MARSZ ZWOLENNIKÓW TORTUR I LIKWIDACJI PAŃSTWA POLSKIEGO

2 dni temu

Tusk wezwał do marszu stwierdzając zarazem, iż apel ten kieruje do patriotów. Wszystko jednak, co Tusk wyprawia z rządzonym przez niego krajem dowodzi, iż jeżeli jest on patriotą to nie Polski. jeżeli jest patriotą – to państwa całkowicie innego i na pewno bardzo Polsce nieprzyjaznego.

Przez dwie kadencje poprzednich rządów Tuska z budżetu polskiego państwa wykradziono setki miliardów złotych – kwotę znacznie większą od rocznego polskiego budżetu. Słono płaciliśmy za to wszyscy łożąc wyższe podatki (m.in. podniesiony do bijących europejskie rekordy VAT), mając zaniżone pensje, niedofinansowaną oświatę, służbę zdrowia i generalnie wszystko. Po objęciu Ministerstwa Finansów przez Mateusza Morawieckiego natychmiast przystąpił on do ogromnej i bardzo złożonej operacji zwanej „łataniem wycieków z budżetu”. Owocem tego był skokowy wzrost dochodów państwa. Wystarczyło na bezprecedensową skalę inwestycji, obniżenie wieku emerytalnego, dozbrojenie armii, wykupienie z obcych rąk części sprzedanej wcześniej bankowości oraz dziesiątek sprzedanych przez Tuska firm w rodzaju Polskich Kolei Linowych czy Polskich Nagrań. A także na świadczenia w rodzaju 500 a potem 800 plus i mnóstwo innych rzeczy. Wszystko to przy historycznym, odnotowanym przez wszystkie światowe agencje ratingowe, wzroście spłaty i tym samym spadku polskiego zadłużenia. Ledwie jednak do władzy dorwał się Tusk – deficyt budżetowy eksplodował do rozmiarów nigdy wcześniej nieznanych. Z przyczyny prostej – równocześnie z dorwaniem się do władzy Koalicji 13 Grudnia z Ministerstwa Finansów wyrzucono wszystkich (co do jednego!) strażników szczelności budżetu. Skutkiem tego ci, którzy przez kilka lat nie mieli możliwości rozkradania Polski robią wszystko, by odkuć się za minione kilka lat złodziejskiej posuchy. Kradną więc miliardami, bez opamiętania, w przyspieszonym tempie. De facto budżetu w Polsce starczy tylko na pierwszą połowę roku a wszystko, co najgorsze dopiero przed nami. Oznaczającą potworne cięcia procedurę nadmiernego deficytu Komisja Europejska wstrzymuje tylko po to, by przed wyborami prezydenckimi nie zniszczyć szans swoich marionetek. Każda racjonalna próba przewidzenia, co nas czeka, napełnia trwogą.

Tusk w niewybrednych słowach stwierdził, iż zapowiedziany przez niego marsz jest jego odpowiedzią na „marsz pisowski”. W ten sposób nazwał nie mające absolutnie nic wspólnego z partią Prawo i Sprawiedliwość obchody tysiąclecia koronacji pierwszego polskiego króla i pięćsetlecia Hołdu Pruskiego. Nie pierwszy raz przekonujemy się, iż wszystko, co przypomina wielkość dawnej Polski i narodowe dokonania Polaków na Tuska działa jak płachta na byka. „Elity” UBekistanu, szumnie zwanego Trzecią Rzeczpospolitą zgodne są w jednym. W tym, iż Polacy swojej przeszłości mają się wstydzić. To z tej przyczyny z Muzeum II Wojny Światowej wyrzucono bardzo konkretne fragmenty ekspozycji – te poświęcone największym polskim bohaterom takim, jak ojciec Kolbe, rotmistrz Pilecki czy rodzina Ulmów. Zdaniem tego towarzycha Polacy tej części historii znać nie mają a „prawdą”, którą mają przyswoić jest np. rzekom udział Polaków w holokauście, szmalcownictwo czy zbrodnia w Jedwabnem. Narodem mentalnie zdeptanym, zakompleksionym, odartym z poczucia własnej wartości rządzi się łatwiej i łatwiej poddaje się on eksploatacji. O to chodziło wszystkim zaborcom i okupantom, to z Polakami starano się zrobić w latach PRL – u i to w wielkiej mierze powiodło się po roku 1989, w którym z powodzeniem uruchomiono wielką operację grabieży majątku narodowego. Dziś reżim rządzący Polską pcha ją w kierunku jeszcze bardziej ponurym. Z inicjatywy Niemiec wejść w życie mają nowe traktaty europejskie. Traktaty owe, z których autorów tylko jeden nie jest obywatelem RFN, oznaczają jednoznacznie, iż żadnego państwa polskiego ma nie być. Przewidują za to „obszar rdzeniowy” Unii Europejskiej, którego głównym ośrodkiem będą Niemcy. Zupełnie tak, jak w antycznym Imperium Rzymskim, jaskrawo podzielonym na rzymską metropolię i podporządkowaną jej magmę eksploatowanych, „barbarzyńskich” prowincji. To nas czeka pod rządami Tuska. I to dla realizacji takiego celu generuje on swoją propagandę, skupia poparcie otumanionych, podatnych działać na własną zgubę.

O co chodzi w marszu zorganizowanym przez Tuska? Oczywiście – o poparcie jego rządów. O masowe, demonstracyjne zaaprobowanie degradacji Polski. O powrót do wyprzedaży narodowego majątku, o aprobatę podporządkowania polskich sił zbrojnych Brukseli (czyli de facto: Berlinowi), o entuzjazm dla wstrzymania wszystkich prorozwojowych inwestycji, które już przekreślono. Takich, jak CPK, energetyka atomowa, program polskiego komputera kwantowego czy likwidacji prac nad sztuczną inteligencją, dokonanej zniszczeniem Instytutu Łukasiewicza. Udział w marszu, do którego wzywa Tusk to także aprobata dla represji dotykających całkowicie niewinnych ludzi i które mają już ofiary śmiertelne. To aprobata dla praktyk takich, jakich dziś doświadcza np. Anna Wójcik tylko za to, iż kierowała sekretariatem Mateusza Morawieckiego. Polka, kobieta, żona, matka dzieci, z których jedno jest ciężko chore, od stycznia siedzi w areszcie bez kontaktu z rodziną i poddawana jest procedurom stosowanym wobec przestępców najgroźniejszym, takim jak mordercy – recydywiści czy mordercy seryjni. Ta spokojna, kulturalna, łagodna i skromnej postury osoba skuwana jest kajdankami zespolonymi, pętającymi razem zakute ręce i nogi…

Za taką władzą, za takimi metodami rządzenia Polską, za takimi (powiedzmy to sobie wprost) zbrodniami opowiadali się będą uczestnicy marszu zwołanego przez Donalda Tuska. Trudno o marsz bardziej nikczemny. Trudno o podłość większą od uczestnictwa w takim marszu.

Artur Adamski

Marsz zwolenników likwidacji Państwa Polskiego
Idź do oryginalnego materiału