Matrix po opolsku, czyli jak „rozbujać” żółty mostek i zablokować miasto

opowiecie.info 1 godzina temu

W Opolu mamy taką tradycję: jeżeli coś działa, trzeba to zepsuć. jeżeli coś remontujemy – a remont Żółtego Mostku to akurat rzecz chwalebna i potrzebna – to musimy do tego dołożyć taką „organizację ruchu”, żeby mieszkańcom oczy wyszły z orbit. To, co zaserwował nam opolski magistrat wespół z Komisją Bezpieczeństwa Ruchu, to nie jest zwykła zmiana. To Matrix do kwadratu, w którym logika przegrywa z urzędniczą fantazją.

Asfalt twardolany, logika miękka

Zacznijmy od technologii. Jak dumnie obwieścił Mariusz Chałupnik, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg:

„Nową nawierzchnię będzie stanowił asfalt twardolany. To mieszanka mineralno-asfaltowa, która charakteryzuje się dużą wytrzymałością oraz odpornością na czynniki atmosferyczne. Z kolei na chodnikach zastosowana została żywica”.

I super. Cieszymy się, iż mostek nie spłynie przy pierwszej ulewie. Problem w tym, iż o ile asfalt jest „twardy”, o tyle koncepcja poruszania się po nim wydaje się ulepiona z bardzo plastycznej modeliny. Mostek wypiękniał, ale wciąż jest wąski i ma marną nośność. Jednak zamiast udrożnić wyjazd z centrum, co od lat jest zmorą nas wszystkich, ratusz postanowił… zaprosić jeszcze więcej aut do środka.

Kierunek: Ściana

Oto genialny plan: Most Zamkowy staje się jednokierunkowy. Mariusz Chałupnik oznajmia to beznamiętnie:

„Będzie można z ulicy Piastowskiej skręcić w stronę Rynku, natomiast z kierunku placu Wolności i od Rynku nie pojedziemy już w stronę ulicy Piastowskiej”.

W tłumaczeniu z urzędniczego na nasze: wjechać do serca miasta będzie łatwo, ale spróbujcie z niego uciec! Jak zauważył celnie komentator Jakub Maszczyk: „A ja myślałem, iż robi się wszystko, by wyciągnąć auta z centrum, a tu w Opolu ruch do centrum”.

To jest właśnie ten opolski unikat. W innych miastach wypycha się tranzyt na obrzeża. U nas, w ramach „usprawniania”, funduje się kierowcom pętlę na szyi. A żeby było zabawniej, odwrócono też ruch na ulicy Minorytów. Teraz będziemy tam jeździć od strony Zamkowej pod prąd dotychczasowych przyzwyczajeń. Internauci już punktują ten absurd: „Straż pożarna do biblioteki lub innych budynków musi się zmieścić przy murze kościoła Franciszkanów i zaparkowanymi autami. Brawo”.

Rowerowy zawrót głowy

Największym hitem jest jednak kontrapas. Skoro konserwator nie pozwolił poszerzyć mostu (słusznie), a piesi i rowerzyści dotąd toczyli tam walki o każdy centymetr chodnika, magistrat wpadł na pomysł, by cyklistów wpuścić na jezdnię – ale tylko pod prąd. Niewiarygodne, iż nie ustalił jednocześnie jednokierunkowego ruchu dla pieszych…

Mariusz Chałupnik tłumaczy tę innowację:

„Dzięki temu będziemy mogli przemieszczać się od strony Rynku do ulicy Piastowskiej na rowerze”.

Efekt? Kierowca jadący z Piastowskiej będzie musiał uważać nie tylko na wąski przejazd, ale i na rowerzystę pędzącego mu prosto na maskę. Profesor Krystyna Słodczyk skwitowała to krótko i z klasą: „W cywilizowanych krajach rower przez most się przeprowadza”. Ale w Opolu mamy własną cywilizację – taką, w której rowerzysta ma być tarczą strzelniczą na „bezpiecznym” kontrapasie.

Matrix w pełnej krasie

Zamiast odkorkować miasto, funduje się nam labirynt. Grzegorz Schneider nie zostawia na tym pomyśle suchej nitki: „Ruch w stronę centrum to nigdy nie był problem, wyjazd z niego to jest problem (…) tu to kuriozum”. Z kolei pani Krystyna wprost ostrzega przed paraliżem: „Teraz osoby jadące na Zaodrze ze Starego Miasta będą musiały jechać Kołłątaja i całą Piastowską, zamiast wjechać Żółtym Mostkiem”.

Mamy więc most za blisko 5 milionów złotych, który zamiast pomagać, będzie generował frustrację. To klasyka opolskiego magistratu: budujemy piękne scenografie, tylko zapominamy napisać do nich sensowny scenariusz. Zamiast płynnego ruchu, mamy „asfalt twardolany” i decyzje „twardogłowe”.

Przygotujcie się na poniedziałek. jeżeli planujecie podróż z Małego Rynku na Zaodrze, lepiej weźcie ze sobą prowiant i dobrą książkę. Bo jak piszą mieszkańcy: „Biorąc jeszcze idiotycznie zorganizowany ruch koło Solarisa, miasto kompletnie będzie zablokowane”.

Gratulujemy odwagi w testowaniu cierpliwości mieszkańców. Matrix by się nie powstydził.

Fot. melonik

Idź do oryginalnego materiału