Petycja skierowana do burmistrza oraz Rady Miejskiej Piszczac została wystosowana przez mieszkańców Chotyłowa, właścicieli okolicznych nieruchomości i lokalne przedsiębiorstwa. Dotyczy ona planowanej budowy kurników m.in. na działkach nr 477/8 i 477/11 oraz drugiej inwestycji planowanej na działkach nr 362, 363 i 364. Jak podkreślono, teren planowanych ferm obejmuje obszar ponad 5 hektarów.Pyły, odory i inne uciążliwościZawiadomienie o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia polegającego na „Budowie fermy drobiu o początkowej obsadzie 2880 DJP wraz z infrastrukturą towarzyszącą" na działkach 362, 363 i 364 wpłynęło do urzędu miasta 19 listopada 2025 r. Natomiast postępowanie w sprawie drugiej inwestycji rozpoczęło się 5 października 2026 r.W odczytanym na sesji proteście mieszkańcy wypunktowali swoje główne obawy. – Boimy się odory, pyłów, składowania pomiotu drobiowego i transportu pasz. Takie przedsięwzięcie negatywnie wpływa na wody gruntowe, glebę oraz lokalne zabytki. Obawiamy się zwiększonego ruchu ciężarówek na wąskich lokalnych drogach oraz hałasu i plagi owadów. Nasze działki stracą na wartości, pogorszą nam się warunki życia – wylicza Grzegorz Niczyporuk, którego dom znajduje się 100 m od działki, na której zaplanowano inwestycję.Sołtys Chotyłowa, Ewa Lipowiecka, cytując petycję, zwróciła uwagę na konieczność rozpatrywania obu inwestycji łącznie, a nie jako niezależne przedsięwzięcia. – Szczególne znaczenie ma fakt, iż jest to druga inwestycja tego rodzaju na terenie Chotyłowa, podczas gdy postępowanie dotyczące warunków zabudowy dla pierwszej inwestycji w dalszym ciągu się toczy. Zdaniem mieszkańców istnieje konieczność uwzględnienia możliwości skumulowanego oddziaływania obu przedsięwzięć, a nie rozpatrywanie ich całkowicie niezależnie od siebie – mówiła pani sołtys i dodała: W ocenie mieszkańców lokalizacja tego rodzaju obiektów musi być szczególnie dokładnie przeanalizowana pod kątem odległości od istniejącej zabudowy mieszkaniowej, warunków komunikacyjnych, istniejącej infrastruktury, kierunków wiatru, ukształtowania terenu oraz potencjalnego wpływu na środowisko i jakość życia. Radni poszli za mieszkańcamiGrzegorz Niczyporuk zaznacza, iż mieszkańcy wsi nie są przeciwni rozwojowi gospodarczemu gminy. – Nasza petycja jest wyrazem troski o zachowanie równowagi i prawa do życia w bezpiecznym oraz wolnym od uciążliwości środowisku – wyjaśnia. Jako najbliższy sąsiad jednej z planowanych inwestycji najbardziej obawia się uciążliwości zapachów. – Chodzi o nieprzyjemne zapachy związane z hodowlą drobiu, składowaniem i zagospodarowaniem odchodów oraz transportem paszy i materiałów. Mam też obawy dotyczące hałasu, zwiększonego ruchu samochodów ciężarowych, emisji pyłów i innych substancji, zwiększonej liczby owadów – mówi mieszkaniec Chotyłowa. Do petycji mieszkańców ustosunkował się burmistrz Piszczaca, Kamil Kożuchowski. Zaznaczył, iż podziela obawy lokalnej społeczności i uważa wybrane lokalizacje „są wysoce nietrafione". – Mieszkańcy nie są przeciwnikami rozwoju i ja też nie jestem przeciwnikiem rozwoju naszej gminy ani inwestycji. Ale podobnie jak mieszkańcy, którzy podpisali petycję, uważam, iż te dwa miejsca w Chotyłowie to nie jest najszczęśliwszy wybór, wręcz uważam, iż to zły wybór na taką inwestycję – mówił burmistrz podczas sesji. Wyjaśnił również prawne ograniczenia samorządu. – Gmina musi formalnie procedować każdy wniosek inwestora (uzyskując opinie RDOŚ, Sanepidu czy Wód Polskich) – tłumaczył. Jednak w odpowiedzi na protest mieszkańców władze gminy podjęły stanowcze kroki
planistyczne.Inwestycje z poszanowaniem dobrego sąsiedztwaPowiat bialski staje się coraz ważniejszym ośrodkiem hodowli drobiu. Przykładem jest firma Wipasz, która w ostatnich latach zainwestowała miliony złotych w nowoczesne fermy m.in. w Worońcu, Aleksandrówce, Kwasówce i Leszczance. Prezes spółki Józef Wiśniewski podkreśla, iż rozwój tego rodzaju działalności powinien iść w parze z troską o mieszkańców i ich otoczenie.– My chcemy być dobrymi sąsiadami. Zdajemy sobie sprawę, iż o ile czegoś jest za dużo, to później zaczyna to przeszkadzać. Dlatego szukamy miejsc, w których możemy odpowiedzialnie realizować inwestycje – mówił Józef Wiśniewski podczas otwarcia fermy w Worońcu w lipcu 2026
roku.Podkreślał również, iż priorytetem firmy jest budowanie nowoczesnych obiektów, które nie będą przeszkadzać mieszkańcom, ale im służyć.To zasada, która powinna przyświecać wszystkim inwestorom realizującym podobne przedsięwzięcia. Rozwój gospodarczy i nowe miejsca pracy są ważne, ale nie mogą odbywać się kosztem jakości życia lokalnych społeczności. Tymczasem plany budowy dwóch wielkich ferm w Chotyłowie, które nie są inwestycjami firmy Wipasz, pokazują, jak poważny konflikt może wywołać nieuwzględnienie oczekiwań mieszkańców już na etapie planowania przedsięwzięcia. Sprzeciw ponad 250 osób, obawy o środowisko i bliskość zabudowy mieszkalnej wskazują na wyraźny rozdźwięk między zamierzeniami inwestorów a stanowiskiem lokalnej społecznoś
ci.Nowe zapisy w planiePodczas tej samej sesji Rada Miejska Piszczac jednogłośnie przegłosowała uchwałę o rozpoczęciu procedury zmiany przeznaczenia gruntów w Chotyłowie. – Nowe zapisy w planowaniu przestrzennym mają całkowicie wykluczyć możliwość powstania ferm przemysłowych i zabudowy rolniczo–przemysłowej typu kurniki na tym terenie – wyjaśniał
burmistrz.Mimo iż procedury wydawania decyzji środowiskowych są w toku, determinacja mieszkańców oraz ruch planistyczny Rady Miejskiej Piszczac dają dużą szansę na zablokowanie budowy ferm drobiu w bezpośrednim sąsiedztwie domów w Chotył
owie.Trwają prace remontowe infrastruktury Cargotoru w MałaszewiczachTerespol. Zawierzą Bogu przez Maryję wschodnią granicęJeden pacjent kosztował 8 mln zł. NFZ pokazał rachunek za leczenie Polaków