Nacjonalizacja British Steel

2 dni temu

Premier brytyjski Keir Starmer zapowiedział przyjęcie ustawy dającą rządowi możliwość pełnej nacjonalizacji British Steel, spółki należącej do chińskiej grupy Jingye.

Jak dalej napisał serwis Warsaw Enterprise Institute – WEI Globalnie na podstawie informacji BBC, spółka przejęta przez Chińczyków w 2020 r. została tym samym uratowana przed bankructwem, zachowano tysiące miejsc pracy, a zakłady w Scunthorpe zmodernizowane dzięki inwestycjom wartym 1,2 mld funtów. Był to wygodny politycznie finał kryzysu, który wybuchł w 2019 r., gdy spółka trafiła do przymusowej likwidacji, a państwo musiało szukać inwestora gotowego przejąć strategiczne aktywa.

Kryzys British Steel nie jest wyłącznie lokalnym problemem huty w Scunthorpe

Rząd już od kwietnia 2025 r. sprawuje operacyjną kontrolę nad zakładem, po tym jak pojawiło się ryzyko trwałego wygaszenia pieców. Teraz Londyn chce pójść krok dalej: przejąć firmę na własność, jeżeli zostanie spełniony test interesu publicznego obejmujący bezpieczeństwo narodowe, infrastrukturę krytyczną i stabilność gospodarki. Oficjalnie rząd nie może sobie pozwolić na utratę umiejętności produkcji własnej stali. Chodzi o kolej, budownictwo, obronność, łańcuchy dostaw i odporność państwa w czasach geopolitycznych napięć. Nieoficjalnie, jednak jest to przyznanie, iż polityka przemysłowa Zachodu weszła w nową fazę ograniczania wolnego rynku i rozbudowy państwowego interwencjonizmu. Koszt tej decyzji będzie jednak wysoki, gdyż wsparcie dla British Steel, po jego ewentualnej nacjonalizacji może sięgnąć 615 mln funtów do czerwca 2026 r., a dalsza nacjonalizacja może oznaczać kolejne wydatki dla podatników. Jednocześnie Chiny już ostrzegają Londyn, by działał ostrożnie i respektował interesy chińskich przedsiębiorstw.

Dla Polski to istotny sygnał ostrzegawczy. Kryzys British Steel nie jest wyłącznie lokalnym problemem huty w Scunthorpe, ale objawem szerszej choroby europejskiego przemysłu energochłonnego. Wysokie ceny energii, koszty polityki klimatycznej, presja importu spoza Europy i spadająca konkurencyjność sprawiają, iż stal znów przestaje być zwykłym towarem, a zaczyna być traktowana jako element bezpieczeństwa gospodarczego.

Sektory uznawane za strategiczne wracają pod parasol państwa, a przemysł coraz częściej przestaje być traktowany wyłącznie jako część rynku

Jeśli rząd brytyjski uznaje hutnictwo za sektor strategiczny, podobna debata prędzej czy później wróci także w Polsce. Pytanie nie będzie brzmiało wyłącznie, czy ratować huty, ale kto ma za to zapłacić i gdzie przebiega granica między ochroną zdolności przemysłowych państwa a kosztownym podtrzymywaniem nierentownych aktywów. Oznacza również wzmocnienie protekcjonizmu na rynku stali.

Jeśli rząd w Londynie zacznie silniej promować wykorzystanie krajowej stali w projektach publicznych, przestrzeń dla dostawców z Europy kontynentalnej może się zawęzić. Jednocześnie utrzymanie pracy British Steel zmniejsza ryzyko gwałtownych zawirowań podażowych na europejskim rynku. To kolejny dowód na zmianę reguł gry w zachodnich gospodarkach. Sektory uznawane za strategiczne wracają pod parasol państwa, a przemysł coraz częściej przestaje być traktowany wyłącznie jako część rynku.

Więcej: www.wei.org.pl
Źródło: bbc.com
Idź do oryginalnego materiału