Nie taki Mercosur straszny, jak go malują? „To nie koniec świata”

15 godzin temu

Tymczasem to nie będzie żaden koniec świata, a wręcz przeciwnie. Sedno układu, jaki ma scementować umowa, jest proste: Unia Europejska obniża cła na żywność, a kraje Mercosur na wyroby przemysłowe. Umowa stworzy może nie całkiem wolny, ale w dużej mierze wspólny rynek 800 milionów ludzi. Potęgę.

A teraz powróćmy do rolników. Choć hałaśliwi i widoczni, zwłaszcza na drogach, wytwarzają tylko około 3 procent polskiego PKB. Na marginesie: to mniej więcej tyle samo, ile do naszego ogólnokrajowego bogactwa dorzucają imigranci z Ukrainy. I tak, nie ma co czarować, rolnicy na umowie z Mercosur nie zyskają, co nie oznacza zaraz, iż stracą, a przynajmniej nie wszyscy.

Zyskają natomiast wszyscy ci, którzy wytwarzają pozostałe 97 proc. naszego PKB. Surowcowe i rolnicze kraje Mercosur są bowiem przemysłowym workiem bez dna. Po obniżeniu ceł rynek południowoamerykański stanie otworem przed europejskimi firmami (a więc także i polskimi) z branży:

  • motoryzacyjnej,
  • maszynowej,
  • AGD,
  • RTV,
  • farmaceutycznej,
  • zbrojeniowej.

To oznacza wzrost produkcji, inwestycji, zatrudnienia i per saldo – dobrobytu.

I teraz: co ważniejsze? Spełnienie żądań rolników i odrzucenie umowy z Mercosur, czy interes całej gospodarki oraz 95 proc. społeczeństwa, które nie żyje z rolnictwa?

Umowa z Mercosur obrosła w mity

Poza tym to nieprawda, iż zaleje nas tania i gorszej jakości żywność z Ameryki Południowej. Po pierwsze, surowe unijne normy nie przestaną obowiązywać. Po drugie – w umowie są „bezpieczniki”, które pozwalają obu stronom ograniczyć import jakiegoś asortymentu, jeżeli zacznie to dezorganizować lokalny rynek.

Choć zrozumiałe, iż te klauzule nie uspokoją np. europejskich hodowców oraz plantatorów buraka cukrowego. Ci pierwsi bezdyskusyjnie odczują import doskonałej argentyńskiej czy urugwajskiej wołowiny. A drudzy – niegorszego cukru z brazylijskiej trzciny cukrowej. Nie tyle, iż zaraz splajtują, co już nie będą mogli dyktować cen, na co pozwalał im chroniony rynek. Poza tym, ilu jest tych hodowców i plantatorów w Polsce?

A teraz puenta. We wszystkich krajach Unii są rolnicy, ale przeciwko umowie z Mercosur są już tylko Polska i Francja, co pokazuje, iż łączą nas nie tylko widelce. Na szczęście, Paryż i Warszawa to za mało, żeby zablokować tę umowę, która najpewniej będzie niedługo podpisana. Wreszcie ludzie na własne oczy zobaczą, że Mercosur nie taki straszny, jak go malują. Mnie osobiście cieszy najbardziej wizja tańszej brazylijskiej kawy.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału