Autorzy hejterskich wpisów, które atakowały 7-letnią córkę prezydenta poniosą konsekwencje. W namierzenie internautów zaangażowane były choćby Chiny i Stany Zjednoczone. Śledczy prześledzili aż 30 tys. wpisów internatów. Kasia Nawrocka zwróciła na siebie uwagę Podczas kampanii wyborczej Karol Nawrocki chętnie pokazywał rodzinę, która mocno go wspierała na wiecach i w telewizyjnych występach. Na pierwszym planie znalazła się oczywiście żona nowego prezydenta Marta oraz jego 22-letni syn Daniel. gwałtownie okazało się, iż syn Karola Nawrockiego sam próbował swoich sił w polityce – kandydował na radnego Gdańska z list PiS. Wiadomo też, iż próbował swoich sił w dziennikarstwie i pracował m.in. w Dzienniku Bałtyckim. Cała rodzina towarzyszyła też Karolowi Nawrockiemu podczas jego zaprzysiężenie. Największa uwaga mediów i internautów skupiła się wtedy na 7-letniej Kasi Nawrockiej. Dziewczynka czuła się swobodnie, uroczystość i kamery jej nie krępowały. Córka prezydenta nie mogła ustać w miejscu: wymachiwała flagą, tańczyła, machała i pokazywała serduszka do zebranych na sali. Część internautów pisała wtedy, iż choćby małe dziecko nie powinno się w ten sposób zachowywać, część była zachwycona żywiołowością Kasi, ale byli też tacy, którzy przekroczyli wszelkie granice: w sieci można było znaleźć hejterskie, obraźliwe wpisy uderzające w rozbrykaną 7-latkę. USA i Chiny pomagały namierzyć autorów wpisów Jak się teraz