpowiedzi gminy Witkowo na list intencyjny inwestora – projekt utknął w martwym punkcie. Gmina stwierdziła, iż na obecnym etapie nie widzi możliwości procedowania sprawy w zaproponowanym kształcie. Tygodnie i miesiące mijają, a żadne konkretne działania nie zostały podjęte. Pytanie, które nasuwa się samo: dlaczego?

List intencyjny – wizja imponująca, odpowiedź chłodna

Przypomnijmy: w maju 2026 roku do Rady Gminy i Miasta Witkowo wpłynął list intencyjny od spółki reprezentowanej przez Emila Tuszyńskiego – finansisty z doświadczeniem w rynku nieruchomości komercyjnych. Inwestor proponował budowę kompleksu rekreacyjno-widokowego na tzw. Orlej Górze w Skorzęcinie. Obiekt miał osiągnąć wysokość przekraczającą 85 metrów, co uczyniłoby go najwyższą tego typu konstrukcją w Polsce.

Projekt podzielono na pięć stref tematycznych, w tym SkyZone z przezroczystą zjeżdżalnią, bungee i tyrolką, restaurację na wysokości około 70 metrów oraz kawiarnię na samym szczycie z szklaną podłogą . Inwestor deklarował, iż gmina nie poniesie żadnych kosztów, a zyska miliony z opłat wjazdowych i podatków .

Mimo tych obietnic, burmistrz Gminy i Miasta Witkowo Krzysztof Szoszorek odpowiedział 10 lipca 2026 roku, iż gmina nie widzi możliwości procedowania sprawy w zaproponowanym kształcie. Odpowiedź przyszła dokładnie w dniu spotkania przedsiębiorców z Ośrodka Wypoczynkowego z minister klimatu i środowiska Pauliną Hennig-Kloską. Wspólnik Emila Tuszyńskiego nei został jednak wpuszczony na to spotkanie. W piśmie podkreślono, iż koncepcja ma charakter ogólny i nie zawiera wystarczających danych pozwalających na ocenę jej realności, wykonalności oraz wpływu na interes Gminy.

„Nie widać chęci” – żenujące podejście?

Minęły tygodnie, a temat wieży widokowej nie ruszył z miejsca. Mimo iż inwestor zapewniał o gotowości do rozmów i przedstawienia szczegółów, gmina wydaje się nie wykazywać zainteresowania kontynuacją tematu. Tymczasem podobne inwestycje powstają w innych częściach Polski, a Skorzęcin – zamiast rozwijać się w kierunku całorocznej atrakcji – przez cały czas opiera swoją ofertę głównie na sezonie letnim.

Nasuwa się pytanie: dlaczego gmina nie chce rozmawiać o projekcie, który mógłby radykalnie zmienić oblicze tego miejsca? Czy odpowiedzią jest fakt, iż na tej inwestycji gmina nie może „położyć łapy”, co najwyraźniej lubi robić? O tym już na dniach w kolejnym materiale, w którym przedstawimy Wam, dlaczego tak wzrosły koszty przygotowania Ośrodka Wypoczynkowego w Skorzęcinie do sezonu od kiedy zarządza nim bezpośrednio Burmistrz Witkowa, a nie – jak miało to miejsce wcześniej – zarządca.

Brak wiary w prywatny kapitał?

W odpowiedzi na list intencyjny gmina wskazała, iż przedwczesne byłoby wyłączanie przedmiotowego terenu z dalszego obrotu lub ograniczanie możliwości jego wykorzystania na rzecz innych podmiotów, zwłaszcza wobec braku wiążących i konkretnych gwarancji realizacji przedsięwzięcia. To stanowisko może świadczyć o braku wiary w prywatnego inwestora, który deklarował gotowość do poniesienia ryzyka i sfinansowania inwestycji z własnych środków.

Inwestor proponował szereg zabezpieczeń dla gminy, w tym klauzulę celu inwestycyjnego, gwarancję bankową i możliwość przejęcia terenu w przypadku opóźnień. Mimo to gmina uznała, iż ryzyko jest zbyt duże.

Gmina wskazuje, iż nie ma wystarczających materiałów, aby w pełni zaopiniować pomysł. Jest to po prostu kłamstwem. Inwestor podszedł do tematu bardzo profesjonalnie i dostarczył burmistrzowi bardzo szczegółowe informacje dotyczące inwestycji. Deklarował również chęć spotkania zarówno z władzami gminy, jak i radnymi jeżeli będzie taka potrzeba oraz udzieleni odpowiedzi na każde, najbardziej szczegółowe pytania. Rozmowa inwestorem z naszym dziennikarzem trwała kilka godzin. Włodarze gminy, radni i inwestor praktycznie wcale nie rozmawiali. To pokazuje niezwykle aroganckie podejście burmistrza do tematu. Zdecydowanie lepiej do tematu podchodzą radni, jednak „zapora” w postaci włodarzy gminy wydaje się nie do przebicia.

Co dalej z Orlą Górą?

Na razie Orla Góra pozostaje niezabudowanym wzgórzem, a Skorzęcin – choć przyciąga tłumy latem – wciąż nie ma pomysłu na przyciągnięcie turystów poza sezonem. Czy radni i burmistrz zaryzykują i otworzą się na współpracę z sektorem prywatnym, czy też projekt wieży widokowej podzieli los wielu innych wizjonerskich pomysłów, które utknęły w biurokratycznych przepisach?

Wkrótce opublikujemy kolejny materiał, w którym przyjrzymy się bliżej kosztom funkcjonowania ośrodka pod bezpośrednim zarządem burmistrza. Czy rzeczywiście są one tak wysokie, iż gminy nie stać na ryzyko związane z nowymi inwestycjami?

Idź do oryginalnego materiału