W normalnej demokracji opozycja przygotowuje się do wyborów: buduje program, szuka wiarygodnych liderów, przekonuje wyborców. W wersji proponowanej przez Prawo i Sprawiedliwość demokracja jest raczej przeszkodą niż celem. Skoro PiS nie ma realnych szans na wygraną w wyborach, zaczyna otwarcie mówić o scenariuszach „technicznych”, „sejmowych”, „ponadpartyjnych” – czyli o powrocie do władzy bez pytania obywateli o zdanie.
Najszczerzej ten sposób myślenia wyłożył ostatnio Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS i jeden z ideologicznych twardogłowych partii. W rozmowie z portalem wPolityce.pl stwierdził bez ogródek: „Nie jest daleko od tego, by to się stało. Jestem przekonany, iż jest duża część polityków Polski 2050, która myśli o tym, jak ułożyć inną koalicję jeszcze w tym Sejmie, bez wyborów”. Trudno o bardziej klarowną deklarację: nie wybory, nie mandat społeczny, ale „okno możliwości”.
Czarnek nie ukrywa też, iż chodzi o klasyczną operację gabinetową. W optymistycznym dla PiS scenariuszu brakuje im kilkunastu głosów do obalenia rządu. Stąd obsesyjne zainteresowanie Polską 2050 i jej wewnętrznymi napięciami. „Od dawna mam nadzieję, iż jest w Polsce 2050 kilkanaście osób, które myślą o tym, jak zastopować rządy Donalda Tuska” – mówi polityk. A następnie dodaje dramatycznie: „jak będą tkwić w tym rządzie przez następne blisko dwa lata, to doprowadzą siebie do ruiny, a przede wszystkim Polskę doprowadzą do ruiny”.
To retoryka znana z czasów, gdy PiS uzasadniało każde swoje posunięcie „ratowaniem Polski”. Różnica polega na tym, iż dziś partia nie ma już instrumentów władzy i próbuje je odzyskać metodami, które jeszcze niedawno sama uznawała za „spiski elit”. Teraz te spiski są nie tylko dopuszczalne, ale wręcz pożądane.
W tle pojawia się choćby wariant „premiera spoza PiS”, co brzmi jak groteska. Partia, która przez lata budowała mit suwerenności i własnej wyjątkowości, nagle gotowa jest poprzeć kogokolwiek – byle tylko wrócić do rządów. „Wszystkie scenariusze są na stole” – zapewnia Czarnek. To zdanie najlepiej oddaje filozofię PiS po przegranych wyborach: nie ma zasad, są tylko możliwości.
Czarnek jest w tej układance postacią symboliczną. Jako minister edukacji zasłynął ideologicznymi czystkami, centralizacją i pogardą wobec autonomii instytucji. Dziś ten sam styl przenosi na politykę sejmową: nie liczy się proces, liczy się efekt. jeżeli nie da się wygrać wyborów, trzeba „zastopować” rząd innymi metodami.
Problem PiS polega jednak na tym, iż cała ta konstrukcja opiera się na życzeniowym myśleniu. Matematyka sejmowa jest nieubłagana, a Polska 2050 nie wykazuje realnej chęci samobójczego skoku w objęcia partii, która przez osiem lat niszczyła instytucje państwa. Narracja Czarnka brzmi więc bardziej jak zaklinanie rzeczywistości niż realny plan.
Ale nie należy jej lekceważyć. To nie jest tylko publicystyczna fantazja, ale sygnał, jak PiS rozumie demokrację: jako przeszkodę, którą można ominąć. jeżeli nie drzwiami, to oknem. jeżeli nie kartką wyborczą, to sejmowym korytarzem.
Czarnek i jego partyjni koledzy mówią wprost to, co wcześniej było tylko domyślne: PiS nie wierzy już w powrót do władzy poprzez wybory. Dlatego szuka drogi na skróty. Tylne wejście, techniczna koalicja, premier „z zewnątrz” – wszystko jedno, byle znów usiąść przy stole. A iż bez mandatu społecznego? Dla PiS to dziś detal drugorzędny.

6 godzin temu








![Koniec z przestawianiem zegarków? Polska naciska na Brukselę. Lista skutków ubocznych jest długa [RAPORT]](https://warszawawpigulce.pl/wp-content/uploads/2024/11/Zegar-palac-czas.webp)

![Chełm. W ubiegłym tygodniu odeszli od nas... [25-1-2026]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-chelm-w-ubieglym-tygodniu-odeszli-od-nas-18-1-2026-1769332277.jpg)
