Nie mówił, iż ma takie ambicje, ale do wyborów są jeszcze 3 lata. Czy Marcin Gołek zastąpi Jacka Jaśkowiaka?

1 godzina temu

Powołanie Marcina Gołka na stanowisko zastępcy prezydenta Poznania od początku budziło mieszane uczucia. Szczególnie zwracano uwagę na jego dotychczasową karierę i zajmowane wysokie stanowiska, które piastował mimo niewielkiego doświadczenia zawodowego, a także na „zajmowanie miejsca” Mariusza Wiśniewskiego na konferencjach prasowych i wydarzeniach medialnych.

Zwracano uwagę na obecność Gołka m.in. podczas odbierania inwestycji, które od początku nadzorowane były przez byłego zastępce prezydenta, czy też podczas wydarzeń medialnych, na których zwykle pojawiał się Wiśniewski. Ten drugi, po odwołaniu go z dotychczasowej funkcji, także mówił wprost, o stopniowym odbieraniu mu kompetencji i odsuwaniu od konferencji prasowych i wystąpień publicznych w ostatnich miesiącach, choć nie wskazał, kim był „zastępowany”.

Decyzja Jacka Jaśkowiaka o odwołaniu Mariusza Wiśniewskiego miała zaskoczyć m.in. część radnych Koalicji Obywatelskiej. Niektórzy wyraźnie poparli także dotychczasowego wiceprezydenta i pojawili się na jego konferencji prasowej w ubiegłym tygodniu. Gazeta Wyborcza cytowała niektórych, którzy mieli twierdzić, iż „prezydent czyści pole Gołkowi”, w kontekście następnych wyborów samorządowych. Ich zdaniem, młody samorządowiec ma być następcą Jaśkowiaka.

Podobne stwierdzenie padło także w wywiadzie radnego Tomasza Stachowiaka dla Radia Poznań, który powiedział, iż „Wiśniewski był niewygodny”. O te słowa dziennikarze radia spytali samego Marcina Gołka. Zastępca prezydenta wyraźnie był poruszony sprawą podkreślając, iż chce „bardzo mocno (temu) zaprzeczyć” i iż „nie jest podmiotem tej sprawy”. Dodał, iż „nigdy nie mówił o tym, iż ma jakieś ambicje prezydenckie”, a całą sprawę nazwał „teoriami spiskowymi”.

Zapytany o słowa Mariusza Wiśniewskiego o tym, iż jest gotowy do startu w wyborach na urząd prezydenta Poznania, „jeśli taka będzie wola mieszkańców”, Gołek stwierdził, iż „trzy lata to w polityce bardzo dużo”. To zdanie z jednej strony może odnosić się do tego, iż Wiśniewski może nie stanąć do walki podczas kampanii wyborczej, mając inne poparcie, cele lub choćby zniknąć z polityki, ale jednocześnie także być dopowiedzeniem do odpowiedzi na pytania o przygotowywanie Gołka do tej roli.

Choć Marcin Gołek wskazał, iż „nigdy nie mówił, iż ma ambicje prezydenckie”, to nie znaczy, iż ich… nie ma. Może to być część strategii i planu na przyszłość, o którym nie mówi na trzy lata przed wyborami. Pozostaje jednak pytanie, czy to właśnie o takiej strategii mówił m.in. Mariusz Wiśniewski wskazując na „środowisko polityczne wokół Jacka Jaśkowiaka, które boi się o swoją przyszłość po kolejnych wyborach samorządowych”. Czy „ekipa Jaśkowiaka” chce pozostać „ekipą Gołka”?

Idź do oryginalnego materiału