Mazda CX-6e ma 190 kW. Elektryczny SUV stawia na zasięg i wygodę

dzienniknarodowy.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: Mazda CX-6e ma 190 kW. Elektryczny SUV stawia na zasięg i wygodę


Mazda CX-6e ma 190 kW, czyli 258 KM, akumulator 78 kWh i do 484 km zasięgu WLTP. Producent zapowiedział europejski debiut na lato 2026 roku, a w Niemczech cenę od 49 990 euro. Dla kierowcy liczą się szybkie ładowanie i przestrzeń, ale także masa auta oraz udział chińskiego partnera Changan w projekcie.

190 kW oznacza 258 KM

Mazda podaje dla CX-6e moc 190 kW, czyli 258 KM, oraz 290 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Jeden silnik napędza tylne koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7,9 sekundy na kołach 19-calowych i 8,1 sekundy na kołach 21-calowych, a prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 185 km/h.

Nie jest to maszyna budowana pod rekordy. Parametry wskazują raczej na duży, sprawny samochód rodzinny z wyraźnym zapasem mocy do wyprzedzania. Napęd na tył pasuje do tradycyjnego podejścia Mazdy do prowadzenia, choć dopiero niezależne pomiary na polskich drogach pokażą, ile z firmowych deklaracji pozostaje przy pełnym obciążeniu i zimowej temperaturze.

Akumulator 78 kWh i szybkie ładowanie

Akumulator litowo-żelazowo-fosforanowy ma pojemność 78 kWh. Według homologacji WLTP samochód przejeżdża do 484 km na kołach 19-calowych albo do 468 km na większych obręczach. Deklarowane zużycie energii wynosi odpowiednio 18,9 i 19,4 kWh na 100 km. Różnica pokazuje, iż efektowne wyposażenie potrafi kosztować kilkanaście kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu.

Maksymalna moc ładowania prądem stałym wynosi 200 kW. W odpowiednich warunkach uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. ma trwać 24 minuty. Ładowarka pokładowa przyjmuje prąd przemienny z mocą do 11 kW, a pełne ładowanie ma zajmować około ośmiu godzin. To sensowne wartości, ale kierowca skorzysta z nich tylko wtedy, gdy znajdzie sprawną ładowarkę i zaakceptuje jej taryfę.

Duże nadwozie, przeciętny bagażnik

CX-6e mierzy 4,85 m długości, 1,935 m szerokości i 1,62 m wysokości. Rozstaw osi wynosi 2,902 m. Kabina powinna więc zapewnić dużo miejsca, ale podstawowa pojemność tylnego bagażnika do rolety to 363 litry. Część ograniczenia rekompensuje przedni schowek o pojemności do 83 litrów. Po złożeniu tylnej kanapy przestrzeń liczona do dachu rośnie do 1434 litrów.

Auto waży co najmniej 2205 kg z kierowcą o masie 75 kg. Może ciągnąć przyczepę z hamulcem o masie do 1500 kg. Duża masa jest ceną akumulatora i rozmiarów. W codziennej jeździe będzie miała znaczenie dla zużycia opon, zachowania na śliskiej nawierzchni i realnego poboru energii.

Cyfrowa kabina wymaga rozsądku

Deską rozdzielczą dominuje ekran dotykowy o przekątnej 26,45 cala i proporcjach 32:9. Samochód oferuje też wyświetlacz przezierny, sterowanie głosem i gestami, zdalne funkcje w aplikacji oraz cyfrowy klucz. Producent przewidział trzy tryby jazdy: normalny, sportowy i indywidualny.

Rozbudowana elektronika może ułatwiać podróż, ale ogromny ekran nie zastąpi ergonomii. Fizyczna obsługa podstawowych funkcji bywa bezpieczniejsza, bo pozwala kierowcy rzadziej odrywać wzrok od drogi. Polska ma własne kompetencje w tej dziedzinie, czego przykładem są systemy zautomatyzowanej jazdy rozwijane przez inżynierów w Częstochowie.

Japońska marka, chińskie zaplecze projektu

CX-6e powstała na bazie modelu EZ-60, zaprezentowanego wcześniej przez partnerstwo Mazdy z Chongqing Changan Automobile. Globalny komunikat producenta wprost wskazuje chińskiego partnera technologicznego. To istotny fakt. Europejski klient kupuje samochód japońskiej marki, ale za częścią elektrycznej architektury stoi kooperacja z przemysłem Chińskiej Republiki Ludowej.

Taki model biznesowy może przyspieszyć premierę i obniżyć koszty rozwoju. Jednocześnie przypomina, jak daleko Europa oddała pole w produkcji akumulatorów, elektroniki i platform dla samochodów elektrycznych. Polska nie powinna zadowalać się rolą rynku zbytu. Potrzebujemy własnych projektów, dostawców i fabryk, a dyskusja o polskim samochodzie elektrycznym powinna wrócić na grunt rachunku ekonomicznego, bez propagandy i bez politycznych obietnic bez pokrycia.

Co z tego wynika dla polskiego kierowcy

CX-6e na papierze łączy mocny napęd, przyzwoity zasięg i szybkie ładowanie. Słabsze strony też są czytelne: masa przekracza 2,2 tony, bagażnik nie imponuje jak na długość auta, a obsługę mocno skupiono na ekranie. Brakuje również oficjalnej polskiej ceny, która pozwoliłaby uczciwie porównać samochód z konkurencją na naszym rynku.

Polak nie potrzebuje urzędowego przymusu, by wybrać dobry samochód. Potrzebuje wolności decyzji, przejrzystej ceny energii, dostępnej infrastruktury i uczciwych danych o zasięgu. Mazda CX-6e będzie miała sens wtedy, gdy obroni się całkowitym kosztem użytkowania oraz wygodą poza folderem reklamowym. To powinien rozstrzygnąć rynek, nie ideologiczny nakaz wymiany sprawnego auta.

Źródła: Mazda Motor Europe, Mazda Motor Corporation

Idź do oryginalnego materiału