Przez dwa dni uczestnicy mogli oglądać pokazy driftu, skorzystać z Drift Taxi, podziwiać samochody prezentowane w strefach zlotowych oraz wziąć udział w konkursach motoryzacyjnych. Była również strefa dla dzieci, gastronomia i dodatkowe
atrakcje.Jak podkreśla Robert Bondyra burmistrz Tyszowiec, pomysł na zorganizowanie imprezy pojawił się po tegorocznym Święcie Dyni. Samorządowiec przyznaje, iż sam jest miłośnikiem motoryzacji.– Po naszym Święcie Dyni zadzwonił do mnie kolega z propozycją, żeby na naszym placu zorganizować drifting. Spotkaliśmy się z organizatorami, porozmawialiśmy i tak naprawdę był to początek naszej współpracy – mówi burmistrz. – Jak widać, dopisała przepiękna pogoda, jest bardzo dużo aut, wystawców i ludzi, którzy przyszli podziwiać pokazy. Cieszę się, iż to wszystko dzieje się właśnie w
Tyszowcach.Przyjechali z całej PolskiZa organizację Moto Show Podkarpacie odpowiadają m.in. Mateusz Bukowy i Sebastian Markiewicz. Jak mówi pierwszy z nich, historia imprezy zaczęła się w Sieniawie na Podkarpaciu.– Zaczęliśmy organizować takie wydarzenia w naszym małym mieście, w Sieniawie. Tam zrobiliśmy dwie imprezy. Od początku istotny był dla nas również cel charytatywny. Jeżdżąc naszymi samochodami, chcemy przy okazji pomagać osobom, które tego potrzebują – mówi Mateusz Bukowy, współorganizator Moto Show
Podkarpacie.Tak było również w Tyszowcach. Podczas wydarzenia wolontariusze prowadzili zbiórkę pieniędzy na rzecz potrzebującej dziewczynki. – Udało się zebrać dużo pieniędzy, co naprawdę bardzo nas cieszy. To dla dziewczynki, która potrzebuje tego wsparcia – podkreśla
organizator.Dwudniowa formuła wydarzenia nie była przypadkowa. Do Tyszowiec przyjechali kierowcy z różnych części kraju, a przygotowanie samochodów do driftu wymaga niemałych nakładów.– Chłopaki przyjeżdżają do nas samochodami z całej Polski. Są auta mające 200 koni, ale są też takie, które mają ponad 700 koni. W drifcie czasem coś się urwie albo samochód się zepsuje. Profesjonalne auta potrafią kosztować ponad 100, a choćby 200 tysięcy złotych. Dlatego bardzo dziękuję wszystkim kierowcom, którzy zdecydowali się do nas przyjechać – dodaje
Bukowy.Współorganizator podkreśla, iż zorganizowanie Moto Show w Tyszowcach nie byłoby możliwe bez współpracy z samorządem.– Dogadaliśmy z gminą możliwość wykorzystania placu. Burmistrz był bardzo otwarty na współpracę. Bez niego ta impreza tutaj by się nie odbyła, bo do każdego takiego wydarzenia potrzebujemy odpowiedniego terenu, który możemy adekwatnie zabezpieczyć –
zaznacza.Bezpieczeństwo przede wszystkimNa kwestie bezpieczeństwa zwraca uwagę również burmistrz. Strefę pokazów oddzielono od miejsc przeznaczonych dla publiczności, a nad przebiegiem wydarzenia czuwały służby.– Organizatorzy o wszystko zadbali. Widzowie są oddzieleni od strefy pokazów, wszystko jest naprawdę na wysokim poziomie. Czuwają też służby, od policji po straż pożarną. Wszystko po to, żeby było bezpiecznie – podkreśla
burmistrz.Sam Mateusz Bukowy wyjaśnia, iż zabezpieczenie terenu to jeden z najważniejszych elementów przygotowań.– Plac jest oddzielony od publiczności betonowymi barierami i siatkami. Wszystko musi być przygotowane tak, żeby było bezpiecznie zarówno dla kierowców, jak i dla ludzi, którzy przyszli oglądać pokazy – mówi.Będzie kontunuacjaMotoryzacyjnym emocjom towarzyszyła muzyka. W sobotę wystąpili SXK, David Tango i Medusa, natomiast w niedzielę Veegas oraz Aptekarze. O dodatkową oprawę muzyczną zadbali LukeAmon & DJ
PROX.Wiele wskazuje na to, iż pierwsza taka impreza w Tyszowcach nie będzie ostatnią. Burmistrz deklaruje otwartość na kolejne przedsięwzięcia.– Jestem otwarty na wszelkiego rodzaju inicjatywy. Myślę, iż jeszcze nieraz będzie głośno o Tyszowcach. Na przyszły rok przygotowujemy już kalendarz imprez. Będzie się działo – zapowiada Robert
Bondyra.Pozytywnie możliwość powrotu do Tyszowiec ocenia również Mateusz Bukowy. Jak przyznaje, po rozmowach z burmistrzem jest szansa, iż Moto Show Podkarpacie ponownie zawita tutaj w przyszłym
roku.CZYTAJ TEŻ: