
Doug Ford
Mieszkańcy torontońskich wysp krytykują wypowiedź premiera Ontario, Doug Ford, który podczas dyskusji o rozbudowie lotniska Billy Bishop Toronto City Airport nazwał ich „dzikimi lokatorami”.
Ford zapowiedział w ubiegłym tygodniu, iż chciałby modernizacji lotniska, w tym wydłużenia pasa startowego, co umożliwiłoby lądowanie większych samolotów odrzutowych. Pomysł ten od lat spotyka się jednak ze sprzeciwem władz City of Toronto oraz lokalnych grup mieszkańców.
Premier powołał się na wewnętrzne sondaże, według których około 70 procent mieszkańców śródmieścia popiera rozbudowę lotniska. Jednocześnie skrytykował społeczność wysp, sugerując, iż korzysta ona z wyjątkowo korzystnych warunków dzierżawy gruntów należących do miasta.
Na wyspach Wards Island i Algonquin Island mieszka około 700 osób w 262 domach. Jeden z mieszkańców, Rick Simon, który żyje tam od 1967 roku, powiedział, iż premier myli fakty i niesprawiedliwie przedstawia sytuację mieszkańców.
Simon uważa również, iż temat rozbudowy lotniska powraca w debacie publicznej od lat, ale nie wierzy, by inwestycja została gwałtownie zrealizowana. Sprzeciw wobec lądowania większych samolotów odrzutowych na wyspie jest obecny od czasu wieloletniej kampanii „No Jets TO”.
Lotnisko działa na podstawie trójstronnej umowy między miastem Toronto, zarządem portu Toronto oraz rządem federalnym. W 2024 roku rada miasta zdecydowała o przedłużeniu tej umowy o kolejne 12 lat, począwszy od 2033 roku.







