Nie poseł Bortniczuk, a radny Komarzyński powinien być szefem opolskiego PiS?

2 godzin temu

Kontrola rządzących to święte prawo opozycji, a psi obowiązek rządzących taką kontrolę jej umożliwić. To jeden z filarów demokracji, bo służy higienie politycznej i profilaktyce nadużyć władzy, do których to każda pokusę ma. Tak więc Wojciech Komarzyński, radny PiS w opolskim sejmiku, ma prawo kontrolować zarząd województwa, czy nie narusza przepisów i jak wydaje publiczne pieniądze.

A tak na marginesie, to radny Komarzyński powinien zostać szefem PiS na Opolszczyźnie. Na tle milczących i biernych działaczy tej partii jest jak gwiazda. Komentuje, atakuje i nie ma chyba tygodnia, żeby nie zwołał konferencji prasowej, na której piętnuje – zasadnie lub nie – koalicję rządzącą regionem. I tu wracamy do kontroli w urzędzie marszałkowskim.

Wojciech Komarzyński i PiS mają do niej absolutne prawo, ale jak każde prawo, również i to jest pod pewnymi warunkami. Są jakieś procedury i reguły, których należy dochować, żeby nie doprowadzać do samowolki, chaosu i bezprawia.

I z tym radny Komarzyński wydaje się mieć problem. Choć jako człowiek niewątpliwie inteligenty oraz, mimo młodego wieku, doświadczony w niuansach urzędniczych, powinien wiedzieć, co i jak ma robić. A już zupełnie kuriozalnie wygląda sytuacja, kiedy poseł Kamil Bortniczuk, szef opolskiego PiS, ogłasza kontrolę poselską u marszałka Ogłazy, realizacją której ma się zająć… radny Wojciech Komarzyński. Poseł nie ma czasu, kompetencji? To może niech się zamieni wszystkimi pełnionymi funkcjami z radnym. Będzie jaśniej i łatwiej.

Gdzie był Wojciech Komarzyński z PiS gdy odbywały się machloje w Funduszu Sprawiedliwości?

To wszystko robi wrażenie jakiejś niepoważnej zabawy. W której nie o tropienie jakichś hipotetycznych nadużyć chodzi, tylko o gonienie króliczka pod kolokwialną publiczkę. Razi mnie jeszcze towarzyszące temu moralne wzmożenie u radnego.

Wojciech Komarzyński powinien pamiętać, iż jest członkiem partii, która, jak żadna inna po 1989 roku, nagromadziła sobie kilogramy brudu za paznokciami. Jak dotąd radny żadnych nadużyć w urzędzie marszałkowskim nie wykrył, więc tym bardziej to wzmożenie jest nie na miejscu. I fałszywe.

Bo gdzie był Wojciech Komarzyński, radny wojewódzki PiS, kiedy odbywały się machloje w Funduszu Sprawiedliwości. Kiedy jego partyjni koledzy szykowali skok na ziemię po Top Farms w Głubczycach. Gdy upychali na wszelkie najważniejsze i intratne posady miernoty bez kompetencji. Radny nie organizował wtedy konferencji, nie darł koszuli jak Reytan.

Fałsz i obłuda to cecha PiS, a symbolem stała się ostatnio kampania przeciwko SAFE. Twarzą tej kampanii został Mariusz Błaszczak. Gość, który kupił w Korei Południowej setki czołgów bez możliwości serwisu w Polsce oraz kilkadziesiąt samolotów nienadających się do walki. Za kredyt dwa razy droższy, niż oferuje SAFE.

I on teraz ostrzega przed „narodową katastrofą”? Swoją drogą to, iż do wyrafinowanej rozgrywki z Tuskiem partia delegowała Błaszczaka, nad którym intelektem góruje większość sierżantów sztabowych, jest miarą obecnej kondycji PiS.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału