Miasto chce doprowadzić wodę do jeziora Paprocany. „Żeby to jezioro miało jakąś przyszłość przed sobą”

21 godzin temu

Miasto chce doprowadzić wodę do jeziora Paprocany. „Żeby to jezioro miało jakąś przyszłość przed sobą”. Zbiornik wodny w Tychach ma duże problemy z sinicami w czasie sezonu kąpielowego, przez to często pojawia się tam zakaz kąpieli. Miasto próbowało rozwiązać problem na kilka sposobów i wszystkie do tej pory okazywały się mało skuteczne – łącznie z sypaniem środka chemicznego i montażem membran oddzielających część przy molo od reszty jeziora.

Temat przyszłości jeziora Paprocany pojawił się w trakcie dyskusji na sesji Rady Miasta Tychy, w kontekście braku innej lokalizacji na budowę kompleksu basenów otwartych w Tychach. Przypomnijmy, miasto wstępnie chciało zlokalizować obiekt w rejonie Wodnego Parku Tychy, na części terenu zajmowanego m.in. teraz przez pole golfowe. Pomysł mocno oprotestowali mieszkańcy i ostatecznie prezydent Tychów zapowiedział, iż obiekt tam nie powstanie, ale jednocześnie dodał, iż miasto nie ma innego terenu pod budowę takiego obiektu.

„Takich terenów na tę chwilę nie ma w mieście. Ten był najbardziej zoptymalizowany pod kątem terenu, ale też po prostu finansów i pewnego zgrania całego tego kompleksu” – powiedział prezydent Tychów, Maciej Gramatyka.

Problemy z Paprocanami

Miasto zamierza zwrócić swoją uwagę bardziej na Paprocany. Choć, jak zapewniają urzędnicy, to bardzo trudny temat. W 2023 roku urzędnicy w Tychach rozpatrywali metodę rekultywacji jezior, którą zastosowano w Kartuzach, ale to są olbrzymie koszty.

„Koszty przedsięwzięcia (w przypadku Jeziora Paprocańskiego) szacowane są na około 50 milionów złotych, w związku z czym realizację zadania uzależniamy od pozyskania środków zewnętrznych” – podkreśla Anna Warzecha, naczelnik Wydziału Komunalnego, Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Tychy. Były prezydent Tychów mówił o kwocie choćby 100 mln zł.

W ubiegłym roku miasto zastosowało środek chemiczny oraz membrany oddzielające molo od reszty jeziora. O sukcesie w tym przypadku też mówić nie można, ale faktycznie było więcej dni bez sinic w ubiegłym sezonie niż rok wcześniej.

„Te działania, które prowadziliśmy, spowodowały, iż przez większą liczbę dni można było się kąpać w jeziorze, choć to nie jest oczywiście satysfakcjonujące nadal, no i przez cały czas to wymaga dodatkowych działań doprowadzenia wody do Paprocan. To jest coś, nad czym dzisiaj się koncentrujemy i zastanawiamy, jak to zrobić, bo to jest wymagane w ogóle, żeby to jezioro miało jakąś przyszłość przed sobą, nie było stawem” – powiedział na sesji Rady Miasta Tychy prezydent Maciej Gramatyka. „Dzisiaj głębokość jeziora to jest półtora metra, mniej więcej. Może w niektórych miejscach trochę głębiej” – dodał.

Doprowadzenie dobrej jakościowo wody do jeziora wydaje się jedynym sposobem na poprawienie sytuacji na Paprocanach. Zresztą o tym rozwiązaniu mówi się od lat. Inne metody nie gwarantują poprawy sytuacji.

„Żadna z metod nie daje jednak w tej chwili gwarancji długotrwałych rezultatów” – przekonywali w 2023 roku tyscy urzędnicy.

Czy miasto ma inną lokalizację na basen otwarty w Tychach? Prezydent rozwiewa wątpliwości

Idź do oryginalnego materiału