Dziś system urlopowy jest prosty i znany każdemu zatrudnionemu na umowę o pracę. 20 dni urlopu dla osób z krótszym stażem i 26 dni po przekroczeniu 10 lat pracy. Do Sejmu trafiła jednak petycja, która zakładała zupełnie inne podejście. Urlop miałby rosnąć stopniowo wraz z doświadczeniem zawodowym i sięgać choćby 32 dni. To propozycja, która choć została odrzucona, wciąż budzi duże zainteresowanie także wśród pracujących w Płocku.
Jaki urlop przysługuje dziś pracownikom w Płocku?
Kodeks pracy gwarantuje każdemu pracownikowi coroczny, płatny i nieprzerwany urlop wypoczynkowy. Jego wymiar zależy wyłącznie od stażu pracy, a nie od miejsca zatrudnienia czy branży.
Obecnie obowiązują dwa progi. 20 dni urlopu przysługuje osobom, których staż pracy jest krótszy niż 10 lat. Po przekroczeniu tej granicy pracownik zyskuje prawo do 26 dni wolnego w roku.
Osoby rozpoczynające pierwszą pracę nie dostają całego urlopu od razu. Nabywają go stopniowo, miesiąc po miesiącu, w wymiarze jednej dwunastej rocznego urlopu. To szczególnie istotne dla młodych mieszkańców Płocka, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy po studiach lub szkole zawodowej.
Staż pracy a urlop. Jak liczy się lata nauki?
Do stażu pracy wlicza się wszystkie poprzednie okresy zatrudnienia, niezależnie od przerw czy sposobu rozwiązania umów. jeżeli ktoś pracował równolegle w kilku miejscach, pod uwagę bierze się wcześniejsze okresy zatrudnienia sprzed podpisania kolejnej umowy.
Co ważne, do stażu urlopowego dolicza się również lata nauki, ale tylko jeden, najwyżej ukończony etap edukacji. Przepisy jasno określają limity. Zasadnicza szkoła zawodowa to maksymalnie 3 lata, liceum ogólnokształcące 4 lata, szkoła policealna 6 lat, a studia wyższe aż 8 lat.
W praktyce oznacza to, iż osoba z Płocka, która ukończyła studia i ma już za sobą dwa lata pracy, może od razu korzystać z 26 dni urlopu. Dla wielu młodych pracowników to realna korzyść, która często zaskakuje przy pierwszej umowie o pracę.
Niewykorzystany urlop. Kiedy trzeba go odebrać?
Urlop powinien być wykorzystywany zgodnie z ustaleniami z pracodawcą. Można go dzielić na części, ale przynajmniej jedna z nich musi obejmować minimum 14 kolejnych dni kalendarzowych. Chodzi o to, by urlop faktycznie dawał odpoczynek, a nie był tylko zbiorem pojedynczych dni wolnych.
Jeśli urlop nie zostanie wykorzystany w danym roku, nie przepada. Przechodzi na kolejny rok, ale trzeba go odebrać najpóźniej do 30 września. Gdy dojdzie do rozwiązania umowy o pracę, pracownikowi przysługuje ekwiwalent pieniężny. Jest on liczony tak, jakby pracownik w tym czasie normalnie pracował, a zmienne składniki wynagrodzenia oblicza się na podstawie średniej z ostatnich trzech miesięcy.
Urlop na żądanie i kontakt z pracy. Co wolno pracodawcy?
Pracodawca nie może odmówić urlopu na żądanie. Wynika to wprost z art. 167² Kodeksu pracy. Każdy pracownik ma prawo do czterech takich dni w roku. Nie są to dodatkowe dni wolne, ale część urlopu wypoczynkowego. Wystarczy poinformować pracodawcę najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy, bez podawania powodu.
Równie jasno przepisy mówią o pracy podczas urlopu. Pracodawca nie ma prawa wymagać odbierania telefonów ani sprawdzania maili służbowych. Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z 23 marca 2017 r. (sygn. I PK 130/16), uznając takie praktyki za naruszenie prawa do wypoczynku.
Odwołanie z urlopu. Kiedy jest możliwe?
Pracodawca może odwołać pracownika z urlopu tylko w wyjątkowych, wcześniej nieprzewidzianych sytuacjach. W takim przypadku musi jednak pokryć koszty poniesione przez pracownika. Chodzi m.in. o bilety, paliwo czy opłacone noclegi. Dla mieszkańców Płocka, którzy planują urlopy z dużym wyprzedzeniem, to ważna ochrona przed finansową stratą.
Sejmowa petycja. 26, 29 i 32 dni urlopu w zależności od stażu
Do sejmowej Komisji do Spraw Petycji trafiła propozycja przygotowana przez Komisję Krajową Związku Zawodowego Pracowników Państwowej Inspekcji Pracy. Zakładała ona znaczące wydłużenie urlopów dla pracowników PIP.
Osoby, którym przysługiwało 20 dni urlopu, miałyby dostać dodatkowe 6 dni. Po 10 latach pracy kolejne 3 dni, a po 20 latach następne 6. W praktyce oznaczałoby to 26 dni urlopu na początku kariery, 29 dni po 10 latach i aż 32 dni po 20 latach pracy.
Autorzy petycji argumentowali, iż dodatkowy urlop miałby zachęcić młodych ludzi do pracy w PIP i rekompensować brak podwyżek. Podkreślano też, iż pracownicy wykonują zadania wymagające dużej odpowiedzialności i odporności na stres, a jednocześnie nie mają prawa do urlopów zdrowotnych ani innych dodatkowych dni wolnych.
Komisja odrzuca pomysł. „Takie decyzje nie powinny zapadać w komisjach”
Sejmowa komisja nie poparła petycji. Jej przewodniczący, poseł Rafał Bochenek z Prawo i Sprawiedliwość, stwierdził:
„Kuriozalnym jest to, iż centralne organy państwowe de facto chcą dokonywać zmian legislacyjnych za pośrednictwem Komisji do Spraw Petycji. To jest tryb, szanowni państwo, który przysługuje obywatelom. Ja wiem, państwo też jesteście obywatelami, ale funkcjonujecie w pewnych ramach urzędu centralnego i za pośrednictwem organów nadzorujących, zwierzchnich, powinniście tego typu zmiany legislacyjne przeprowadzać. Tutaj jest Rada Ochrony Pracy, jest marszałek Sejmu, który jest w tej całej strukturze nad państwem. Komisja do Spraw Petycji zajmuje się zmianami punktowymi (…) i zmianami, które są rekomendowane lub gdy na potrzebę takich zmian zwracają uwagę bezpośrednio sami obywatele. Dlatego tu również nie widzę absolutnie powodu, dla którego mielibyśmy w ogóle tą sprawą się zajmować.”
Podobne stanowisko przedstawiła Anita Gwarek, zastępca dyrektora Departamentu Prawnego Głównego Inspektoratu Pracy. Jak podkreśliła: „Zgodzę się absolutnie z państwem, iż propozycja zmiany ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy w tym zakresie nie powinna być rozpatrywana w trybie petycji.”
Choć petycja została odrzucona, temat dłuższych urlopów wraca regularnie w debacie publicznej. Pracownicy z Płocka, podobnie jak z innych miast, z uwagą obserwują, czy pomysł stopniowego wydłużania urlopu wraz ze stażem pracy jeszcze kiedyś trafi na sejmową agendę.














