Maciej Awiżeń nie jest już prezesem Polskiej Grupy Uzdrowisk. Stracił kolejne stanowisko z politycznego nadania. Wcześniej był dobrym samorządowcem: radnym miejskim i powiatowym w Kłodzku, a od grudnia 2010 roku pełnił przez 13 lat funkcję starosty kłodzkiego.
W grudniu 2023 roku powołano go na stanowisko wojewody dolnośląskiego. W listopadzie 2024 (dwa miesiące po powodzi) odwołano go z tego stanowiska. Kilka miesięcy był bez stałej pracy, aż dostał (w sierpniu ubiegłego roku) kolejną posadę z politycznego klucza w Polskiej Grupie Uzdrowisk.
Dlaczego po 7 miesiącach został z niej odwołany?
Oficjalnie przyczyny jego odwołania nie są znane (spółka PGU tylko potwierdza odwołanie Awiżenia, ale nie komentuje tej decyzji). W Kłodzku mówi się, iż został politycznie poświęcony po głośnym wyroku skazującym żonę pedofila i zoofila z Kłodzka, która w okresie popełnienia tych czynów była członkiem PO.
Innym prawdopodobnym powodem – jak twierdzą lokalni działacze KO – mogą być nieprawidłowości związane z wydawaniem wiz obcokrajowcom w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim, kiedy wojewodą był Maciej Awiżeń.
Nie zdziwię się, jeżeli Awiżeń usłyszy w tej sprawie prokuratorskie zarzuty– ocenia jeden z działaczy KO.
Może właśnie dlatego został teraz odwołany
– dodaje.
Czyżby po raz kolejny – tak jak po powodzi w 2024 roku – politycy KO, ci z Warszawy, poświęcili Awiżenia, żeby ratować samych siebie? I tak oto dobrego samorządowca zniszczono, wpychając go na stanowisko wojewody.










