Mateusz Morawiecki, jego posłowie i nowy klub w parlamencie. Paulina Matysiak o rozłamie w PiS

1 godzina temu

Rozłam w PiS. Kiedy będzie nowy klub parlamentarny?

Współpracująca ze stowarzyszeniem Rozwój Plus, niezrzeszona posłanka Paulina Matysiak była gościnią "Poranka RDC". Mateusz Morawiecki zapowiedział, iż we wtorek (28.07) wieczorem, po posiedzeniu Komitetu Politycznego PiS, odbędzie się spotkanie jego stowarzyszenia. Zadeklarował, iż w przypadku usunięcia członków Rozwój Plus z PiS, założą oni własny klub parlamentarny. Zdaniem Matysiak stanie się to jeszcze przed jesienią.

Nie będziemy mieli do czynienia z sytuacją, gdzie kilkadziesiąt osób dołączy do grona posłów niezrzeszonych. Te osoby na pewno się zrzeszą, założą klub. Pytanie – kiedy to się stanie? Jestem przekonana, że jesienne posiedzenia Sejmu, po nadchodzącej, wakacyjnej przerwie, będą w zupełnie innej scenografii sejmowej – komentowała na naszej antenie posłanka.

"To ogromna strata"

Jak przyznała Matysiak, jej zdaniem rozłam to dla Prawa i Sprawiedliwości ogromna strata.

To wyrzucenie kilkudziesięciu osób – z premierem, z szeregiem ministrów – to jest duży ubytek, duża strata dla partii i dla klubu. Wydaje mi się, iż w tej sytuacji choćby oponenci Prawa i Sprawiedliwości jasno to dostrzegają – dodała posłanka.

Komitet polityczny Prawa i Sprawiedliwości ma zebrać się o godzinie 17:00.

Posłuchaj całej audycji

Kto odchodzi z PiS?

Jarosław Kaczyński w piątkowym oświadczeniu poinformował, iż "trzydziestu kilku" posłów jego formacji "zrezygnowało z członkostwa". – W związku z tym we wtorek w przyszłym tygodniu (28.07) odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który po prostu przyjmie ten fakt do wiadomości – podkreślił prezes PiS. Dodał, iż sprawa ta jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem Morawieckiego, ale przede wszystkim – w jego ocenie – "z propozycją, która padła już wiele tygodni temu", żeby podzielić partię.

Prezes PiS stwierdził, iż w tej sytuacji kierownictwo partii nie mogło patrzeć na stowarzyszenie Morawieckiego "inaczej niż jako na element właśnie tego planu, planu podziału partii". Dodał, iż podpisanie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń miało być "niczym innym, jak zadeklarowaniem", iż nie będzie się uczestniczyło w przedsięwzięciu polegającym na "podziale partii".

Później konferencję prasową zorganizował Morawiecki - lider Stowarzyszenia "Rozwój Plus". Były premier przekonywał, iż do samego końca chciał działać w ramach PiS i w oparciu o strategię "dwóch płuc" partii. - Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby poprzez ultimata czy szantaż tak naprawdę strategia jeszcze niedawno uzgodniona wylądowała w koszu - stwierdził.

Poinformował ponadto, iż jego stowarzyszenie liczy w tej chwili czterdziestu posłów, jednego senatora i trzech europosłów.

Jak wynika z informacji PAP, z grona 40 posłów i posłanek, o których mówił Morawiecki, 37 należy do partii Prawo i Sprawiedliwość, a troje posłów nie należy do partii: Marek Jakubiak (poseł niezrzeszony), Agnieszka Ścigaj (należąca do klubu PiS) i Andrzej Gut-Mostowy (również należący do klubu PiS). Senatorem, który nie podpisał oświadczenia wymaganego przez władze PiS, jest Włodzimierz Bernacki - profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, w przeszłości poseł i sekretarz stanu w resortach związanych z nauką.

Wśród osób, które nie również nie podpisały oświadczeń, znalazło się też trzech eurodeputowanych PiS: Michał Dworczyk, Piotr Müller i Waldemar Buda.

Rozłamy w PiS

W 25-letniej historii ugrupowania doszło już czterokrotnie do dużego rozłamu. W 2010 roku PiS opuścili ludzie, którzy tworzyli sztab wyborczy Kaczyńskiego, oskarżani o kreowanie zbyt pokojowego obrazu prezesa PiS (Joanna Kluzik-Rostkowska, Elżbieta Jakubiak, Paweł Kowal, Paweł Poncyljusz, Michał Kamiński, Adam Bielan). Utworzyli oni ugrupowanie o nazwie tożsamej z hasłem Kaczyńskiego w wyborach - Polska Jest Najważniejsza. W kolejnych wyborach parlamentarnych w 2011 roku PJN nie przekroczyło jednak progu wyborczego, a politycy z tej formacji po latach znaleźli się w PO lub w jej kręgu (Kluzik-Rostkowska, Kowal, Poncyljusz), PSL (Kamiński), ale również ponownie w PiS (Bielan).

W 2023 roku dla działaczy partii niewiadomą pozostawała pozycja Morawieckiego, który po odejściu z urzędu premiera zaczął być postrzegany, m.in. przez swoich zwolenników, jako potencjalny sukcesor prezesa PiS. Jednocześnie swoje wpływy budowały środowiska związane z politykami dawnej Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry czy z Przemysławem Czarnkiem.

Na początku 2024 roku środowisko Suwerennej Polski krytykowało sposób prowadzenia partii i końcówkę rządów Morawieckiego, choć miało to miejsce jeszcze za czasów jego rządów. W 2024 r. pojawiły się też pierwsze medialne doniesienia o założeniu własnego środowiska przez b. premiera, czy szerszym projekcie politycznym z prezydentem Andrzejem Dudą, czemu Morawiecki ostatecznie zaprzeczył.

Od połowy 2024 roku w PiS poszukiwano kandydata partii na prezydenta. Na liście potencjalnych osób byli m.in. Morawiecki, Czarnek, Tobiasz Bocheński czy ówczesny prezes IPN Karol Nawrocki. Prezes PiS ocenił wtedy, iż byłoby to "skrajnie nierozsądne", aby nie umieścić Morawieckiego na liście kandydatów, ale "nie jest on idealnym kandydatem z perspektywy zwycięstwa". Ostatecznie w listopadzie 2024 r. PiS poparło Nawrockiego, co pośrednio pozwoliło uniknąć wyraźnego uprzywilejowania którejkolwiek z partyjnych frakcji.

Napięcia powróciły jesienią 2024 roku, kiedy PiS połączyło się z Suwerenną Polską. W efekcie do grona wiceprezesów PiS dołączyli liderzy SP – Zbigniew Ziobro oraz Patryk Jaki. Decyzja wywołała mieszane reakcje wewnątrz ugrupowania – z jednej strony była postrzegana jako krok w kierunku konsolidacji prawicy po utracie władzy. "Harcerze" (frakcja Mateusza Morawieckiego) publicznie podkreślali jednak, iż są przeciwnikami połączenia obu partii i obawiali się, iż wzmocnienie tzw. ziobrystów zmieni wewnętrzną równowagę.

W marcu tego roku prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił, iż kandydatem partii na premiera będzie Przemysław Czarnek.

Idź do oryginalnego materiału