Marek Baterowicz: SPOD BIBLIOTECZNEJ MIOTŁY

Od czasu do czasu biblioteczna miotła usuwa książki z półek, wędrują wtedy na półki stojące poza wejściem do biblioteki, gdzie można je nabyć za tylko dwa dolary. Tak działa system australijski, a owe pechowe tytuły bywają wówczas opatrzone pieczątką “Written of stock” z podaniem też nazwy biblioteki – np. Randwick City Library Service” czy “Maroubra City Library…”.Usuwane są przede wszystkim egzemplarze uszkodzone czy wydania stare, co nie znaczy, iż źle wydane, panują bowiem tutaj, na antypodach, kryteria “nowoczesności” - więc wolą zostawić na półce tytuł wydany gorzej, ale w najnowszej edycji. Niestety, czasem usuwane są też książki unikalne, które nie mają szans na wznowienie, ale przez cały czas mogą liczyć na ciekawość czytelnika albo badacza literatury. Tym jednak decydenci “miotły” zupełnie się nie przejmują, czasem też usunięte książki mają tytuły politycznie wyzywające jak np. “Russia’a secret rulers” ( “Sekretni władcy Rosji”), opatrzona w dodatku takim podtytułem: How the governement and criminal mafia exercise their power (Jak rząd i kryminalna mafia używają swej władzy).Tak się też fatalnie składa, iż ową książkę napisał jeden z ostatnich dysydentów Lew Timofiejew, więziony choćby przez reżim słynnego liberała Gorbaczowa, ale na szczęście niezbyt długo. Timofiejew znany był w Rosji ze swych wierszy, esejów, opowiadań, ale też wydał w 1978 “Technologię czarnego rynku”! No cóż, czarny rynek był przecież nieodłącznym zjawiskiem komunizmu i źródłem korupcji, która dalej nęka post-komunistyczne kraje. W latach 1987-1990, Timofiejew był już jednym z liderów ruchu demokratyzacji w ZSRR, wydał też w USA antologię “Manifest antykomunizmu: komu pomóc w Rosji?” (1991), gdy dziś - o dziwo – świat pomaga post-komunistom!? Zaś tom o “Sekretnych władcach Rosji” wydał w 1992 w Nowym Jorku u Alfreda A. Knopfa, a symultanicznie w Random House of Canada w Toronto. I właśnie ten tom został “skarcony” oraz usunięty biblioteczną miotłą kilka lat temu, za epidemii covidu. Można tylko domyślać się, kto stał za taką reprymendą, bo w tutejszych bibliotekach pracują głównie osoby z lewicy, a były także i Rosjanki, mniej widoczne od czasu inwazji Ukrainy. A Timofiejew przedstawia kompromitujący obraz elit Sojuza oraz post-Sojuza, w którym mafijne gangi były rozsadnikami korupcji. Zamieścił w dodatku wywiady z Edwardem Szewardnadze, też z byłym prezydentem Gruzji Z. Gamsakurdią, który z kolei wspomina w nim “batiuszkę” Gorbaczowa. Gruzińscy prezydenci byli zwalczani przez mafię z Moskwy. W Gruzji były ogromne problemy z korupcją, jest też rozdział o uzbeckiej mafii. Szewardnadze mówi, iż od 1980 wiedział już, iż system w całym Sojuzie był przegniły, zaś kryzys narastał. Ale nie było wyjścia, a jak mówiono choćby w Komitecie Centralnym: “...potrzebujemy mięsa czy mleka, ale nie możemy się oderwać od Marksa…”, o czym wspomina Szewardnadze, a Timofiejew konkluduje : “Korupcja aparatu, czarny rynek, plus gospodarka cieni ( shadow economy) – wszystko to, dzięki Bogu, zniszczyło system od środka…”, niestety korupcja przeżyła i kwitnie, jak widać w wielu krajach post-komunizmu. W tej książce jest też wywiad z wdową po Sacharowie Eleną Bonner czy z ex-generałem KGB Olegiem Kaługinem, który ujawnia Zachodowi naturę systemu w Rosji, czyli symbiozę partii z KGB, inaczej mówiąc “party-police” system. Jest także szczery rozdział o dzikiej prywatyzacji, bo komuniści przez 75 lat swej władzy zniszczyli zwykłe ludzkie relacje kupna-sprzedaży. A posłowie Antona Koslowa (antropologa żyjącego w Paryżu) ponawia posępny temat megakorupcji czy związków partii z mafiami, także przypomina, iż Marks z Engelsem pisali w “Manifeście Komunizmu”, iż proletariat musi użyć despotycznych środków, aby stać się klasą panującą. A korupcja w aparacie władzy pojawiła się już w pierwszych latach po rewolucji. Koslov omawia też “gangsteryzację” mafii, wymienia też kraje, gdzie rosyjscy emigranci tworzyli gangi. Mało sympatycznie pisze też o Leninie, a tom przynosi sporo niemiłych rewelacji o Gorbaczowie, także o Jelcynie. Biblioteczna miotła miała więc wiele powodów, by usunąć z półki tak otwartą książkę. Są w niej choćby takie żarty: “Ile lat jest ZSRR za Japonią? Czterdzieści czy trzydzieści? Nie, wieczność!” I tę naprawdę ciekawą, szalenie bogatą w informacje książkę ( stron 177) – tu zaledwie poznaliśmy garść wynurzeń – usunięto.
A nagle w roku 2025 odkryłem nowy tom dotyczący dziejów Rosji “Kings of the Kremlin” (Królowie Kremla) wydany starannie w Londynie w r. 2002, pióra Sol Shulmana, pisarza i reżysera filmowego ( urodzonego na Białorusi), który w tej książce ( 336 stron) dał panoramę Rosji i jej liderów od Iwana Groźnego do Borysa Jelcyna. Oczywiście panorama ta nie może zachwycić Rosjan, zwłaszcza sympatyków komunizmu, jeżeli nareszcie autor odsłania oblicze Lenina , jego okrucieństwa, i cytuje telegram z 11 sierpnia 1918, w którym wódz rewolucji rozkazuje powiesić przynajmniej stu bogatych wieśniaków – zwanych kułakami – bo opierali się kolektywizacji. Mieli rację, kołchozy spowodowały upadek rolnictwa w Rosji, a przyczyniły się do rozwoju korupcji, wywołały fale głodu, największą na Ukrainie. Kabotyńska teoria marksizmu-leninizmu rujnowała Rosję, mnożyła ludobójstwa bolszewików, którzy – wbrew nazwie – nie mieli większości, a władzę zdobyli przemocą. Autor, publikując ten telegram Lenina, nie był pierwszym, gdyż świat odkrył go już w “Czarnej księdze komunizmu” (Paryż, Laffont 1997, str,85), rejestrującej zbrodnie, terror stosowany przez komunistów. Trzeba przyznać, iż Shulman opisał dość szczegółowo życie, akty okrucieństwa, a choćby choroby Lenina w swej książce, choć więcej miejsca poświęcił Stalinowi, którego Churchill nazwał “kaukaskim rozbójnikiem”, a Trocki “wielką miernotą”. A jednak owa “miernota” – z pomocą Roosevelta – stworzyła olbrzymie imperium zła, które dzisiaj nam straszy Europę od Kaliningradu po Władywostok czy Wyspy Kurylskie... interesujące - które z tych miejsc pierwsze oderwie się od imperium? Parada despotów Shulmana, opatrzona wieloma zdjęciami i ilustracjami, indeksem jest dość fascynującą lekturą, doprawdy szkoda iż padła ofiarą miotły. Ale na tylnej okładce reprodukcja obrazu Wiaznecowa przypomina fundację Moskwy w 1147, jaki to blamaż! Bo historyczna propaganda Moskali głosi, iż książęta moskiewscy zakładali takie miasta jak Wiedeń, Kijów czy Budapeszt, a zatem grody, które powstały grubo ...przed fundacją Moskwy! Istotnie miotła musiała przystąpić do akcji… Nie żałujmy tego nazbyt, ponieważ jest w tej książce wielki błąd ( a może celowe kłamstwo?), iż to Stefan Batory napadł cara Iwana Groźnego, a tak naprawdę to Iwan Groźny najechał Rzeczpospolitą bez wypowiedzenia wojny! A jak pisał w 1577 Radziwiłł Sierotka:”...kniaź moskiewski Inflanty plądrował, a król Stefan wtenczas pod Gdańskiem obozem leżał...”
W tym samym roku Pańskim 2025 znalazłem również trzecią ofiarę miotły w obszarze tytułów kojarzonych z rosyjską sferą wpływów. Była to książka Harveya Pitchera – “When Miss Emmie was in Russia” ( Londyn, Eland 1977). Są to jakby wspomnienia angielskiej guwernantki Emmy Dashwood w carskiej Rosji przed rewolucją, a także jeszcze po niej...Oczywistym jest to, iż owe wspomnienia rzucają dobre światło na Rosję przed 1917, a nie na bolszewicki Kraj Rad powstały po rewolucji Lenina...Ergo, zdaniem lewaków albo Rosjan, książka taka musiała zostać skazana na interwencję miotły! Szkoda, mimo iż wydana w 1977 książka Pitchera jest w doskonałym stanie, być może rzadko ją wypożyczano...
A interesujące co znajdziemy na półkach dla wygnanych książek w roku przyszłym?
Marek Baterowicz, grudzień 2025
Od redakcji:
Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE
***
















