Tysiące ludzi wyszło na ulice w całej Hiszpanii. Manifestanci protestowali przeciwko bezradności rządu w związku napływem migrantów do hiszpańskiej eksklawy Ceuta na północnoafrykańskim wybrzeżu. Demonstranci domagali się m.in. dymisji premiera. - Hiszpańskie miasto zostało najechane i zajęte - stwierdził lider jednej z opozycyjnych partii.
Masowe protesty Hiszpanii. Manifestanci wzywają ws. migrantów

Telewizja CNN przekazała, iż niemal codziennie realizowane są protesty mieszkańców, a demonstranci domagają się odesłania migrantów do ich państw pochodzenia lub ich relokacji w całej Hiszpanii.
Środowe wiece zwołały rady miejskie w całej Hiszpanii, gdzie rządzą lub cieszą się znaczną popularnością partie opozycyjne - konserwatywna Partia Ludowa (PP) i skrajnie prawicowa partia Vox. Demonstranci wezwali Sáncheza do dymisji.
Protesty w Hiszpanii. Tysiące osób na ulicach
Lider PP Alberto Núñez Feijóo był obecny na wiecu w Madrycie, gdzie, według danych rządowych, zgromadziło się ponad 50 tys. osób.
- Hiszpańskie miasto zostało najechane i zajęte, i niestety stało się to za wiedzą rządu Hiszpanii - powiedział. Lider partii Vox Santiago Abascal powiedział tymczasem, iż Sánchez "służył, niczym lokaj, reżimowi marokańskiemu".
ZOBACZ: Nie tylko Ceuta. Władze innej hiszpańskiej eksklawy podają liczby
W samej Ceucie odbył się również wielki wiec, którego uczestnicy skandowali: "Ceuta nie jest na sprzedaż, Ceutę trzeba bronić". - Reakcja była niewystarczająca, spóźniona i, co najważniejsze, oznaczała całkowite zaniedbanie obowiązków przez rząd - powiedział agencji Reutera 45-letni nauczyciel David Hernandez.
"Nie możemy być obywatelami drugiej kategorii, a nasza granica nie może być marginalizowana" - skomentował z kolei w rozmowie z agencją jeden z mieszkańców eksklawy, który pojawił się na proteście.
Media: Marokańskie służby podsycały kryzys na Ceucie
Presja na rząd premiera Pedro Sáncheza wzrosła po tym, jak hiszpańskie media poinformowały, iż raport złożony przez Narodowe Centrum Imigracji i Granic (CENIF) Policji Krajowej do Sądu Krajowego wskazuje na udział marokańskiej żandarmerii w przekraczaniu granicy przez migrantów.
Hiszpańskie partie opozycyjne oskarżają premiera Pedro Sáncheza o porzucenie mieszkańców Ceuty, podczas gdy rząd twierdzi, iż partie prawicowe wykorzystują kryzys.
W środę raport policyjny stwierdził, iż marokańskie siły bezpieczeństwa wykazały się "całkowitą pobłażliwością" podczas bezprecedensowego napływu migrantów, kilka dni po tym, jak Sánchez upierał się, iż Maroko nie ponosi za to odpowiedzialności.
ZOBACZ: Kryzys migracyjny w Ceucie. Hiszpania wysłała kolejnych żołnierzy do eksklawy
Wysocy rangą funkcjonariusze policji podkreślili również, iż raport nie przypisuje bezpośrednio tego, co się stało, rządowi marokańskiemu.
Oskarżył on gangi przemytnicze i dezinformację w internecie o zachęcanie ludzi do przekraczania granicy. Maroko zaprzeczyło, jakoby było organizatorem lub uczestnikiem masowego przekraczania granicy.
Co najmniej 72 000 migrantów przekroczyło granicę z Maroka do Ceuty 30 i 31 lipca.
Chociaż większość z nich powróciła, to wciąż 5000 z nich przez cały czas przebywa w prowizorycznych obozach lub rozproszonych po ulicach miasta lub na plażach - co doprowadziło do zamieszek w tym autonomicznym mieście w Afryce Północnej i kryzysu dla Sáncheza.


2 godzin temu








