Ottawa i prowincje przez ostatnią dekadę wlały dziesiątki, a choćby setki miliardów dolarów w bezpośrednie wsparcie firm i projektów związanych głównie z „zieloną transformacją” – fabrykami baterii, pojazdami elektrycznymi, technologiami niskoemisyjnymi. Efekty są dramatyczniue mizerne: firmy bankrutują, projekty są zawieszane lub produkcja przenoszone do USA, a podatnicy zostają z rachunkami. Odzysk środków jest częściowy, często symboliczny. To klasyczny przykład korporacyjnych zapomóg – rozdawnictwa pieniędzy z podatków i długów publicznych zamiast prostych, ukierunkowanych ulg podatkowych i likwidacji biurokratycznych barier.
Najlepszy obraz daje raport kontrolera generalnego Quebecu z czerwca 2026 r. Zbadano 29 akt dotyczących 11 firm sektora baterii. Autoryzowana pomoc: około 2,2 mld CAD, z czego do września 2025 r. wypłacono już ok. 1,9 mld. Cztery spółki (w tym Northvolt, Lion Electric, Taiga Motors i Recyclage Lithion) ogłosiły ochronę przed wierzycielami po otrzymaniu średnio 89 proc. przyznanych środków. Dwie inne zawiesiły lub porzuciły projekty, a trzy kolejne zanotowały drastyczny wzrost kosztów.
Straty oszacowano na 375,2 mln CAD (ok. 14,6 proc. autoryzowanej kwoty), z czego 95 proc. wiąże się z dwoma sprawami – Northvoltem i Lion Electric. Pełny rachunek poznamy dopiero za lata, bo część projektów wciąż trwa. Wcześniej ministerstwo gospodarki prowincji mówiło o interwencjach na łączną kwotę 2,6 mld CAD (1,7 mld wypłacone netto) na rzecz 16 firm.
Northvolt to symbol porażki. Quebec zainwestował 270 mln CAD w akcje szwedzkiej spółki-matki – pieniądze stracono po bankructwie w 2025 r. Dodatkowo udzielił pożyczki 240 mln CAD (z odsetkami ok. 260 mln) na zakup terenu pod fabrykę. Z tej kwoty udało się odzyskać blisko 200 mln CAD dzięki zabezpieczeniom i zajęciu kont. Caisse de dépôt et placement du Québec straciła kolejne 200 mln CAD. Federalne obietnice sięgały choćby 4,4 mld CAD (głównie subsydia produkcyjne), ale nie zostały w dużej części wypłacone – projekt umarł, zanim ruszyła produkcja. Całość miała być „największą prywatną inwestycją w historii Quebecu”.
Lion Electric, producent elektrycznych autobusów szkolnych, dostał od Quebecu rzędu 127–182 mln CAD (różne szacunki). Prowincja spodziewa się strat rzędu 140–177 mln CAD. Rząd federalny ma niespłacone należności rzędu 20–30 mln CAD. Firma złożyła wniosek o bankructwo w grudniu 2024 r., została sprzedana za ułamek wartości i zredukowana do cienia dawnej skali. Trzej „mistrzowie baterii” (Northvolt, Lion, Taiga) pochłonęły łącznie ponad 650 mln CAD pomocy prowincjonalnej przed upadkiem.
To nie odizolowany przypadek. Między 2020 a 2024 r. rządy federalny i prowincjonalne przeznaczyły choćby 52,2 mld CAD na produkcję związaną z pojazdami elektrycznymi (baterie, montaż aut itd.). Analiza Jacka Mintza wskazywała, iż ok. 35 mld CAD subsydiów dla trzech firm (Volkswagen, Stellantis, Northvolt) miało stworzyć zaledwie ok. 8500 miejsc pracy – ponad 4 mln CAD na jedno stanowisko. Wiele z tych „miejsc pracy” już nie istnieje lub jest zagrożonych.
Stellantis przeniósł produkcję Jeepa Compass z Brampton w Ontario do Illinois mimo setek milionów dolarów kanadyjskich zobowiązań. Ottawa próbuje odzyskać część środków (już wypłacono co najmniej ok. 105 mln CAD z federalnego Strategic Innovation Fund). Honda opóźniła lub zawiesiła swoje wielomiliardowe plany w Ontario. NextStar (Stellantis-LG) w Windsorze dostało już setki milionów, ale partnerstwo się zmienia, a popyt na EV słabnie.
Raporty Fraser Institute pokazują szerszą skalę. Rząd federalny i cztery największe prowincje (Ontario, Quebec, Alberta, B.C.) wydały lub zrezygnowały z przychodów na poziomie co najmniej 158 mld CAD (w dolarach 2024) na „niskoemisyjną/zieloną gospodarkę” w latach 2014/15–2024/25. Efektem jest co najwyżej ok. 68 tys. „czystych” miejsc pracy, a udział sektora w PKB prawie nie urósł (z ok. 3,1 do 3,6 proc.). Same subsydia korporacyjne (federalne + prowincjonalne) wzrosły do 87,7 mld CAD w 2024 r. – niemal czterokrotnie w stosunku do poziomów sprzed dekady (po uwzględnieniu inflacji).
Odzysk środków jest ograniczony. W Northvolcie udało się odzyskać większość zabezpieczonej pożyczki dzięki gruntowi. W wielu innych przypadkach – szczególnie inwestycji kapitałowych i nieoprocentowanych pożyczek – pieniądze są spisane na straty. Historyczne programy (TPC, DIPP i podobne) odzyskiwały często tylko ułamek – 8–36 proc. w starszych przykładach. Rządy rzadko publikują pełne bilanse odzysków, a pełne koszty (w tym utracone wpływy podatkowe i koszty odsetek od długu publicznego) są jeszcze wyższe.
Politycy lubią „wybierać zwycięzców”. Ogłaszają „tysiące dobrych miejsc pracy” i „zieloną baterię Ameryki Północnej”. Potem firma bankrutuje, przenosi produkcję za granicę albo zawiesza projekt, a podatnicy płacą – albo bezpośrednio, albo przez wyższy dług publiczny. Badania konsekwentnie pokazują, iż korporacyjne subsydia nie generują trwałego wzrostu gospodarczego. Służą raczej interesom polityków i wybranych firm niż konkurencyjności gospodarki.
Zamiast rozdawnictwa potrzebne są ukierunkowane ulgi podatkowe (niższe obciążenia dla inwestycji i produkcji) oraz radykalna redukcja ograniczeń administracyjnych – pozwoleń, regulacji środowiskowych, opóźnień w procedurach, niepewności podatkowej. To tworzy warunki, w których firmy decydują same, gdzie i jak inwestować, a nie biegają za grantami. Pieniądze podatników nie powinny finansować eksperymentów, które rynki weryfikują jako nieopłacalne. Gdy firma przenosi się do USA albo upada, kanadyjski podatnik zostaje z rachunkiem, a konkurencyjność i innowacyjność przegrywają.
Liczby z Quebecu, federalnych programów EV i raportów think-tanków nie pozostawiają złudzeń. To nie „inwestycje w przyszłość”, tylko systematyczne marnowanie środków publicznych. Czas skończyć z tym modelem.










