Rządzący europejscy głupcy chcą jednak wojny w Europie - stwierdził były premier i były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Podkreślił, iż "Rosja nie zaakceptuje obecności żadnych europejskich, ani NATO-wskich wojsk na Ukrainie". Odniósł się w ten sposób do inicjatywy prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który zwrócił się do deputowanych o zgodę na wysłanie wojska w ramach "koalicji chętnych".
Miedwiediew grozi Europie wojną, pokazał nagranie. "Oto co otrzymacie"

Prezydent Emmanuel Macron, który zabiega o poparcie deputowanych dla wysłania francuskich żołnierzy na Ukrainę w ramach koalicji chętnych, spotkał się w tym celu w czwartek z przedstawicielami wszystkich sił politycznych w parlamencie - podał dziennik "Le Monde".
Dmitrij Miedwiediew grozi Europie. "Głupcy chcą jednak wojny"
Te doniesienia spotkały się ze zdecydowaną odpowiedzą Dmitrija Miedwiediewa, wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, który w znany sobie sposób zaczął odgrażać się Zachodowi.
"Rządzący europejscy głupcy chcą jednak wojny w Europie. Powtarzano to już tysiące razy: Rosja nie zaakceptuje obecności żadnych europejskich ani NATO-wskich wojsk na Ukrainie, ale nie, Micron przez cały czas rozpowszechnia te żałosne bzdury. No cóż, proszę bardzo. Oto, co otrzymacie" - napisał na platformie X.
Do wpisu dołączył nagranie z kamery przemysłowej, na którym uchwycony został moment uderzenia pocisku Oresznik na Ukrainie.
The ruling European dimwits want a war in Europe after all. It’s been said a thousand times: Russia won’t accept any European or NATO troops in Ukraine, but no, Micron keeps peddling this pathetic bullshit. Well, come on then. This is what you’ll get: pic.twitter.com/6XqMMn2ILP
— Dmitry Medvedev (@MedvedevRussiaE) January 10, 2026
Rosyjska rakieta trafiła w trakcie zmasowanego ostrzału w nocy z piątek na czwartek w infrastrukturę krytyczną w obwodzie lwowskim.
Wcześniej prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Friedrich Merz i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer uznali po konsultacjach telefonicznych, iż rosyjski atak pociskiem Oriesznik na Ukrainę to "eskalacja nie do zaakceptowania".
Oresznik uderzył w obwód lwowski. Zełenski: Sygnał dla Warszawy
Zdaniem prezydenta Ukrainy Wołodymyr Zełenski fakt, iż Rosjanie po raz kolejny sięgnęli po hipersoniczny pocisk balistyczny średniego zasięgu i uderzyli nim "tuż u granic UE jest wyzwaniem" dla państw regionu.
- Ponownie użyto Oriesznika, tym razem przeciwko obwodowi lwowskiemu. To znów było demonstracyjne - bardzo blisko granic Unii Europejskiej. A to, z punktu widzenia użycia balistyki średniego zasięgu, jest takim samym sygnałem i wyzwaniem dla Warszawy, i dla Bukaresztu, i choćby dla Budapesztu, jak i dla innych stolic - powiedział Zełenski.
Ostrzegł, iż działania Rosji są cyniczne, gdyż choćby nie "próbuje ona wymyślić wiarygodnej przyczyny użycia takiej broni".
- Potrzebny jest system wspólnych działań, system wspólnej obrony, który realnie działa. Czy mamy dziś taki system? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bo w całej Europie istnieje ten sam dylemat - czy będą bronić jej stolicy (czy Europejczycy będą bronić swych stolic - red.), jeżeli (przywódcy Rosji Władimirowi) Putinowi coś uderzy do głowy – podkreślił Zełenski.
ZOBACZ: Miedwiediew grozi Finlandii. "Zapłaci za swoją ohydną rusofobię"
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zakwalifikowała atak z użyciem pocisku Oriesznik na infrastrukturę krytyczną w obwodzie lwowskim jako zbrodnię wojenną - poinformowała w piątek agencja Reutera.
Zgodnie z oceną strony ukraińskiej, atak miał na celu uszkodzenie infrastruktury krytycznej w czasie silnych mrozów. Jak wynika z oświadczeń przedstawicieli ukraińskiej administracji pocisk użyty do ataku był wyposażony w atrapy głowic, które spowodowały "niewielkie uszkodzenia budynków w przedsiębiorstwie państwowym w obwodzie lwowskim".
Francuscy żołnierze na Ukrainie? Macron zorganizował tajne spotkanie
Macron, któremu towarzyszyli Catherine Vautrin, minister sił zbrojnych, i ich dowódca generał Fabien Mandon, spotkał się za zamkniętymi drzwiami z przewodniczącymi klubów partyjnych, szefami partii oraz komisji obrony i spraw zagranicznych, a także przewodniczącymi Zgromadzenia Narodowego i Senatu, Yaelem Braunem-Pivetem i Gerardem Larcherem.
Na spotkaniu stawili się choćby przedstawiciele ugrupowań przeciwnych zaangażowaniu Francji na Ukrainie: skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej (LFI) i skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) - podkreśla dziennik.
Jak zapowiadano, prezydent miał też omawiać z parlamentarzystami gwarancje bezpieczeństwa oferowane Ukrainie przez jej europejskich sojuszników. Spotkanie odbyło się po paryskim szczycie sojuszników Ukrainy - koalicji chętnych.
ZOBACZ: "Jest tylko jedna droga". Dmitrij Miedwiediew o wrogości NATO - Rosja
Macron chciał przedstawić deputowanym "poufne szczegóły" udziału Francji w takiej misji, aby wszyscy mieli świadomość tego, "jaka jest stawka" takiego przedsięwzięcia - powiedziały osoby z otoczenia prezydenta.
Mathilde Panot, szefowa klubu LFI, powiedziała po wyjściu z tych rozmów, iż Paryż może wysłać na Ukrainę "sześć tysięcy francuskich żołnierzy".
Nikt z obecnych "co do zasady nie sprzeciwił się planowi przedstawionemu przez szefa państwa" - zauważył "Le Monde".
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


12 godzin temu












