Pani Elżbieta z Skierniewic otwiera rozliczenie roczne i nie wierzy własnym oczom. Za 1 metr sześcienny ciepłej wody zapłaciła 82 złote. Plus koszt zimnej wody. Razem: 93 złote za 1 metr. Dzwoni do spółdzielni, przekonana iż to błąd. Słyszy: to normalna cena, wszystko się zgadza. W Warszawie w jednym z bloków cena za metr ciepłej wody to 63,19 złotych. W Skierniewicach na ulicy Sienkiewicza ludzie patrzą na rachunki pokazujące ponad 100 złotych za metr. Nie pomyłka. Nie błąd księgowy. To polska rzeczywistość 2026 roku.

Fot. Warszawa w Pigułce
A teraz najgorsze: od stycznia 2026 w większości miast ruszyła kolejna fala podwyżek taryf wodociągowych. Warszawa: z 13,72 złotych za metr w 2024 do 16,03 w 2026 – podwyżka o 19,7 procent. Gliwice: 30 groszy więcej od stycznia. Lublin: 12 procent drożej. Wrocław: 19,5 procenta w górę. Białystok: wzrost o 49 procent. Łódź: plus 34,9 procenta. I to dopiero sam koszt zimnej wody i ścieków – zanim jeszcze ktoś pomyśli o ogrzaniu jej do temperatury, w której da się wziąć prysznic.
Bo to, co widzisz na fakturze za zimną wodę, to dopiero początek kalkulacji. Prawdziwy szok przychodzi, gdy patrzysz na rachunek za ciepłą. 5 do 6 złotych za metr zimnej wody to standard w większości miast. Ale koszt podgrzania tej wody? W Skierniewicach średnio 60 złotych za metr. W Łowiczu 51 złotych. W Białej Rawskiej 61. W części bloków? 80, 90, 100 złotych za metr samego podgrzewu. Do tego dorzuć koszt wody zimnej, dorzuć koszty odprowadzenia ścieków. Wychodzi rachunek, na który patrzysz i myślisz: przecież to niemożliwe.
A jednak jest jak najbardziej możliwe. I co gorsza – całkowicie legalne. System rozliczania ciepłej wody w polskich spółdzielniach mieszkaniowych to prawny absurd, który udaje sprawiedliwość. Spółdzielnia kupuje od dostawcy ciepło potrzebne do podgrzania wody dla całego bloku. Płaci za gigadżule energii cieplnej. Potem dzieli ten koszt między mieszkańców według zużycia mierzonego wodomierzami ciepłej wody. Brzmi uczciwie? W teorii tak. W praktyce wychodzi masakra.
Wyobraź sobie blok z 20 mieszkaniami. Spółdzielnia zapłaciła ciepłowni 6000 złotych za energię do podgrzania wody w ciągu roku. Mieszkańcy zużyli razem 100 metrów sześciennych ciepłej wody. Jeden metr kosztuje 60 złotych. W porządku, każdy płaci za to, co zużył. Ale co się stanie, gdy wszyscy w bloku nagle zaczną oszczędzać? Zużycie spada do 60 metrów. Ciepłownia przez cały czas wysyła fakturę na 6000 złotych – bo woda w rurach musi być cały czas gorąca, niezależnie od tego czy ktoś ją pobiera czy nie. Koszt jednego metra skacze do 100 złotych. Im mniej zużywasz, tym drożej płacisz za metr.
To paradoks, który najboleśniej odczuwają ci, którzy oszczędzają. Łukasz Paruzel, prezes Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Skierniewicach, tłumaczy: średnia cena podgrzewu wody w zasobach wynosi około 60 złotych za metr sześcienny. Cena zależy od lokalizacji oraz zużycia, bo krążąca w rurach woda musi być podgrzewana niezależnie od tego, czy ktoś jej używa, czy nie. Najgorsza sytuacja jest na ulicy Sienkiewicza, gdzie ludzie płacili 40 złotych, potem były podwyżki, więc zaczęli oszczędzać ciepłą wodę i jej zużycie poszło lawinowo w dół. W efekcie cena skoczyła do ponad 100 złotych.
I właśnie dlatego w Żyrardowie mieszkańcy płacą 23 złote za podgrzanie metra wody, gdy w Skierniewicach – oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów – to 60-100 złotych. Nie chodzi o lepsze zarządzanie, nie chodzi o tańsze ciepło. Chodzi o to, ile osób w bloku korzysta z ciepłej wody. Im więcej zużycia – tym niższa cena jednostkowa. Im większe oszczędności – tym wyższe koszty dla wszystkich.
A podwyżki dopiero się rozkręcają. Od stycznia 2027 roku wchodzą nowe przepisy, które pozwolą wodociągom zmieniać taryfy nie co 3 lata jak teraz, ale co rok. Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianami, które umożliwią przedsiębiorstwom wodociągowo-kanalizacyjnym częstsze ustalanie taryf za wodę i ścieki. Zmiana taryfy nie będzie przyznawana z automatu – wodociągi będą musiały wykazać, iż określenie taryfy na krócej niż 3 lata jest uzasadnione. Ale przy obecnych wzrostach kosztów energii, płac, materiałów – uzasadnienie nie będzie problemem.
Dodatkowo zmiany mają przywrócić częściową decyzyjność samorządom. Podwyżki taryf do 15 procent będą mogły być zatwierdzane na poziomie lokalnym, bez potrzeby pytania o zgodę regulatora – Wód Polskich. Dopiero większe zmiany przez cały czas będą wymagać centralnego zatwierdzenia. W praktyce oznacza to, iż mniejsze podwyżki – powiedzmy o 10-14 procent rocznie – będą mogły wchodzić w życie szybciej i sprawniej.
Nowością w przepisach będzie możliwość wprowadzenia taryf progresywnych. Pierwsze metry sześcienne będą tańsze, kolejne – droższe. Minimalna różnica między progami ma wynieść 30 procent. Brzmi jak zachęta do oszczędzania? Nie do końca. W przypadku ciepłej wody w spółdzielniach mechanizm progresywny może jeszcze bardziej pogorszyć sytuację. jeżeli wprowadzą niższą stawkę dla pierwszych metrów, a wyższą dla kolejnych, to ci którzy normalnie korzystają z wody zapłacą więcej. A ci, którzy oszczędzają drastycznie i tak już teraz płacą astronomiczne kwoty za metr.
Warszawianie za wodę i ścieki w 2026 roku płacą 16,03 złotych za metr. Rodzina 4-osobowa zużywająca średnio 3 metry sześcienne na osobę miesięcznie (12 metrów razem) zapłaci 192,36 złotych miesięcznie tylko za samą wodę i ścieki. Rocznie to 2308 złotych. Ale to wciąż tylko zimna woda. jeżeli połowa tego zużycia to ciepła woda (6 metrów), i jeżeli spółdzielnia liczy sobie średnio 60 złotych za podgrzew metra – dorzuć 360 złotych miesięcznie. Razem: 552 złote miesięcznie za wodę. Rocznie: 6624 złote. Dla rodziny z dzieckiem to niemal 2 pensje minimalne.
Co to oznacza dla ciebie?
Jeśli mieszkasz w bloku z centralną ciepłą wodą użytkową, zrozum jedną fundamentalną prawdę: drastyczne oszczędzanie wody może sprawić, iż zapłacisz więcej, nie mniej. System rozliczeń działa jak naczynia połączone – im mniej zużywasz ty i twoi sąsiedzi, tym wyższa cena za metr. Złoty środek to racjonalne korzystanie bez przesady, ale też bez drastycznych ograniczeń.
Sprawdź w swojej spółdzielni, jak dokładnie rozliczana jest ciepła woda. Zapytaj o średnią cenę podgrzewu w twoim bloku z ostatnich 3 lat. jeżeli widzisz drastyczne wzrosty mimo podobnego zużycia – to znak, iż coraz więcej osób w budynku oszczędza, co podnosi cenę jednostkową dla wszystkich. Możesz wystąpić do zarządu o zmianę systemu rozliczeń – niektóre spółdzielnie przechodzą na rozliczanie ciepłej wody według ryczałtu od metra kwadratowego, co eliminuje efekt „im mniej zużywasz, tym drożej płacisz”.
Monitoruj komunikaty od swojej spółdzielni i wodociągów. Od 2027 roku podwyżki mogą przychodzić częściej – choćby co rok. jeżeli spółdzielnia zapowiada wzrost taryfy, sprawdź dokładnie uzasadnienie. Możesz wystąpić z wnioskiem o wgląd do faktur od dostawcy ciepła i dokumentów rozliczeniowych. To twoje prawo jako mieszkańca.
Rozważ instalację urządzeń oszczędzających wodę – perlatoty do kranów, ekonomiczne słuchawki prysznicowe. Ale nie przesadzaj. W systemie, gdzie koszt podgrzewu dzieli się na wszystkich, twoje indywidualne oszczędności i tak nie przełożą się proporcjonalnie na niższy rachunek. Lepiej inwestuj w domowy przepływowy podgrzewacz wody, jeżeli regulamin spółdzielni na to pozwala – będziesz płacić tylko za faktycznie zużytą energię elektryczną do podgrzania, bez absurdalnych rozliczeń spółdzielczych.
Jeśli dostajesz horrendalne rachunki za ciepłą wodę przekraczające 80-100 złotych za metr – nie jesteś sam. Tysiące Polaków walczy z tym samym problemem. Możesz złożyć skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich lub zwrócić się o pomoc do miejskiego rzecznika konsumentów. Problem rozliczeń kosztów ciepła przy wykorzystaniu podzielników jest stale poruszany w licznych skargach wpływających do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Pamiętaj: podwyżki taryf wodociągowych to tylko część większego obrazu rosnących kosztów mieszkania. Oprócz wody rosną opłaty za ogrzewanie, wywóz śmieci, energię elektryczną. Grosz do grosza i nagle okazuje się, iż miesięczne koszty utrzymania mieszkania wzrosły o kilkaset złotych. Planuj budżet z zapasem – bo wszystko wskazuje na to, iż podwyżki będą kontynuowane. I nie, to nie przejściowa sytuacja. To nowa normalność.

1 godzina temu











