- Spotykamy się dzisiaj w wyjątkowych okolicznościach i podczas wyjątkowej uroczystości – nadania zespołowi boisk wielofunkcyjnych przy Zespole Placówek Oświatowych nr 2 w Międzyrzecu Podlaskim imienia księdza Józefa Brzozowskiego. Jak pamiętamy, ksiądz Józef odszedł od nas do domu Ojca 7 maja. Proponuję, abyśmy minutą ciszy uczcili jego pamięć - mówił wicestarosta powiatu bialskiego Artur
Grzyb.Był znany i cenionyKsiądz Józef Brzozowski był postacią doskonale znaną i niezwykle cenioną w lokalnej społeczności. - Był honorowym obywatelem zarówno miasta, jak i gminy Międzyrzec Podlaski. Był wspaniałym kapłanem, oddanym Bogu i ludziom, długoletnim proboszczem parafii pw. św. Mikołaja oraz dziekanem dekanatu międzyrzeckiego. Był też przede wszystkim wspaniałym, dobrym i skromnym człowiekiem, wychowawcą młodzieży, społecznikiem oraz niestrudzonym propagatorem sportu i turystyki - wskazywał wicestarosta. Po śmierci księdza Józefa, aby zachować pamięć o nim dla przyszłych pokoleń oraz kontynuować jego inicjatywy wychowawcze, sportowe i społeczne, grono jego przyjaciół i znajomych postanowiło założyć stowarzyszenie jego pamięci. 28 maja tego roku oficjalnie zostało zarejestrowane Stowarzyszenie Pamięci Księdza Józefa
Brzozowskiego.Pierwszą inicjatywą stowarzyszenia było wystąpienie do władz miasta o nadanie temu obiektowi - Orlikowi, imienia księdza Józefa Brzozowskiego. - Rada Miasta Międzyrzeca Podlaskiego podczas czerwcowej sesji jednogłośnie podjęła stosowną uchwałę, za co chciałbym jeszcze raz, w imieniu własnym oraz lokalnej społeczności, podziękować wszystkim radnym miejskim. Wybór tego obiektu, tego Orlika, nie jest przypadkowy. Ksiądz Józef, jak wszyscy wiemy, czas wolny od obowiązków duszpasterskich spędzał głównie na rowerze, nartach, lodowisku albo boisku piłkarskim. Zawsze był w otoczeniu dzieci, młodzieży, a najchętniej całych rodzin. Tego Orlika upodobał sobie szczególnie. Przez wszystkie lata, kiedy mieszkał w Międzyrzecu, minimum raz w tygodniu spotykał się tutaj z dziećmi i młodzieżą oraz grał z nimi w piłkę nożną. Stąd właśnie ten wybór - wyjaśnił Artur
Grzyb.Znacząca dataNieprzypadkowa również była data uroczystości - 28 sierpnia - Była to rocznica urodzin księdza Józefa. Gdyby żył, skończyłby tego dnia 74
lata.Nieprzypadkowe jest także połączenie oficjalnej uroczystości z turniejem piłkarskim dla dzieci i młodzieży. -
Ksiądz Józef, jak już wspominałem, był niestrudzonym propagatorem sportu. Takie turnieje organizował bardzo często i bardzo chętnie. My po prostu idziemy w jego ślady - mówił wicestarosta Artur
Grzyb.Przy zespole boisk wielofunkcyjnych Orlik przy ZPO nr 2 w Międzyrzecu Podlaskim odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej;fot. Waldemar Pepa- Niezaprzeczalnie ks. Józef Brzozowski wyróżniał się na tle tej społeczności. To nie był taki przeciętny kapłan, jakiego sobie wyobrażamy. Myślę, iż był człowiekiem bardzo otwartym, bardzo chętnie pomagającym innym, ale także niezwykle szczerym. Ludzie nie zawsze lubią szczerą prawdę, ponieważ ona przeważnie boli, ale myślę, iż właśnie za tę otwartość i szczerość w głównej mierze cenili go Międzyrzeczanie, a także wszyscy, z którymi miał do czynienia i współpracował, zarówno w ramach działalności parafialnej, jak i sportowej, dzięki której dzisiaj się tutaj spotykamy - przekazał burmistrz Międzyrzeca Podlaskiego, Paweł Łysańczuk. Dodał, iż takie postawy księży trochę odbrązawiają spojrzenie, iż ksiądz to tylko kościół i liturgia. - Myślę, iż ksiądz Józef Brzostowski był człowiekiem, który potrafił znaleźć złoty środek pomiędzy swoją działalnością stricte kościelną i parafialną a działalnością społeczną. W takim mieście jak Międzyrzec jest miejsce na działalność społeczną dla wszystkich ludzi, którzy tutaj przebywają. Nieważne, czy ktoś jest księdzem, czy wykonuje zupełnie inny zawód. Każdy może się realizować i nieść dobro drugiemu człowiekowi - podkreślił Paweł Łysańczuk. Najpierw powstał komitet honorowy, a później zarejestrowano stowarzyszenie. Zaraz po rejestracji stowarzyszenie zwróciło się, za pośrednictwem burmistrza, z wnioskiem do Rady Miasta Międzyrzec Podlaski o nadanie tej jednostce imienia księdza Józefa Brzostowskiego.- jeżeli chodzi o przepisy gry w piłkę podczas naszego memoriału księdza Józia, pozwolę sobie mówić właśnie „księdza Józia”, ponieważ przez całe życie tak pieszczotliwie się do niego zwracaliśmy. Chłopcy czasami mówili choćby „Józiu”, a ksiądz na to pozwalał i choćby się z tego cieszył - zaznaczył burmistrz. - Myślę, iż bardzo ważna była determinacja i sprawczość członków stowarzyszenia, które doprowadziły do finału pomysłu, aby kompleksowi boisk nadać imię księdza Józefa Brzozowskiego. On spędzał tutaj bardzo dużo czasu, myślę, iż w każdym tygodniu przynajmniej kilka godzin. Zresztą był znany z tego, iż bardzo lubił sport, który zajmował dużą część jego życia - wskazała Marianna Brzozowska-Skwarek, najmłodsza siostra ks. Józefa Brzozowskiego. Dodała, iż nadanie właśnie kompleksowi boisk imienia księdza Józefa Brzozowskiego było najlepszym pomysłem. - Nie ulica, ale właśnie boisko. To obrazuje jego zainteresowania, pasje i oddanie. Wielokrotnie powtarzał, trochę żartem, trochę serio, iż ma więcej pracy na boisku niż w kościele. Dlatego uważam, iż jest to bardzo dobry pomysł. Sport zajmował bardzo ważne miejsce w jego życiu. Udzielał się sportowo głównie poprzez grę w piłkę nożną, ale także jeździł na łyżwach, na nartach i na rowerze. Swoimi pasjami zarażał wszystkich. Ja akurat miałam to szczęście, iż byłam z nim na pielgrzymce rowerowej do Rzymu w 1984 roku, podczas której w ciągu 40 dni przejechaliśmy na rowerach 4000 kilometrów - wspominała Marianna Brzozowska-Skwarek. Podkreśliła, iż to wydarzenie zahartowało ją na całe życie. - Dopiero dzisiaj tak naprawdę uświadomiłam sobie, jaką odwagą musiał charakteryzować się mój brat, skoro w wieku 32 lat zabrał dużą grupę nastolatków i pojechał z nami do Rzymu w czasach, kiedy nie było telefonów komórkowych ani możliwości takiej bezpośredniej komunikacji jak dzisiaj. Było to bardzo duże przedsięwzięcie. Wielokrotnie wspominał, iż przygotowywał się do tej wyprawy ponad dwa lata - opowiadała siostra ks. Józefa
Brzozowskiego.Kapłan przez całe życie pozostawał w ruchu i był związany ze sportem. - Miał boisko, aktywizował ministrantów i dzieci. Przychodził również na ten Orlik i grał tutaj trzy razy w tygodniu. Kiedy przekroczył 60 lat, mówiłam mu, iż może ze względu na wiek nadszedł już czas, żeby zakończyć tę działalność sportową. Odpowiedział mi wtedy, iż nic nie rozumiem i iż ma więcej pracy na boisku… - mówiła Marianna
Brzozowska-Skwarek.Wskazała, iż jej brat miał doskonałą relację z młodymi ludźmi, którzy bardzo go lubili. - Tak naprawdę dopiero po jego śmierci zobaczyłam, jak wielkim był człowiekiem. Wcześniej tego nie dostrzegałam, ponieważ dla mnie był po prostu bratem, zwykłym człowiekiem, który również potrzebował naszej pomocy. Wspieraliśmy go przy różnych uroczystościach, głównie od strony kulinarnej - przyznała.- Trzymajmy się entuzjazmu w wykonywaniu swoich obowiązków. Trzeba sobie o tym przypominać - zaznaczyła Marianna Brzozowska-Skwarek, najmłodsza siostra ks. Józefa Brzozowskiego;fot. Waldemar PepaDodała, iż główną cechą jej brata był entuzjazm, którym potrafił zarażać innych. - Zawsze uczył nas, żeby nie narzekać i z entuzjazmem podchodzić do swoich życiowych zadań. Zawsze był radosny i uśmiechnięty. Przez całe jego życie nigdy nie słyszałam, żeby powiedział, iż jest zmęczony. Miał otwarty dom. jeżeli ktoś do niego przychodził, zostawiał wszystko, witał swojego gościa i częstował go kawą. Mówił, iż nigdy w życiu nie pił kawy sam. Trzymajmy się tego entuzjazmu w wykonywaniu swoich obowiązków. Trzeba sobie o tym przypominać - zaznaczyła Marianna Brzozowska-Skwarek.