Łukasz Wantuch, kandydat na prezydenta miasta: „Kraków nie potrzebuje metra i nie stać nas na nie” [NASZ WYWIAD]

1 godzina temu

Łukasz Wantuch, niezależny kandydat na prezydenta Krakowa, nie boi się stawiać tez, które idą pod prąd dominujących w mieście trendów. W rozmowie z KrkNews.pl mówi o przyszłości transportu, zadłużeniu miasta i zmianach, które jego zdaniem mogłyby realnie poprawić życie mieszkańców. Na czym chciałby oprzeć swoją prezydenturę i jakie decyzje podjąłby w pierwszej kolejności?

Małgorzata Armada, KrkNews.pl: Jakie są Pana związki z Krakowem?
Łukasz Wantuch, niezależny kandydat na prezydenta Krakowa: Jestem urodzony w Krakowie, mieszkam w Krakowie, umrę w Krakowie. Byłem radnym dzielnicy i radnym miasta przez ponad dekadę, także wiceprzewodniczącym Rady Miasta przez dwa lata, i teraz chciałbym zostać prezydentem.

Zgodnie z sondażami głównym powodem odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego było wprowadzenie przez niego Strefy Czystego Transportu. Czy według Pana powinna zostać ona w obecnym kształcie? Jakie zmiany proponowałby Pan wprowadzić? A może jest Pan za jej całkowitą likwidacją?
Strefa Czystego Transportu musi istnieć, bo takie są wymogi zarówno ustawowe, jak i uchwały sejmiku małopolskiego, więc o ile ktoś mówi, iż może nie być SCT, to znaczy, iż nie zna prawa. Ona musiała zostać w jakiejś formie wdrożona, ale o jej kształcie decyduje Rada Miasta Krakowa. Tak na dobrą sprawę to może być jedna ulica – takie ograniczenie przyjęto w Katowicach. Ja na początku proponuję, żeby SCT objęła obszar pierwszej obwodnicy, a później, jeżeli w ramach konsultacji społecznych mieszkańcy zaproponowaliby jej rozszerzenie, to w wyniku głosowania można byłoby ją rozszerzyć. To musiałaby być decyzja Krakowian.

Jednym z najgłośniejszych i najważniejszych tematów w Krakowie pozostaje budowa metra. Czy gdyby objął Pan urząd, rozpoczęte już prace nad tą inwestycją byłyby kontynuowane?
Kraków nie potrzebuje metra i nie stać nas na nie. To, czego potrzebujemy, to rozbudowa i budowa nowych linii tramwajowych, która jest dziesięć razy tańsza i też o wiele wygodniejsza. Chciałbym iść w tym kierunku, bo podróż metrem, licząc od momentu zejścia pod ziemię do wejścia na górę, wcale nie jest szybsza od tramwaju. ZDMK w 2017 roku opracował bardzo stosowny plan i należy się go trzymać, np. wybudować tramwaj na Stella-Sawickiego. Trzeba też w końcu pomyśleć o budowie połączenia między Nową Hutą a np. Prądnikiem Czerwonym i Białym, czyli mówimy tutaj o alejach Andersa czy Bora-Komorowskiego. Możliwości budowy i przedłużenia obecnych linii tramwajowych mamy na 100 lat do przodu. Być może powinniśmy również wziąć pod uwagę autonomiczne tramwaje, to jest bardzo interesująca technologia.

Zadłużenie Krakowa wynosi już ponad 8 mld złotych, a według prognoz pod koniec roku zbliży się do 9 mld. Jaki jest Pana pomysł na jego zmniejszenie?
Zacząłbym od sprzedaży Wesołej, na której możemy zyskać pół miliarda złotych. To jest podstawowa rzecz, bo problem z zadłużeniem miasta nie jest choćby w jego wysokości, tylko w tym, iż spłata tych długów nastąpi w większości za dekadę. W ten sposób były one brane za prezydentów Majchrowskiego i Miszalskiego – iż to miał być problem następnych prezydentów. Za 10 lat będziemy mieli gigantyczną kumulację tych wszystkich długów. Wesoła nie jest nam natomiast kompletnie potrzebna, ona została kupiona wyłącznie ze względu na kampanię. Jej sprzedaż to konkret. Bo jak mi jakiś kandydat mówi, iż trzeba zmniejszać liczbę urzędników, to jest populizm. choćby jakbyśmy zwolnili wszystkich urzędników w całym mieście, to te oszczędności nie miałyby wpływu na zmniejszenie zadłużenia. Nie zejdziemy z poziomu 9 miliardów do zera w ciągu kilku miesięcy. To jest zadanie na wiele lat.

Jednym z powodów odwołania Aleksandra Miszalskiego były podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, które należą do najwyższych w Polsce. Czy należy obniżyć je do poprzedniej taryfy czy wprowadzić zupełnie nową?
Osobiście uważam, iż ceny biletów dla mieszkańców, czyli abonamentowych, powinny być jak najniższe. w tej chwili doszliśmy już według mnie do górnej granicy, one nie powinny być podwyższane. Tu już musimy po prostu zaakceptować fakt, iż jest to cena, którą płacimy za to, żeby więcej osób korzystało z transportu publicznego, a nie z samochodów. Natomiast w przypadku cen biletów jednorazowych powinno być rozróżnienie na mieszkańców Krakowa i niemieszkańców Krakowa, tak jak jest na przykład w Wenecji. W Wenecji turyści płacą wyższą kwotę za bilety jednorazowe i powinniśmy to wprowadzić u nas.

Kolejnym tematem palącym w Krakowie jest Strefa Płatnego Parkowania. W 2025 r. podniesiono stawki za parkowanie, w 2026 r. wydłużono godziny obowiązywania SPP i wprowadzono płatne niedziele (po korekcie – dla przyjezdnych). Ponadto mieszkańcy nieustannie narzekają na brak miejsc parkingowych. Jakie Pan rozwiązania proponuje w tych kwestiach?
Do Krakowa codziennie wjeżdża 250 tysięcy samochodów z gmin ościennych, z czego gigantyczna większość parkuje gdzieś w mieście. Osobiście jestem zwolennikiem tego, żeby strefa płatnego parkowania obejmowała więc cały funkcjonalny Kraków. Tam, gdzie będą chciały tego rady dzielnic, powinna być wprowadzana. Podam przykład: czasami zajmuje mi 20 minut znalezienie miejsca parkingowego w okolicy domu, ponieważ połowa miejsc jest zajęta przez osoby, które przyjeżdżają rano, zostawiają samochody i idą do pracy w biurowcach, które są niedaleko od mojego osiedla. Dlatego taką strefę należałoby wprowadzać również tam, gdzie są tereny należące do spółdzielni i do wspólnot mieszkaniowych, pod warunkiem iż one wystąpią z taką inicjatywą. Bo po prostu w tym mieście nie da się parkować.
Jeśli chodzi o zwiększenie liczby miejsc parkingowych, to pierwszą podstawową rzeczą, o której mówię już od dwóch lat, jest usuwanie wraków z dróg niepublicznych. o ile wrak samochodu znajduje się na drodze publicznej, Straż Miejska może go usunąć i robi to całkiem dobrze. Problem jest z terenami, które należą do spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot. Tam jest luka w prawie i Straż Miejska nie może tego zrobić. To jest kilka tysięcy samochodów w naszym mieście. Druga kwestia to właśnie strefa płatnego parkowania w całym funkcjonalnym Krakowie, która spowoduje, iż zniknie kilkadziesiąt tysięcy samochodów. Należy zmusić mieszkańców okolicznych gmin, żeby przyjeżdżali do Krakowa autobusem lub pociągiem, a nie swoim autem.

Mieszkańcy Krakowa, którzy poszli do urn odwołać Aleksandra Miszalskiego, mieli zastrzeżenia do sposobu obsadzania stanowisk w urzędzie i spółkach miejskich i zarzucali byłemu już prezydentowi nepotyzm. Czy może Pan zagwarantować, iż za Pana władzy tzw. kolesiostwo odeszłoby w zapomnienie?
Po pierwsze, trzeba być uczciwym w stosunku do mieszkańców. Ja jestem przeciwnikiem konkursów w przypadku obsadzania stanowisk urzędniczych,. Uważam, iż to jest kompletnie bez sensu, ponieważ Prezydent Miasta Krakowa, który zostanie wybrany, bierze odpowiedzialność za swoich ludzi. Prawda jest taka, iż większość z tych konkursów jest ustawiana i kto będzie zwycięzcą, wiadomo już na samym początku. To tzw. pic na wodę, fotomontaż, dla mnie absurd. Oczywiście są pewne konkursy nakazane ustawowo, ale moim zdaniem Aleksander Miszalski zrobił ten błąd, iż chciał robić konkursy na wszystko. o ile potraktujemy prezydenta miasta jako szefa firmy, to szef firmy bierze odpowiedzialność za swoich pracowników, ale ma pełny wybór, jakimi pracownikami się otacza.
Dla mnie to, czy ktoś będzie z Platformy, z PiS-u czy z Lewicy, nie ma kompletnie znaczenia. o ile oni zrobią coś złego, to będzie to moja wina. o ile zrobią coś dobrego, to będzie to moja zasługa. Chciałbym wprowadzić taki system, iż każdy z wysokich urzędników raz na rok pisałby sprawozdanie z efektów swojej pracy i to byłoby podstawą przedłużania kontraktów. Powinni być regularnie rozliczani ze swojej pracy.
Aczkolwiek uważam też, iż ta cała narracja o kolesiostwie to propaganda stworzona przez pewne określone środowiska. Weźmy np. Daniela Wiśniowskiego, który jest dyrektorem Departamentu Marki Kraków. Jest członkiem Platformy Obywatelskiej, ale przyszedł do urzędu z funkcji dyrektora banku. Gdzie tutaj jest więc jakiś nepotyzm i kolesiostwo? Jest członkiem partii politycznej, ale jest fachowcem.

Od jakiegoś czasu Kraków boryka się z masowymi zwolnieniami pracowników. Mieliśmy być drugą Doliną Krzemową, a tymczasem korporacje przenoszą się do tańszych krajów. Jaki jest Pana pomysł na rozwiązanie tego problemu?
Trzeba sobie powiedzieć jasno, iż największy wpływ na rozwój przedsiębiorczości ma rząd, parlament, bo to jest kwestia podatków, ZUS-u.
Ja przygotowałem trzy programy pilotażowe dotyczące ZUS-u i jednoosobowej działalności gospodarczej, które zamieściłem w swoim programie wyborczym. Chciałbym też stworzyć taką osłonę dla ludzi, którzy są zwalniani, w postaci programu o nazwie „Kraków Pracuje”. Polegałoby to na tym, iż osobom, które straciłyby pracę i jednocześnie były mieszkańcami Krakowa przez ponad pięć lat, urząd miasta proponowałby zatrudnienie na okres 12 miesięcy za pensję minimalną. Przy czym w pierwszym miesiącu musiałyby one odpracować tylko połowę etatu, czyli 80 godzin, żeby mieć czas na szukanie innej pracy.
Prawda jest taka, iż żadna gmina w Polsce nie jest w stanie sama poradzić sobie z problemem redukcji etatów i bezrobocia, bo to są zadania dla rządu. My nie mamy wpływu na wysokość podatków VAT, PIT, CIT itd. Jedyne, co możemy robić jako samorządy, to próbować łagodzić skutki.

Jakie są trzy podstawowe, priorytetowe tematy, którymi chciałby Pan zająć się podczas prezydentury?
Te trzy priorytety znajdują się w nazwie mojego programu wyborczego – „Mieszkania, Praca, Bezpieczeństwo”. Mieszkania to podstawowy problem. Chciałbym, żeby miasto rozpoczęło szeroki program budowy mieszkań w konstrukcji modułowej na różnych terenach, np. na parkingach przed placami miejskimi czy przed centrami handlowymi typu M1. Moim celem jest utworzenie co najmniej tysiąca takich mieszkań, które będą wynajmowane po 990 zł miesięcznie. Szczegóły i wyliczenia są w moim programie wyborczym.
Druga rzecz, o której rozmawialiśmy przed chwilą, to praca, a trzecia to kwestia bezpieczeństwa. Kraków generalnie jest bezpiecznym miastem, o ile chodzi o ciężkie przestępstwa, ale dużym problemem jest drobna przestępczość, np. porysowania samochodów czy włamania do piwnic. W tym przypadku opracowałem dziesięciopunktowy plan, którego głównym elementem jest wykorzystanie kamer bezprzewodowych z modułem sztucznej inteligencji i przyciskiem pomocy.

Idź do oryginalnego materiału