Morze Martwe w przyszłości stanie się martwe nie tylko ze względu na niezwykle wysokie zasolenie wód, ale i dosłownie. Ten osobliwy zbiornik wodny wysycha, a władze Izraela kilka robią, by powstrzymać ten proces. Zwłaszcza iż za wysychanie akwenu odpowiada nie tylko globalne ocieplenie, ale także lokalna gospodarka, która od lat eksploatuje ten cud natury.
Morze Martwe leży na styku terytoriów Izraela, Jordanii i Palestyny i jest miejscem pełnym skrajności. To najniżej położony punkt na Ziemi – znajduje się około 430 metrów poniżej poziomu morza. Jest także jednym z najbardziej zasolonych zbiorników wodnych na świecie. Dzięki temu woda ma tak dużą gęstość, iż ludzie mogą bez wysiłku unosić się na jej powierzchni. Jest to więc unikatowa atrakcja turystyczna, której los stoi pod znakiem zapytania.
- Czytaj także: Jezioro Aralskie prawie nie istnieje – zmiany klimatu zrobią resztę
Morze Martwe umiera dosłownie
Ten wyjątkowy akwen umiera. Każdego roku jego poziom obniża się o około 1,2 metra. W ciągu ostatnich pięciu dekad powierzchnia Morza Martwego zmniejszyła się o około jedną trzecią.
Zdjęcie satelitarne Morza Martwego w 1973 i 2024 roku. Źródło: US Geological Survey.Cofająca się linia brzegowa tworzy nowy krajobraz pełen zapadlisk i pokrytych skorupą soli wybrzeży. Jest on jednocześnie zachwycająco piękny, ale stanowi również przejmujące przypomnienie, iż przyszłość Morza Martwego stoi pod znakiem zapytania.
Ben Zaken, który prowadzi firmę Salty Landscapes z osiedla Micpe Szalem na Zachodnim Brzegu, od ponad 12 lat zabiera turystów na rejsy po Morzu Martwym. Dzięki temu z pierwszego rzędu obserwuje niepokojące zmiany zachodzące w tym miejscu.
Początkowo jego wycieczki rozpoczynały się z plaży Mineral Beach, położonej na południe od Micpe Szalem, jednak w 2015 roku musiał zmienić lokalizację, gdy plażę zamknięto z powodu powstawania zapadlisk.
– Obecne miejsce jest na razie bezpieczne, ale krajobraz zmienia się bardzo szybko. Każdego roku przybywa nam około 7,5 metra nowej linii brzegowej – powiedział dla CNN Ben Zaken.
- Czytaj także: Systemy wodne Gazy zniszczone. Morze zmieniło kolor od ścieków
Dlaczego akwen wysycha?
Na pierwszy rzut oka odpowiedź jest prosta. Patrząc na to, jak wysychają jeziora w Europie, w tym w Polsce, można uznać, iż winny jest coraz cieplejszy klimat. Jednak to nie globalne ocieplenie stanowi główną przyczynę, gdyż klimat regionu od tysięcy lat jest mniej lub bardziej suchy. choćby jeżeli weźmiemy pod uwagę tempo ocieplania się klimatu, samo globalne ocieplenie nie doprowadziłoby do tak dużego spadku poziomu wody.
Przyczyną zanikania Morza Martwego są przede wszystkim bezpośrednie działania człowieka.
Morze Martwe jest zasilane wodami rzeki Jordan. Rzeka przepływa przez Jezioro Galilejskie w północnym Izraelu, a następnie kieruje się na południe ku Morzu Martwemu, mając po jednej stronie Jordanię, a po drugiej Izrael i okupowany Zachodni Brzeg.
Na przestrzeni dziesięcioleci Jordan oraz jego główny dopływ – Jarmuk – znacznie się skurczyły. Izrael, Syria i Jordania budowały na nich zapory i przekierowywały wodę, aby zaspokoić potrzeby ludności, rolnictwa i hodowli. Dawniej Jordan dostarczał do Morza Martwego około 1,3 mld metrów sześciennych wody rocznie. w tej chwili jest to zaledwie około 100 mln metrów sześciennych.
Drugim głównym czynnikiem przyspieszającym zanik akwenu jest przemysłowe wydobycie minerałów.
Pod koniec lat 70. Morze Martwe podzieliło się na dwa baseny, które w tej chwili oddziela pas suchego lądu. Głębszy basen północny, po którym Ben Zaken organizuje rejsy, stanowi naturalną pozostałość dawnego morza. Basen południowy jest natomiast utrzymywany sztucznie i składa się z systemu przemysłowych stawów odparowujących.
Przedsiębiorstwa działające po stronie izraelskiej i jordańskiej – Dead Sea Works oraz Arab Potash Company – pompują wodę z północnego basenu do tych zbiorników. Woda odparowuje w słońcu, pozostawiając bogatą w minerały solankę, z której pozyskiwane są m.in. potas i magnez wykorzystywane do produkcji nawozów oraz w innych gałęziach przemysłu.
Niebezpieczna atrakcja turystyczna
Problem wysychania tego akwenu istnieje już od lat, dlatego wielokrotnie podejmowano próby ratowania Morza Martwego, ale bezskutecznie. Jednym z najbardziej ambitnych projektów była budowa kanału łączącego Morze Czerwone z Morzem Martwym. Projekt jednak bardzo gwałtownie upadł z powodu braku chęci współpracy między Jordanią a Izraelem.
Tymczasem akwen wysycha, co stanowi zagrożenie dla miejsc znajdujących się w jego pobliżu. Cofająca się woda powoduje powstawanie zapadlisk, co szkodzi lokalnej turystyce, ponieważ podróż na wybrzeże akwenu staje się niebezpieczna. Aby dotrzeć bliżej wody, trzeba ostrożnie omijać zapadliska i przewrócone palmy. Bliżej dawnej linii brzegowej można zobaczyć opuszczoną restaurację i stację paliw. Zniszczone schody prowadzą w dół na plażę, która znajduje się dziś tak daleko, iż ledwo ją widać.
– Zapadliska, które doprowadziły do zamknięcia Ein Gedi oraz innych plaż nad Morzem Martwym, są bezpośrednim skutkiem cofania się wody – mówi na łamach CNN Yael Kiro, geochemiczka z Instytutu Nauki Weizmanna w Rehowot w Izraelu. – Gwałtownie obniżający się poziom akwenu umożliwia przenikanie wód słodkich do gruntu. Rozpuszczają one pradawne warstwy soli, tworząc podziemne pustki. Gdy stają się one zbyt rozległe, grunt nad nimi w końcu się zapada, powodując nagłe i całkowicie nieprzewidywalne powstawanie zapadlisk – wyjaśnia.
Raport uderzający w rząd Netanjahu
Choć nie tylko Izrael graniczy z Morzem Martwym, to właśnie on jest największą gospodarką regionu i ma największy wpływ na przyszłość tego zbiornika.
W 2025 roku opublikowano raport Kontrolera Państwowego dotyczący zarządzania obszarem Morza Martwego. Raport pt. „Zarządzanie i nadzór nad koncesją Morza Martwego – aspekty środowiskowe i zagospodarowania przestrzennego” nie pozostawia suchej nitki na izraelskim rządzie.
Raport – co istotne, państwowy, a nie przygotowany przez organizacje ekologiczne – opisuje przemysłową skalę dewastacji zbiornika. Ustawa o koncesji z 1961 roku przyznała spółce Dead Sea Works (DSW) wyłączne prawo do wydobywania potażu, bromu i magnezu. Raport pokazuje, iż od tamtej pory ponad 25 proc. naturalnej powierzchni Morza Martwego po prostu wyschło. Jednym z najbardziej niepokojących ustaleń audytu jest bierność Ministerstwa Ochrony Środowiska. W okresie od października 2020 roku do stycznia 2024 roku odnotowano liczne wycieki niebezpiecznych substancji z linii przesyłowych DSW bezpośrednio do Rezerwatu Przyrody Pustyni Judzkiej.
Izrael kilka robi w celu ratowania akwenu
Od publikacji raportu praktycznie nic się nie zmieniło.
Los akwenu jest przesądzony – przekonywał powiedział w czerwcu tego roku na łamach The Jerusalem Post były już Kontroler Państwowy Izraela, Matanyahu Englman. Te słowa to reakcja na mizerne działania władz, które raport z ostrzeżeniem mają na stole.
Englman podkreślił, iż Morze Martwe jest dobrem o znaczeniu krajowym i międzynarodowym w dziedzinach turystyki, ochrony środowiska, kultury i medycyny. Ostrzegł również, iż dalsze opóźnienia w podejmowaniu decyzji mogą pogłębić szkody środowiskowe, gospodarcze i infrastrukturalne w tym regionie.
– Morze Martwe jest wyjątkowym dobrem o znaczeniu krajowym i międzynarodowym, którego poziom obniża się o 1,15 metra rocznie – powiedział Englman. – Spadek poziomu wody prowadzi do powstawania zapadlisk oraz uszkodzeń infrastruktury. Wyniki kontroli wskazują na ogromną rozbieżność między wizją i planami, które rząd przyjął oraz na które przeznaczył środki w celu odbudowy i ochrony tego obszaru, a ich rzeczywistą realizacją.
- Czytaj także: Wyciek ropy u wybrzeży Izraela. „Jedna z najpoważniejszych katastrof ekologicznych”
–
Zdjęcie tytułowe: Shutterstock/Framalicious

2 godzin temu















