Mieszkańcy odwracają się od Budżetu Obywatelskiego? Frekwencja w Nowym Sączu najniższa w historii

1 godzina temu

Budżet Obywatelski Nowego Sącza miał oddawać mieszkańcom realny wpływ na część miejskich wydatków. Tymczasem zainteresowanie głosowaniem wyraźnie spadło. Według przekazanych danych w tegorocznej edycji udział wzięło 2944 mieszkańców – dla porównania w rekordowym 2021 roku było ich ponad 10,2 tys. Opozycyjni radni krytykują obecny kształt BO i zarzucają władzom miasta jego „zawłaszczenie”. Przedstawiciele większości odpowiadają, iż wątpliwości dotyczące weryfikacji projektów można sprawdzać i wyjaśniać.

Budżet Obywatelski od lat ma być jednym z narzędzi bezpośredniego udziału mieszkańców w decydowaniu o tym, na co przeznaczane są miejskie pieniądze. Tegoroczne dane dotyczące frekwencji pokazują jednak bardzo wyraźny spadek zainteresowania tą formą partycypacji.

Według danych przekazanych redakcji w głosowaniu uczestniczyło 2944 mieszkańców. Dla porównania w najlepszym pod tym względem 2021 roku było ich ponad 10 200.

Coraz mniej mieszkańców głosuje

Spadek zainteresowania jest jednym z głównych argumentów podnoszonych przez krytyków obecnej formuły BO. Kontrowersje dotyczą również liczby projektów, które przechodzą etap weryfikacji i ostatecznie trafiają pod głosowanie mieszkańców.

Na oficjalnej stronie Budżetu Obywatelskiego widoczny jest m.in. ogólnomiejski projekt „KOALICJA DLA NOWEGO SĄCZA”. Sama nazwa projektu stała się jednym z elementów politycznego sporu wokół BO.

Podobnie nazwany projekt funkcjonował już we wcześniejszej edycji. Oficjalne wyniki poprzedniego głosowania wskazują, iż „KOALICJA dla Nowego Sącza” otrzymała 1376 głosów i została wybrana do realizacji, a jej planowany koszt wynosił 2,19 mln zł.

Kądziołka: mieszkańcy zostali zniechęceni

Radny PiS Michał Kądziołka bardzo krytycznie ocenia sposób, w jaki w ostatnich latach funkcjonuje Budżet Obywatelski. Jego zdaniem obecna formuła odbiega od idei otwartej rywalizacji mieszkańców o realizację zgłaszanych przez nich pomysłów.

– Z ogromnym żalem trzeba przyznać, iż Budżet Obywatelski w Nowym Sączu od wielu lat jest systematycznie niszczony i zawłaszczany przez ekipę Ludomira Handzla, radnych oraz środowisko Koalicji Nowosądeckiej. Obecna formuła, w mojej ocenie, kilka ma wspólnego z prawdziwą obywatelską rywalizacją. Efektem jest bardzo niska frekwencja i zniechęcenie mieszkańców do tej formy budżetu partycypacyjnego. To przykre, iż inicjatywa, która miała angażować sądeczan i dawać im realny wpływ na wydawanie miejskich pieniędzy, znalazła się w takim miejscu. W przyszłości trzeba będzie odbudować tę formę podziału środków, aby mieszkańcy ponownie poczuli, iż Nowy Sącz to przede wszystkim oni – mówi radny Michał Kądziołka.

To stanowisko opozycyjnego radnego i jego ocena przyczyn niskiego zainteresowania głosowaniem.

Głuc: wątpliwości można zweryfikować

Inaczej na sprawę patrzy przewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza Krzysztof Głuc, związany z Koalicją Obywatelską i współpracujący z prezydentem Ludomirem Handzlem.

Jego zdaniem dyskusja dotycząca kondycji budżetów obywatelskich nie ogranicza się wyłącznie do Nowego Sącza, a sama idea w skali kraju wymaga dalszego doskonalenia.

– o ile są jakiekolwiek wątpliwości co do weryfikacji projektów, można to sprawdzić, zweryfikować – podkreśla Krzysztof Głuc na antenie Radia Kraków.

Ponad 5,2 mln zł do rozdysponowania

Stawka jest wysoka. W tegorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego Nowego Sącza do rozdysponowania jest ponad 5,2 mln zł.

Spór dotyczy więc nie tylko samej frekwencji, ale również zasad weryfikowania projektów, ich charakteru oraz tego, czy obecny model rzeczywiście zachęca mieszkańców do współdecydowania o miejskich wydatkach.

Niska liczba głosujących stawia przy tym istotne pytanie o przyszłość Budżetu Obywatelskiego w Nowym Sączu i o to, jakie zmiany mogłyby zwiększyć udział mieszkańców w kolejnych edycjach.

Idź do oryginalnego materiału