– Panie starosto, od 10 lat zasiada pan w fotelu starosty, jest pan szefem zarządu powiatu bialskiego i osobą współdecydującą o obliczu naszej małej Ojczyzny. Co dla Pana znaczy być starostą powiatu?– Przede wszystkim jest to wielki zaszczyt, ale też ogromna odpowiedzialność. Pracę w samorządzie zawsze traktowałem jak służbę. Swoją drogę zawodową w samorządzie rozpocząłem praktycznie w 1996 roku i nieprzerwanie jestem z nim zwią
zany.Od początku pełnienia funkcji starosty stawiałem na pierwszym miejscu troskę o powiat i jego rozwój. To było i pozostaje dla mnie najważniejsze.– Codziennie skoro świt pojawia się Pan w urzędzie. Jaka jest pierwsza myśl, kiedy przychodzi pan do pracy?– Praktycznie każdy dzień jest inny. Przychodząc do pracy, zawsze zastanawiam się, jakie sprawy trzeba będzie dziś rozwiązać i jak skutecznie realizować zadania oraz projekty. Przy każdym przedsięwzięciu pojawiają się problemy i
wyzwania.Dlatego każdego dnia rozmawiam ze współpracownikami i dyrektorami. Dziś również od rana zastanawialiśmy się wspólnie, jak rozwiązać konkretne kwestie. Dzięki dobrej komunikacji i rozmowie zwykle udaje się znaleźć wyjście z każdej sytuacji.– Jest Pan samorządowcem od blisko 30 lat. Po dwóch dekadach pracy został pan wybrany starostą. Jak wspomina pan tamten moment?– To dzień, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Zdałem sobie wtedy sprawę, iż od tej chwili będę realizował się w samorządzie już z zupełnie innej
pozycji.To ogromna odpowiedzialność, bo nie chodzi wyłącznie o samo starostwo. To również nasze jednostki organizacyjne, domy pomocy społecznej, placówki opiekuńczo-wychowawcze, szkoły i cała grupa ludzi związanych z funkcjonowaniem powiatu. To blisko 1700 osób. Trzeba zadbać o to, by każdego miesiąca otrzymywali wynagrodzenie i mieli poczucie stabilności. To funkcja zaszczytna, ale bardzo wymagająca.– Dziesięć lat pełnienia urzędu to także dziesięć lat wyzwań – od pandemii po wojnę za wschodnią granicą. Co było najtrudniejsze?– Paradoksalnie najtrudniejszym doświadczeniem był ASF. To był bardzo ciężki moment dla wielu małych gospodarstw, które nie przetrwały tej sytuacji. Później przyszedł COVID i wojna w Ukrainie. Były to wyzwania nowe dla wszystkich samorządów. Musieliśmy nauczyć się funkcjonować w zupełnie innych warunkach. Ale dzięki dobrej organizacji i pracy zespołowej zawsze udawało się znajdować rozwiązania. Samorządu nie da się prowadzić jednoosobowo.– Codziennie podejmuje Pan wiele ważnych decyzji. Jak wygląda ten proces?– Zawsze rozmawiam ze współpracownikami i konsultuję różne warianty działania. Dopiero później wybieram najlepsze rozwiązanie. Nigdy nie działam samodzielnie bez konsultacji. Z perspektywy czasu widzę, iż taki model się sprawdza.– Wspomniał Pan o współpracownikach i jednostkach podległych. A jak wygląda kooperacja z radnymi, wójtami i burmistrzami?– o ile chodzi o radę powiatu, wszyscy mamy świadomość, iż funkcjonują różne środowiska polityczne i trzeba umieć współpracować. Zawsze byłem zwolennikiem rozmowy i kompromisu. Nigdy nie stawiałem spraw na ostrzu noża. Uważam, iż samorząd powiatowy nie jest miejscem do prowadzenia wielkiej polityki. Starałem się zapraszać do współpracy wszystkie środowiska i nie oceniać ludzi przez pryzmat poglądów politycznych.Z perspektywy czasu uważam, iż takie podejście się sprawdziło. Przykładem była choćby kooperacja koalicyjna w poprzedniej kadencji – mimo różnych opinii udało się zrealizować wiele ważnych
inwestycji.Dla mnie zawsze najważniejszy jest efekt końcowy i to, co zyskują mieszkańcy. Ambicje i polityczne emocje nie powinny być najważniejsze.– Gdyby miał Pan wskazać trzy najważniejsze osiągnięcia swojej dekady jako starosty – co znalazłoby się na tej liście?– Na pierwszym miejscu postawiłbym inwestycje drogowe. Powiat bialski jest największym powiatem w województwie lubelskim i trzecim pod względem powierzchni w kraju. Mamy ponad 1100 kilometrów dróg. o ile porównamy ich stan sprzed 10 lat z obecnym, postęp jest bardzo wyraźny. Kiedy obejmowałem urząd, budżet powiatu był nieporównywalnie mniejszy. Dziś sam budżet Zarządu Dróg Powiatowych przekracza 100 milionów zł
otych.Drugim filarem jest szpital powiatowy. W ciągu ostatnich lat przeznaczyliśmy dziesiątki milionów złotych na jego rozwój – zakup nowoczesnego sprzętu, tomograf, RTG, informatyzację, remonty oraz rozwój przychodni i podstawowej opieki zdrowotnej. w tej chwili realizujemy jedną z najważniejszych inwestycji – nowy oddział
geriatryczny.Trzecim osiągnięciem jest budowa nowej siedziby starostwa. Powiat przez wiele lat nie miał własnej nowoczesnej siedziby. Dziś jesteśmy na końcowym etapie realizacji tej inwestycji i wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem. To przedsięwzięcie historyczne – przede wszystkim dla mieszkańców.– Z którego z tych projektów jest Pan najbardziej dumny i dlaczego?– jeżeli miałbym wskazać jeden obszar, to bez wahania postawiłbym na szpital. Zdrowie i życie człowieka są wartością najwyższą. Przy okazji szpitala często wracam myślami do okresu pandemii COVID-19. To był niezwykle trudny czas, bo wszyscy mierzyliśmy się z czymś zupełnie nowym. Pamiętam moment, kiedy lekarze naszego szpitala przyszli z informacją o możliwościach stosowania leków nierefundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, ale rekomendowanych przez konsultantów wojewódzkich i dających realne szanse ratowania życia pacjentów w najcięższych przypadkach. Po konsultacjach podjęliśmy szybką decyzję. Rada powiatu wyraziła zgodę na przeznaczenie środków i szpital mógł rozpocząć zakup oraz podawanie tych preparatów. Jak się później okazało – była to bardzo dobra decyzja. Szpital w Międzyrzecu osiągnął jedną z najniższych śmiertelności w województwie lubelskim. Leczyli się u nas także pacjenci spoza regionu. Otrzymałem później podziękowania od osób, które korzystały z naszej opieki i to są momenty, które pozostają w pamięci. Dlatego właśnie szpital stawiam na pierwszym
miejscu.Na drugim miejscu są drogi. Na trzecim – nowa siedziba starostwa. Czasami słyszę opinie, iż budujemy ją dla siebie. Nie – przede wszystkim budujemy ją dla mieszkańców. Każdy, kto załatwiał sprawy w obecnym budynku w środku lata, wie, iż warunki są trudne – temperatury w pomieszczeniach potrafią przekraczać dopuszczalne normy. Nowy budynek ma przede wszystkim zapewnić komfort mieszkańcom, a w drugiej kolejności lepsze warunki pracy pracownikom.– jeżeli chodzi o nową siedzibę starostwa. Jak ocenia Pan postęp prac?– o ile chodzi o budowę nowej siedziby, wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem. Roboty są odbierane na bieżąco, płatności realizowane terminowo i nie ma żadnych zagrożeń dla inwestycji. Wykonawca sygnalizował choćby możliwość zakończenia prac przed terminem. Dziś budynek jest już zamknięty, realizowane są prace wykończeniowe – wykonywane są posadzki, układane płytki i montowana elewacja. To inwestycja, która już teraz pokazuje skalę zmiany.– Można powiedzieć, iż to historyczny moment. Jakie są najważniejsze inwestycje planowane na najbliższe lata?– W dalszym ciągu priorytetem pozostają inwestycje drogowe. w tej chwili realizujemy wieloletnie zadania, w tym jedną z największych inwestycji drogowych o wartości około 100 milionów złotych na terenie gmin Terespol i Zalesie – w obszarze Małaszewicz. To projekt realizowany przy bardzo wysokim poziomie dofinansowania i cieszę się, iż udało się wykorzystać tę możliwość.Kolejny istotny kierunek to rozwój szpitala. W najbliższym czasie planujemy zakup rezonansu magnetycznego. w tej chwili usługa działa poprzez podmiot zewnętrzny, ale naszym celem jest to, aby właścicielem urządzenia był sam szpital i samodzielnie realizował ś
wiadczenia.Ważnym przedsięwzięciem będzie również uruchomienie farmy fotowoltaicznej przy zakładzie opiekuńczo-leczniczym w Łózkach. To inwestycja, która przyniesie wymierne korzyści – pozwoli ograniczyć koszty energii i zwiększyć samowystarczalność energetyczną.– Gdyby mógł Pan zmienić jeden przepis dotyczący samorządów – co by to było?– Przede wszystkim większa stabilność finansowania samorządów. Sama idea funkcjonowania powiatów jest dobra, ale przez lata nie szło za nią odpowiednie finansowanie. Gminy mają większe możliwości dochodowe – podatki, opłaty i inne źródła przychodów. Powiaty takich narzędzi mają mniej. Drugą kwestią jest liczba przepisów. Mam czasem wrażenie, iż wprowadzamy coraz więcej rozwiązań formalnych, które nie zawsze przekładają się na uproszczenie pracy. Paradoksalnie – mimo informatyzacji dokumentów papierowych nie ubywa. Codziennie widzę, ile dokumentów przez cały czas wymaga tradycyjnego podpisu i obiegu.– Jak zarządza Pan budżetem powiatu i jakie są najważniejsze priorytety finansowe?– Najważniejsza jest odpowiedzialność. Budżet musi być planowany z wyprzedzeniem. Czasem pojawiają się nowe pomysły i oczekiwania w trakcie roku, ale nie można działać wyłącznie pod wpływem chwili. o ile budżet został przyjęty, trzeba zachować rezerwy i myśleć perspektywicznie. Każdą wydawaną złotówkę analizujemy bardzo dokładnie. To środki publiczne i trzeba nimi gospodarować rozsądnie.– Jak wygląda pozyskiwanie środków zewnętrznych na rozwój powiatu?– Uważam, iż pod tym względem wykorzystujemy dostępne możliwości bardzo skutecznie. Dotyczy to zarówno środków rządowych, jak i funduszy europejskich. Kluczem jest przygotowanie. Na przykład w zakresie dróg zawsze mamy przygotowanych kilka dokumentacji projektowych i czekamy na odpowiedni konkurs. Dzięki temu jesteśmy gotowi do działania od razu po ogłoszeniu naboru. Podobnie przygotowujemy się do kolejnych projektów – między innymi termomodernizacji budynków powiatowych. To pozwala skutecznie pozyskiwać środki i nie tracić szans rozwojowych.– Stawia Pan szpital na pierwszym miejscu. Tymczasem sytuacja w polskiej służbie zdrowia jest coraz trudniejsza. Jak wygląda dziś sytuacja szpitala powiatowego w Międzyrzecu? Jak ocenia Pan jego funkcjonowanie i jakie inwestycje są planowane? Wspominał Pan o oddziale geriatrii jako odpowiedzi na starzejące się społeczeństwo.– W ochronie zdrowia trzeba patrzeć
perspektywicznie.Kilka lat temu podjęliśmy bardzo trudną decyzję o likwidacji porodówki w naszym szpitalu. To nie była łatwa decyzja – również dla mnie osobiście, bo sam urodziłem się w tym szpitalu. Musieliśmy jednak kierować się dwoma kryteriami – bezpieczeństwem i ekonomią. o ile liczba porodów wynosiła około 150–170 rocznie, utrzymywanie oddziału w dotychczasowej formule przestawało być racjonalne. Bez względu na to, czy rodzi się sześcioro dzieci dziennie, czy jedno dziecko co kilka dni, koszty funkcjonowania oddziału pozostają praktycznie takie same. Z perspektywy czasu uważam, iż była to dobra decyzja. Nie wpłynęła negatywnie na bezpieczeństwo pacjentek – odległość do szpitala wojewódzkiego jest niewielka, a zabezpieczenie medyczne znacznie szersze. Dzięki temu nasz szpital uniknął problemów finansowych, z którymi dziś mierzą się inne placó
wki.Uważam, iż szpital jest dobrze zarządzany i rozwija się we adekwatnym kierunku. Dzisiaj coraz większego znaczenia nabiera opieka długoterminowa i geriatria. Dobrym przykładem jest zakład opiekuńczo-leczniczy w Łózkach. Kiedy powstawał, pojawiały się pytania, czy będzie potrzebny. Dziś wszystkie miejsca są zajęte, a lista oczekujących jest długa. To pokazuje, iż kierunek rozwoju był sł
uszny.Myślimy również o kolejnych działaniach. Jednym z nich jest utworzenie hospicjum dla osób z chorobami nowotworowymi. Takie potrzeby w regionie są widoczne i już analizujemy możliwości pozyskania środków na realizację tego projektu. Naszym założeniem jest, aby hospicjum funkcjonowało w strukturach szpitala.– Odchodząc od ochrony zdrowia – jaki dziś widzi Pan najtrudniejszy problem do rozwiązania?– Poza ochroną zdrowia bardzo ważnym obszarem pozostaje infrastruktura drogowa. To temat, który ma bezpośredni wpływ na rozwój. Tam, gdzie powstają nowe drogi, pojawiają się nowe inwestycje, przedsiębiorcy i mieszkańcy. To bardzo wyraźnie widać. Dobrym przykładem jest Międzyrzec Podlaski. To miasto o silnym charakterze gospodarczym, w którym działa wiele przedsiębiorstw zatrudniających ludzi z różnych krajów. o ile pojawiają się miejsca pracy, rozwija się również cała lokalna gospodarka – handel, usługi, rynek mieszkaniowy. Dlatego inwestowanie w infrastrukturę jest inwestowaniem w przyszłość regionu.– Co powiedziałby Pan młodym ludziom, żeby nie wyjeżdżali i zostali w powiecie bialskim?– Przede wszystkim musimy tworzyć warunki do życia i pracy. najważniejsze są dobra infrastruktura i miejsca pracy. Widzę, iż przedsiębiorcy coraz bardziej dbają o pracowników i oferują coraz lepsze
warunki.To sprawia, iż młodzi ludzie nie muszą wyjeżdżać do dużych miast. Mają tutaj rodziny, bliskich, swoje środowisko. o ile stworzymy im możliwość rozwoju zawodowego na miejscu – będą chcieli zostać.– Wróćmy jeszcze do pandemii. Jak wpłynęła na funkcjonowanie powiatu i jakie wnioski Pan z niej wyciągnął?– Pandemia nauczyła nas przede wszystkim działania w sytuacjach kryzysowych. Dla mnie osobiście był to czas bardzo intensywnej pracy – funkcjonowałem normalnie, każdego dnia przyjeżdżałem do urzędu. Ale organizacyjnie wiele się zmieniło. Wprowadziliśmy rozwiązania zdalne – sesje, posiedzenia, część działań administracyjnych. Okazało się, iż wiele procesów można realizować inaczej niż dotychczas. To doświadczenie, które zostanie z nami na długo.– A powrót do normalności był trudny?– U nas wszystko działo się bardzo szybko. Było tyle spraw i wyzwań, iż choćby dziś trudno wskazać moment, w którym wróciliśmy do pełnej normalności. Po prostu płynnie przeszliśmy do kolejnych działań.– Jaki jest dziś największy atut powiatu bialskiego? Jak zamierza go Pan rozwijać?– Nasz powiat ma ogromny potencjał. To region o charakterze rolniczym, ale jednocześnie bardzo dobrze położony. Mamy walory przyrodnicze, przestrzeń do rozwoju przedsiębiorczości i coraz lepszą infrastrukturę komunikacyjną. Bliskość autostrady i rozwój układu drogowego to ogromna szansa. Widzimy już zainteresowanie dużych inwestorów i to daje podstawy do optymizmu. To może stać się jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla całego regionu.– Jak powinien wyglądać powiat za 10 lat?– Chciałbym, żeby był jeszcze bardziej nowoczesny. Moim marzeniem jest dalsza rozbudowa infrastruktury drogowej. Chciałbym, żeby działał nowoczesny szpital z bardzo dobrą kadrą i sprzętem. Żeby powstawały nowe miejsca pracy i żeby mieszkańcy chcieli wiązać swoją przyszłość właśnie z naszym regionem. To byłby najlepszy dowód, iż ten kierunek rozwoju był adekwatny. Przy okazji chciałbym podziękować wszystkim, którzy współtworzyli te ostatnie lata – radnym, pracownikom, dyrektorom jednostek i szkół. Wiele udało się osiągnąć właśnie dzięki wspólnej pracy.– Przejdźmy do bardziej osobistej części rozmowy. Jakie wartości są dla Pana najważniejsze w polityce samorządowej – również jako członka Polskiego Stronnictwa Ludowego?– Przede wszystkim przyzwoitość. Uważam, iż niezależnie od pełnionej funkcji najważniejsze jest pozostać porządnym człowiekiem. Do tego dodałbym uczciwość i odpowiedzialność. To są wartości, które powinny obowiązywać nie tylko w polityce czy samorządzie, ale po prostu w życiu.– Jak słucha Pan głosu mieszkańców? Jakie ma Pan formy kontaktu z obywatelami?– Tuż po wyborze na starostę zastanawiałem się, jak najlepiej zorganizować kontakt z mieszkańcami. Pojawiały się propozycje wyznaczenia jednego dnia w tygodniu na przyjmowanie interesantów, ale gwałtownie uznałem, iż to nie zda egzaminu. Praca samorządowa jest bardzo dynamiczna – często plan dnia zmienia się z godziny na godzinę. Dlatego przyjąłem prostą zasadę: przyjmuję mieszkańców każdego dnia, kiedy jestem w urzędzie. Każdy może się umówić przez sekretariat i jeżeli tylko nie mam wyjazdu lub innych obowiązków, staram się znaleźć czas. Na początku byłem zaskoczony liczbą i różnorodnością spraw, z jakimi przychodzą mieszkańcy. Często nie są to kwestie, które leżą bezpośrednio w kompetencjach starosty, ale zauważyłem, iż bardzo ważna jest sama rozmowa – wysłuchanie, wskazanie kierunku, podpowiedzenie, gdzie można szukać rozwiązania. Czasem już sama możliwość spotkania daje ludziom poczucie, iż nie zostali pozostawieni sami sobie.– Przemawia przez Pana skromność, przecież wielu mieszkańców przychodzi z konkretnym problemem i ten problem Pan rozwiązuje.– Oczywiście – jeżeli sprawa leży w moich kompetencjach, zawsze staram się reagować od razu i działać możliwie szybko.– Co najlepiej wspomina Pan z blisko 30 lat pracy zawodowej?– Myślę, iż najpiękniejszym okresem była moja praca w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Od zawsze kochałem zwierzęta i tam miałem możliwość codziennego kontaktu z nimi. Po wykonaniu obowiązków często wychodziłem na teren stadniny, obserwowałem konie i ludzi, którzy z nimi pracowali. To był czas, który wspominam wyjątkowo dobrze.– I stąd dziś prywatna hodowla?– Myślę, iż tak. Miłość do zwierząt towarzyszy mi od dzieciństwa. Dziś również zajmuję się hodowlą, między innymi konika polskiego. Jestem wielkim sympatykiem tej rasy. To niezwykle wartościowe zwierzęta – spokojne, odporne, bardzo inteligentne. Mogą być wykorzystywane zarówno w rekreacji, jak i w terapii. Mam wrażenie, iż w Polsce są trochę niedoceniane, ale dobrze, iż istnieją programy wspierające ich hodowlę.– W powiecie bialskim tradycje hodowli koni są przecież przez cały czas bardzo silne – od Janowa Podlaskiego po pokazy koni zimnokrwistych.– I bardzo dobrze, iż ta tradycja jest podtrzymywana. To jeden z naszych lokalnych wyróżników. Każdy może znaleźć coś dla siebie – jedni interesują się końmi arabskimi, inni zimnokrwistymi czy właśnie konikiem polskim. Ale niezależnie od rasy – koń to zwierzę wyjątkowe. Są bardzo inteligentne i dają człowiekowi ogromnie dużo spokoju. Przyznam, iż często wracam do domu bardzo zmęczony psychicznie. Wystarczy jednak, iż pójdę do zwierząt i po godzinie czuję się zupełnie inaczej. To dla mnie najlepszy sposób na regenerację.– Co daje Panu największą satysfakcję w samej pracy samorządowej?– Moment, kiedy uda się osiągnąć cel. Kiedy jedziemy otwierać drogę i widzę mieszkańców, którzy czekali na nią wiele lat – ich reakcje są najlepszą nagrodą. Widok ludzi, którzy widzą realną zmianę i cieszą się z efektów wspólnej pracy, daje ogromną satysfakcję. To pokazuje, iż ten wysiłek ma sens.– Którego samorządowca Pan podziwia?– W naszym powiecie jest wielu dobrych i doświadczonych samorządowców. Bardzo cenię tych, którzy potrafili rozwijać swoje gminy niezależnie od skali i możliwości finansowych. Mam duży szacunek dla osób, które przez lata konsekwentnie realizowały lokalne inwestycje i potrafiły budować rozwój małych społeczności. To pokazuje, iż skuteczny samorząd nie zawsze zależy od wielkości budżetu.– A jeżeli chodzi o autorytet polityczny?– Bardzo cenię Władysława Kosiniaka-Kamysza. Znam go również prywatnie i uważam za człowieka przyzwoitego. Doceniam jego sposób działania i podejmowane decyzje. Natomiast zawsze staram się oddzielać politykę od samorządu. Samorząd powinien być przede wszystkim miejscem współpracy.– Co dodaje Panu siły w trudnych chwilach?– Bardzo duże wsparcie daje mi rodzina. Moja córka, syn oraz najmłodszy syn – który wnosi do domu ogrom energii i radości. Ogromnym wsparciem jest również moja żona. To właśnie rodzina daje mi równowagę i pomaga zachować adekwatne proporcje między pracą a życiem prywatnym. Na zakończenie chciałbym podziękować mieszkańcom za zaufanie i wszystkim osobom, z którymi miałem okazję współpracować przez ostatnie lata. To nie są osiągnięcia jednej osoby. To efekt pracy wielu ludzi – radnych, pracowników, dyrektorów jednostek, samorządowców i mieszkańców. I za to wszystkim serdecznie dziękuję.Kwestionariusz Starosty: Natura, spokój i przyzwoitośćGłówna cecha mojego charakteru: Spokó
j.Cechy, których szukam u innych: U mężczyzn najbardziej cenię odwagę, a u kobiet oraz u moich przyjaciół – szczerość.Moja główna wada: Mówię to, co myślę.Ulubione zajęcie: Przebywanie z naturą.Marzenie o szczęściu: Zaszyć się na miesiąc bez telefonu wśród zwierzą
t.Co wzbudza we mnie lęk lub odrazę: Nie potrafię wskazać.Największe nieszczęście: Gdybym musiał mieszkać w mieście i nie mógł obcować ze swoimi zwierzętami. Kim chciałbym być, gdybym nie był samorządowcem: Pracownikiem Straży Granicznej. Kiedy kłamię: Staram się nie kłamać. Czasami jedynie przemilczam pewne kwestie, jeżeli mam świadomość, iż szczera wypowiedź mogłaby kogoś niepotrzebnie obrazić.Ulubieni bohaterowie: Moimi bohaterami życia codziennego są moje
dzieci.Czego nie cierpię ponad wszystko: Kłó
tni.Jak chciałbym umrzeć: Szybko.Mój obecny stan umysłu: Prawidłowy.Błędy, które najczęściej wybaczam: Wszystkie. Staram się nie żywić urazy do
nikogo.Moja dewiza i motto: W życiu ważne jest to, aby być po prostu przyzwoitym.