Mentzen punktuje Tuska za brak szkoleń. Polska wciąż czeka na rezerwy

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Mentzen punktuje Tuska za brak szkoleń. Polska wciąż czeka na rezerwy


Sławomir Mentzen w piątek 4 września zarzucił Donaldowi Tuskowi, iż po półtora roku od zapowiedzi powszechnych szkoleń wojskowych państwo wciąż nie ma programu o deklarowanej skali ani potrzebnej infrastruktury. Dla Polski oznacza to dalszą lukę między ostrzeżeniami przed wojną a rzeczywistym przygotowaniem rezerw.

Półtora roku od wielkiej zapowiedzi

Sławomir Mentzen wykorzystał sejmową mównicę, by przypomnieć premierowi deklarację z marca 2025 roku. Donald Tusk zapowiadał wtedy przygotowanie masowych szkoleń wojskowych dla dorosłych Polaków. Lider Nowej Nadziei stwierdził w piątek, iż po półtora roku nie ma ani szkoleń w obiecanej skali, ani planu, ani infrastruktury zdolnej ten plan udźwignąć.

Zarzut jest poważny, bo nie dotyczy pobocznej obietnicy wyborczej. Chodzi o zdolność państwa do wystawienia wyszkolonych rezerw w sytuacji zagrożenia. Mentzen zestawił bezczynność z regularnymi ostrzeżeniami Tuska przed możliwością wojny. Postawił premiera przed jasną alternatywą: albo sam nie wierzy w alarmistyczne zapowiedzi, albo wierzy i mimo to nie wykonuje koniecznych przygotowań.

Premier sam wyznaczył miarę

W wystąpieniu z marca 2025 roku Tusk mówił o potrzebie armii liczącej pół miliona ludzi wraz z rezerwistami. Odwoływał się przy tym do skali wojsk walczących na Ukrainie. Zapowiadał intensywne szkolenia dla osób, które w czasie pokoju nie służą w armii, aby w razie konfliktu mogły stać się pełnowartościowymi żołnierzami. Oficjalna interpelacja sejmowa przypominała później treść i termin tej deklaracji.

To rząd ustawił więc poprzeczkę. Nie chodziło o kilka pokazowych kursów ani o propagandową liczbę uczestników zebranych z różnych programów. Zapowiedź dotyczyła modelu powszechnego, dostępnego na wielką skalę. Taki system wymaga instruktorów, obiektów, sprzętu, finansowania oraz reguł przechodzenia żołnierzy do rezerwy. Bez tego hasło pozostaje pustą deklaracją.

Rezerwa to część odstraszania

Nowoczesna broń jest konieczna, ale sama nie obroni kraju. Polska potrzebuje ludzi, którzy potrafią działać w pododdziale, udzielić pomocy, obsłużyć przydzielony sprzęt i wykonać zadanie w warunkach kryzysu. Wcześniejsze ostrzeżenia o stanie rezerw Wojska Polskiego pokazywały, iż problem nie narodził się wraz z piątkową wypowiedzią Mentzena.

Zdolność mobilizacyjna jest jednym z fundamentów odstraszania. Przeciwnik ocenia nie przemówienia, ale czas reakcji, liczbę przygotowanych ludzi, zapasy i odporność zaplecza. Każdy miesiąc stracony na pozorowanie prac zwiększa koszt późniejszego nadrabiania zaległości. Bezpieczeństwo Polaków nie może zależeć od konferencyjnego kalendarza rządu.

Szkolenia muszą przy tym mieć rozsądną formę. Państwo powinno jasno określić, kto, kiedy i w jakim zakresie jest szkolony, jak chronione są miejsca pracy uczestników oraz jakie kwalifikacje cywilne można wykorzystać w systemie obronnym. Chaos i przymus bez przygotowania zniechęcą ludzi. Dobrowolność bez wystarczającej skali nie zbuduje potrzebnej rezerwy. Rząd ma obowiązek przedstawić rozwiązanie i wziąć za nie odpowiedzialność.

Polska nie ma czasu w politykę komunikatów

Mentzen trafił w słaby punkt gabinetu Tuska: łatwo ogłosić ambitny cel, trudniej stworzyć instytucje, które go wykonają. W sprawach obrony ta różnica może kosztować znacznie więcej niż utratę poparcia w sondażu. Może kosztować bezpieczeństwo rodzin, ciągłość działania państwa i wolność narodu.

Premier powinien przedstawić harmonogram, skalę, budżet i osobę odpowiedzialną za program. jeżeli zaś rząd zmienił założenia, powinien powiedzieć to Polakom wprost. Państwo poważne nie straszy wojną, by dzień później wrócić do zwykłego administrowania. Państwo poważne przygotowuje naród do obrony, zanim zagrożenie stanie na granicy.

Źródło: Do Rzeczy

Źródło: Do Rzeczy

Idź do oryginalnego materiału