Miasto chce doprowadzić wodę do jeziora Paprocany. „Żeby to jezioro miało jakąś przyszłość przed sobą”. Zbiornik wodny w Tychach ma duże problemy z sinicami w czasie sezonu kąpielowego, przez to często pojawia się tam zakaz kąpieli. Miasto próbowało rozwiązać problem na kilka sposobów i wszystkie do tej pory okazywały się mało skuteczne – łącznie z sypaniem środka chemicznego i montażem membran oddzielających część przy molo od reszty jeziora.
Temat przyszłości jeziora Paprocany pojawił się w trakcie dyskusji na sesji Rady Miasta Tychy, w kontekście braku innej lokalizacji na budowę kompleksu basenów otwartych w Tychach. Przypomnijmy, miasto wstępnie chciało zlokalizować obiekt w rejonie Wodnego Parku Tychy, na części terenu zajmowanego m.in. teraz przez pole golfowe. Pomysł mocno oprotestowali mieszkańcy i ostatecznie prezydent Tychów zapowiedział, iż obiekt tam nie powstanie, ale jednocześnie dodał, iż miasto nie ma innego terenu pod budowę takiego obiektu.
„Takich terenów na tę chwilę nie ma w mieście. Ten był najbardziej zoptymalizowany pod kątem terenu, ale też po prostu finansów i pewnego zgrania całego tego kompleksu” – powiedział prezydent Tychów, Maciej Gramatyka.
Problemy z Paprocanami
Miasto zamierza zwrócić swoją uwagę bardziej na Paprocany. Choć, jak zapewniają urzędnicy, to bardzo trudny temat. W 2023 roku urzędnicy w Tychach rozpatrywali metodę rekultywacji jezior, którą zastosowano w Kartuzach, ale to są olbrzymie koszty.
„Koszty przedsięwzięcia (w przypadku Jeziora Paprocańskiego) szacowane są na około 50 milionów złotych, w związku z czym realizację zadania uzależniamy od pozyskania środków zewnętrznych” – podkreśla Anna Warzecha, naczelnik Wydziału Komunalnego, Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Tychy. Były prezydent Tychów mówił o kwocie choćby 100 mln zł.
W ubiegłym roku miasto zastosowało środek chemiczny oraz membrany oddzielające molo od reszty jeziora. O sukcesie w tym przypadku też mówić nie można, ale faktycznie było więcej dni bez sinic w ubiegłym sezonie niż rok wcześniej.
„Te działania, które prowadziliśmy, spowodowały, iż przez większą liczbę dni można było się kąpać w jeziorze, choć to nie jest oczywiście satysfakcjonujące nadal, no i przez cały czas to wymaga dodatkowych działań doprowadzenia wody do Paprocan. To jest coś, nad czym dzisiaj się koncentrujemy i zastanawiamy, jak to zrobić, bo to jest wymagane w ogóle, żeby to jezioro miało jakąś przyszłość przed sobą, nie było stawem” – powiedział na sesji Rady Miasta Tychy prezydent Maciej Gramatyka. „Dzisiaj głębokość jeziora to jest półtora metra, mniej więcej. Może w niektórych miejscach trochę głębiej” – dodał.
Doprowadzenie dobrej jakościowo wody do jeziora wydaje się jedynym sposobem na poprawienie sytuacji na Paprocanach. Zresztą o tym rozwiązaniu mówi się od lat. Inne metody nie gwarantują poprawy sytuacji.
„Żadna z metod nie daje jednak w tej chwili gwarancji długotrwałych rezultatów” – przekonywali w 2023 roku tyscy urzędnicy.
Czy miasto ma inną lokalizację na basen otwarty w Tychach? Prezydent rozwiewa wątpliwości

21 godzin temu






