Lewicki: Czy Juliusz Mieroszewski zalecał bezwarunkowe popieranie Ukrainy?

3 dni temu

Trudności w naszych relacjach z Ukrainą to nic nowego, a wręcz stan permanentny. Po raz kolejny okazało się, iż trzymanie się linii postępowania, której źródłem jest uproszczone, wręcz zwulgaryzowane, rozumienie giedroycizmu, sprowadzone do imperatywu popierania Ukrainy, pogarsza tylko naszą polityczną sytuację.
Rozpoczął to Aleksander Kwaśniewski, który jako pierwszy wprowadził do obiegu politycznego hasło: „nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy” – co miałoby jakoby stanowić podsumowanie dziedzictwa Jerzego Giedroycia, a przede wszystkim Juliana Mieroszewskiego, autora koncepcji ULB, czyli wspierania niepodległości Ukrainy, Litwy i Białorusi. Ten kierunek, zapoczątkowany przez Kwaśniewskiego, był jeszcze bardziej bezwzględnie, w sposób wręcz uwłaczający poczuciu naszej godności narodowej, kontynuowany przez następnych prezydentów, czyli Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Dudę. Niektórzy aktywiści i politycy, związani z tym kierunkiem, doszli do zupełnej aberracji ogłaszając się sługami narodu ukraińskiego, czy też deklarując poparcie dla Ukrainy choćby wtedy gdyby wystąpiła ona wobec Polski z żądaniami terytorialnymi.
Tymczasem, gdy choćby pobieżnie, zapoznamy się z pismami Mieroszewskiego, to nie znajdziemy tam bezwarunkowego nakazu popierania Ukrainy. A wręcz przeciwnie, to podejście zalecało postępowanie ostrożne, zgodne z polityką realną i wskazywało też na możliwe zagrożenia. Zauważmy też, iż wtedy, na początku lat siedemdziesiątych, te środowiska emigracyjne związane z Giedroyciem i Mieroszewskim, za główną ofiarę, jaką były gotowe ponieść, uważały zgodę na istniejącą, wtedy już prawie od 30 lat, granicę, zgodnie z którą Wilno i Lwów nie należały do Polski. Było to faktycznie powtórzenie wcześniejszego podejścia niemieckiej polityki wschodniej zgadzającej się na granicę na Odrze i Nysie.
Ale też Mieroszewski nie był naiwny i widział zagrożenia jakie mogą się pojawić przy realizacji takiej polityki. I tak, w wyborze jego tekstów wydanych ostatnio po tytułem „Materiały do refleksji” lub wcześniej w roku 1976 przez Instytut Literacki w Paryżu jako „Materiały do refleksji i zadumy”, znajdziemy wiele ciekawych ocen i myśli związanych ze stosunkami polsko-ukraińskimi. Na stronie 87 nowego wydania znajdujemy takie słowa: „Musimy z długiej ręki rozbroić potencjalną orientację proniemiecką Ukraińców. Niepodległa Ukraina, gdyby miała powstać pod egidą Niemiec stanowiłaby nie polepszenie, ale pogorszenie położenia Polski”.
Mamy tu zatem klarowny przekaz Mieroszewskiego, iż niepodległa Ukraina, ale związana z Niemcami, stanowiłaby pogorszenie położenia Polski. Jest to przecież sytuacja z jaką mamy do czynienia obecnie, kiedy to Ukraina całkowicie zwróciła się w stronę Niemiec, porzuciła relacje z Polską, a choćby ucieka się do aktów nieprzyjaznych wobec Polski, czy też pogróżek skierowanych w nasza stronę. Okazuje się, iż Mieroszewski to przewidział. Ale cóż z tego, skoro większość naszych polityków powtarza tylko jakieś, podane im przez innych, slogany i nie jest zdolna do samodzielnego myślenia. Nie czyta też tych myślicieli na których się powołuje, a jak czyta, to i tak nic nie rozumie.
I na koniec jeszcze jeden cytat z Mieroszewskiego. Tym razem o możliwym przyszłym ułożeniu stosunków z Rosją: „Polska de facto jest kluczem Europy do Rosji i kluczem Rosji do Europy. W przyszłości Rosjanie będą musieli albo porozumieć się z Polakami, albo wyjść z Europy. Bez Polski nie zorganizują bowiem trwałego systemu bezpieczeństwa. Związek polsko-czechosłowacko-węgierski w sojuszu z przebudowaną przyszłą Rosją tworzyłby ugrupowanie, które równoważyłoby z nawiązką najpotężniejsze choćby Niemcy.”
Podaję to w kontekście tego, iż kanclerz Niemiec ogłosił niedawno, iż w roku 2039, Niemcy będą miały najpotężniejszą armię w Europie. To będzie równo sto lat po napaści III Rzeszy na Polskę.

Stanisław Lewicki

Idź do oryginalnego materiału