Mercosur może pogrzebać ambicje klimatyczne UE. Oto dlaczego

2 godzin temu

Budząca wiele kontrowersji umowa handlowa Mercosur została już podpisana. Nie oznacza to, iż z dnia na dzień zacznie w pełni obowiązywać. 21 stycznia europosłowie zdecydowali o skierowaniu treści umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE). Tym samym proces ratyfikacji zostanie zawieszony na czas rozpatrzenia sprawy. Dzięki temu nowe zasady handlowe nie będą funkcjonować w praktyce — a przynajmniej nie powinny. Z pewnością ucieszy to zaniepokojonych rolników, ponieważ umowa może im zaszkodzić, choć wciąż pozostaje to przedmiotem analiz i sporów, głównie o charakterze politycznym. choćby jeżeli Mercosur nie uderzy w polskich rolników poprzez import wołowiny czy drobiu, może zrobić to w inny sposób.

Przez ponad dwie dekady Unia Europejska oraz kraje bloku Mercosur – Brazylia, Argentyna, Paragwaj i Urugwaj – dążyły do sfinalizowania jednej z najbardziej ambitnych umów o wolnym handlu w historii. Porozumienie ma objąć ponad 700 mln konsumentów. Jego głównym celem jest zniesienie ponad 90 proc. ceł na towary przemysłowe i rolne oraz wzmocnienie powiązań handlowych między Europą a Ameryką Południową.

Umowa ta to nie tylko potencjalny problem dla polskich rolników, związany z konkurencją ze strony państw Mercosur. Chodzi również o konsekwencje klimatyczne działalności rolniczej w Ameryce Południowej. Kluczowym problemem nie jest sama emisja gazów cieplarnianych – głównie metanu (CH4) – ale wylesianie.

Deforestacja największego na świecie lasu tropikalnego, Amazonii, oznacza utratę umiejętności pochłaniania dwutlenku węgla (CO2), która już teraz postępuje. W przeszłości lasy te pochłaniały od 1,5 do 2 mld ton CO2 rocznie. Dziś Amazonia staje się wręcz emitentem tego gazu, głównie na skutek degradacji spowodowanej działalnością rolniczą. Istotną rolę odgrywa tu również bezpośredni efekt globalnego ocieplenia – coraz częstsze susze i rosnące temperatury.

Mercosur spotęguje kryzys klimatyczny

Konsekwencją umowy będzie wzrost emisji gazów cieplarnianych. Według wielu analiz ma on być jednak stosunkowo niewielki. Szacunki mówią o wzroście globalnych emisji o mniej niż 1 proc. Niemniej jednak każda dodatkowa emisja stanowi przeszkodę na drodze do osiągnięcia neutralności klimatycznej.

– Umowa handlowa między UE i krajami Mercosur przyczyni się do wzrostu emisji gazów cieplarnianych i zwiększy wylesianie. Będzie to oczywiście niezgodne z unijnym planem klimatycznym i już samo to powinno wystarczyć do tego, byśmy pogrzebali to toksyczne porozumienie – argumentuje Krzysztof Cibor, szef działu kampanii w Greenpeace zapytany przez SmogLab.

Nawet jeżeli emisje gazów cieplarnianych w krajach Mercosur nie wzrosną znacząco, problem będzie leżał gdzie indziej. To dalsza deforestacja Amazonii. A przynajmniej w ryzyku jej nasilenia, ponieważ umowa z dużym prawdopodobieństwem zablokuje ewentualne, bardzo pożądane odwrócenie tego trendu.

  • Czytaj także: Amazonia emituje więcej CO2 niż pochłania – potwierdza badanie. Winna deforestacja i zmiana klimat

Wylesianie Amazonki dużym problemem

– Sam wzrost importu wołowiny z Ameryki Południowej do Europy spowoduje wzrost wylesiania Amazonii o kilka-kilkanaście tysięcy kilometrów kwadratowych – ostrzega Cibor.

Szacunki mówią o dodatkowych 700 tys. hektarów wykarczowanych lasów, czyli ok. 7 tys. km2. Na pierwszy rzut oka to niewiele. Dziś Amazonia zajmuje ok. 5,5 mln km2, jednak jeszcze 100 lat temu było to niemal 7 mln km2. Każdy wycięty hektar przybliża ten ekosystem do punktu krytycznego. Las może przekształcić się w sawannę, a miejscami choćby w step.

Zmiana ta pociągnie za sobą szereg negatywnych konsekwencji. Najpierw nastąpi utrata umiejętności pochłaniania CO2, a następnie jego emisja. Już dziś naukowcy alarmują, iż Amazonia przestaje pełnić funkcję „zielonych płuc świata”. Proces ten wciąż można jednak odwrócić.

Utrata umiejętności prawidłowego obiegu węgla nie wynika wyłącznie z wycinki drzew. To także osłabienie transportu wilgoci znad Atlantyku w głąb puszczy amazońskiej. Las jest karczowany głównie od południa i wschodu, co oddala jego granice od wybrzeża. Im dalej, tym trudniejszy staje się transport pary wodnej w atmosferze. Zmiana wzorców opadowych prowadzi do dalszej degradacji całego kompleksu leśnego. Gdy las zniknie, radykalnie zmienią się warunki pogodowe w regionie, a choćby na świecie. Zakłócona zostanie globalna cyrkulacja atmosferyczna.

W efekcie wzrośnie średnia temperatura globalna, ze wszystkimi tego konsekwencjami – również dla Polski i naszego rolnictwa: częstszymi upałami, suszami czy wzrostem liczby szkodników.

Należy też zwrócić uwagę na emisje pośrednie, bo wpływ umowy na klimat bierze się nie tylko ze zwiększonego wylesiania.

– To również znaczne zwiększenie transkontynentalnego towarowego transportu morskiego i lotniczego wynikającego ze zwiększonej wymiany handlowej. A także wzrosty produkcji w wysokoemisyjnych branżach, jak produkcja niemieckich aut, jednorazowe opakowania plastikowe czy pestycydy, na których zwiększenie eksportu do Ameryki liczą europejscy giganci tacy jak Bayer – zwraca uwagę Cibor.

Regulacja mająca chronić lasy może nie wystarczyć

EUDR (European Union Deforestation Regulation) to rozporządzenie Unii Europejskiej mające na celu zapobieganie wprowadzaniu na rynek UE produktów, które przyczyniają się do wylesiania i degradacji lasów na świecie. Na pierwszy rzut oka wydaje się ono skutecznym narzędziem, jednak zdaniem Cibora w praktyce może nie zadziałać.

– Ta katastrofa dla jednego z najcenniejszych lądowych ekosystemów na świecie nadciąga przy jednoczesnym rozmontowywaniu unijnych przepisów, które miały służyć ograniczeniu niszczenia lasów – mówi aktywista. – Pod wpływem lobby potężnych producentów mięsa i paszy sojowej Unia Europejska może zaprzepaścić ogromną część naszych wysiłków na rzecz ochrony klimatu i przyrody – dodaje.

Czy w takiej sytuacji po prostu zwyciężył biznes, a nie kwestia klimatu i przyrody?

– W kwestii wylesiania być może liczono na to, iż południowoamerykańską przyrodę ochroni wspomniane unijne rozporządzenie EUDR. Jednak w obliczu tego, jak rozporządzenie o wylesianiu jest rozmontowywane przez prawicowych polityków i wielki agroprzemysł, te złudzenia okazuje się płonne – uważa Cibor.

  • Czytaj także: Makowiec i kutia z glifosatem. Czy mamy się czego obawiać?

Wszystkie oczy na TSUE

Unia Europejska, która od lat deklaruje walkę ze zmianami klimatu, może ponieść tu porażkę.

– W ocenie oddziaływania na środowisko, którą na potrzeby umowy zamówiła Komisja Europejska, nie wzięto pod uwagę m.in. wzrostu emisji związanego z zwiększonym transportem i wylesianiem. To sprawiło, iż Komisja uzyskała znacznie bardziej optymistyczny obraz tego, jak porozumienie wpływa na politykę klimatycznej – mówi aktywista.

– Warto przy tym zwrócić uwagę, iż w związku z tym przegrać może nie jakiś abstrakcyjny klimat czy przyroda, tylko my – zwykli obywatele, którzy w związku z ogromnymi kosztami środowiskowymi umowy handlowej, będą zrzucać się na miliardowe zyski nielicznych – dodaje.

Nie wszystko jest jednak stracone.

– Wciąż jednak tli się pewna szansa, iż w związku przesłaniem umowy do zbadania przez Trybunał Sprawiedliwości UE, politycy spróbują zbudować zdrowsze, bardziej sprawiedliwe i przede wszystkim niedestrukcyjne dla planety relacje handlowe między Europą a Ameryką Południową – wyraża nadzieje Cibor.

  • Czytaj także: „Wielkie nieporozumienie” wokół protestów rolników. Trzy główne powody

Zdjęcie tytułowe: Box Lab/Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału