Mentzen ostrzega przed emeryturami dla Ukraińców. Liczby studzą alarm

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Mentzen ostrzega przed emeryturami dla Ukraińców. Liczby studzą alarm


Sławomir Mentzen 8 września ostrzegł, iż jeden dzień pracy w Polsce otwiera obywatelowi Ukrainy drogę do dopłaty do emerytury minimalnej. Mechanizm istnieje, ale świadczenie nie jest automatyczne: trzeba osiągnąć wiek emerytalny, wykazać 20 lub 25 lat łącznego stażu i stale mieszkać w Polsce. W lipcu dopłatę pobierało 1,5 tys. obywateli Ukrainy.

Alarm oparty na prawdziwym mechanizmie

Sławomir Mentzen wraz z posłem Ryszardem Wilkiem nagłośnił przypadek obywatelki Ukrainy, która według polityków wpłaciła około 2 tys. zł składek, a otrzymała już ponad 80 tys. zł świadczeń. Lider Konfederacji stwierdził również, iż polskie państwo stworzyło mechanizm pozwalający osobie pracującej u nas choćby jeden dzień uzyskać dopłatę do emerytury minimalnej. To zarzut poważny, bo dotyczy pieniędzy pracujących Polaków i zaufania do systemu ubezpieczeń społecznych.

Problem w tym, iż mocne hasło nie opisuje wszystkich warunków. Jeden dzień zatrudnienia nie daje automatycznie prawa do 1978,49 zł miesięcznie, czyli kwoty najniższej emerytury obowiązującej od 1 marca 2026 r. Krótki okres ubezpieczenia może jednak otworzyć drogę do zastosowania dalszych przepisów, jeżeli zainteresowany spełni pozostałe wymogi. Dlatego ujawniony mechanizm jednej składki i dopłaty zasługuje na kontrolę, ale nie na uproszczenie, które zaciera rzeczywisty obraz.

Staż z dwóch państw, wypłata z dwóch systemów

Podstawą jest umowa Polski z Ukrainą o zabezpieczeniu społecznym, podpisana 18 maja 2012 r. i stosowana od 1 stycznia 2014 r. Jej artykuł 12 pozwala sumować okresy ubezpieczenia przebyte w obu państwach. Ma to znaczenie przy ustalaniu prawa do świadczenia, gdy staż w jednym kraju jest za krótki.

Nie oznacza to, iż ZUS płaci za wszystkie lata przepracowane na Ukrainie. Każde państwo wylicza i wypłaca swoją część według okresów ubezpieczenia oraz składek odprowadzonych w jego systemie. o ile suma polskiego i ukraińskiego świadczenia pozostaje niższa od polskiego minimum, może pojawić się dopłata. Warunkiem jest osiągnięcie wieku emerytalnego, udokumentowanie 20 lat stażu przez kobietę albo 25 lat przez mężczyznę oraz stałe zamieszkanie w Polsce. Po wyprowadzce dopłata nie przysługuje.

To zasadnicza różnica między prawem do niewielkiej emerytury wyliczonej z polskich składek a gwarancją podniesienia łącznego świadczenia do minimum. Polityczne hasło zlewa te dwie rzeczy w jedną. Obywatel ma wtedy odnieść wrażenie, iż cudzoziemiec pojawia się na jeden dzień w pracy i od razu dostaje pełną polską emeryturę. Tak system nie działa.

Mentzen pomija skalę wpłat

Money.pl przytacza dane ZUS za lipiec 2026 r. Z wyrównania do minimalnej emerytury korzystało 13,1 tys. cudzoziemców, w tym 1,5 tys. obywateli Ukrainy. W całym 2025 r. dopłaty dla wszystkich cudzoziemców kosztowały 123,5 mln zł, podczas gdy cudzoziemcy wpłacili do ZUS 21,5 mld zł składek. Na obywateli Ukrainy przypadało 13,3 mld zł wpłat, a emerytury pobierało około 12 tys. osób.

Najnowszy komunikat ZUS pokazuje również, iż na koniec czerwca 2026 r. do ubezpieczeń emerytalnego i rentowych było zgłoszonych 901 tys. obywateli Ukrainy. To 67,2 proc. wszystkich cudzoziemców zarejestrowanych w Zakładzie. W pierwszym półroczu wpływy składkowe całego FUS wyniosły niemal 205 mld zł, a wskaźnik pokrycia wydatków składkami osiągnął 82,2 proc.

Te liczby nie unieważniają pytania o konstrukcję dopłat. Pokazują jednak fakt, którego w alarmistycznym przekazie zabrakło: w tej chwili obywatele Ukrainy jako grupa wpłacają do systemu wielokrotnie więcej, niż wynosi koszt dopłat dla wszystkich cudzoziemców. Szerzej opisywaliśmy już 7,4 mld zł tegorocznych składek obywateli Ukrainy. Uczciwa debata musi widzieć obie strony rachunku.

Polski system musi być szczelny i przejrzysty

Państwo ma obowiązek pilnować, czy osoba pobierająca dopłatę rzeczywiście stale mieszka w Polsce, legalnie przebywa w kraju i prawidłowo wykazała zagraniczny staż. ZUS deklaruje współpracę z Funduszem Emerytalnym Ukrainy, kontrolę dokumentów oraz możliwość żądania zwrotu nienależnie pobranych świadczeń. To nie zwalnia rządu z publikowania regularnych danych o liczbie beneficjentów, wartości dopłat i wynikach kontroli.

Interes narodowy wymaga dwóch rzeczy naraz. Składki legalnie pracujących ludzi muszą budować ich prawa bez względu na paszport, a pieniądze polskiego podatnika nie mogą wypływać przez źle skonstruowane gwarancje lub słabą weryfikację. Mentzen słusznie domaga się sprawdzenia jednostkowych przypadków i zasad dopłat. Nie mówi jednak Polakom, iż skala obecnych wpłat obywateli Ukrainy jest ogromna, a liczba korzystających z wyrównania pozostaje niewielka.

Poważna prawica nie potrzebuje mitu. Potrzebuje pełnego bilansu, szczelnych reguł i odwagi, by poprawić przepisy tam, gdzie rachunek konkretnego przypadku okazuje się rażąco niesprawiedliwy. Bez danych alarm staje się paliwem kampanii. Z danymi może stać się początkiem potrzebnej reformy.

Źródło: Money.pl, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, umowa między Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą o zabezpieczeniu społecznym.

Źródło: Money.pl

Idź do oryginalnego materiału