Pod jednym z warszawskich lokali Monika Olejnik wpadła na Jarosława Jakimowicza. Były gwiazdorek TVPiS sam zaczepił dziennikarkę, a ta o wszystkim opowiedziała. Naczelny błazen TVPiS Jarosław Jakimowicz w czasach rządów PiS zrobił niezłą karierę w TVPiS. Wystarczyło złożyć hołd na antenie Antoniemu Macierewiczowi, a potem wszystko poszło już z górki. Długowłosy gwiazdorek prowadził topowe formaty w TVP Info, a przy okazji zajmował się hejtowaniem ludzi, którzy w przeciwieństwie do niego, coś w życiu osiągnęli. Dla Jakimowicza dzień bez ataku na kogoś to był dzień stracony. „Młody wilk” miał już na swojej czarnej liście m.in. Mariolę Bojarską-Ferenc, Kubę Wojewódzkiego, Agnieszkę Woźniak-Starak, Michała Żebrowskiego czy Jerzego Stuhra, którego zaatakował, gdy ten walczył w szpitalu o powrót do zdrowia. Pewnego razu dostało się choćby Maciejowi Orłosiowi, bo ten śmiał skrytykować PiS-owski festiwal w Opolu i zaapelował o jego odwołanie. Stracił robotę i zaczął się żalić Ale wszystko do czasu, bo choćby komuś w TVPiS ulały się w końcu jego błazenady. Ówczesny szef TAI Michał Adamczyk, który podjął decyzję o wywaleniu Jakimowicza, argumentował zerwanie współpracy „licznymi przykładami (…) nieprzyzwoitych zachowań, zwłaszcza wobec współpracujących z TVP Info kobiet”. Od momentu utraty pracy w TVP Jakimowicz wylewał żale. – Michał (Rachoń – red.) był moim przyjacielem,