Leszek Miller: Defilada

myslpolska.info 2 godzin temu
Defilada na Placu Czerwonym ukazała przywódcę, który bardziej boi się o własny wizerunek niż o wynik wojny. Kreml budował atmosferę historycznego momentu, opowiadał o starciu cywilizacji, walce z NATO i egzystencjalnym konflikcie z Zachodem. Tymczasem w dniu próby zobaczyliśmy lidera, który zachowuje się tak, jakby najbardziej obawiał się własnej słabości. Bo jeżeli ktoś naprawdę wierzy w swoją potęgę, to nie organizuje defilady w półtonach. Nie ogranicza ciężkiego sprzętu. Nie sprawia wrażenia, jakby każde dodatkowe działo mogło okazać się zbyt kosztowną stratą dla frontu. Wielkie mocarstwa nie wysyłają światu sygnału: „pokażemy trochę, ale nie za dużo, bo jeszcze się okaże, iż więcej nie mamy”.
Putin znalazł się w pułapce własnej propagandy. jeżeli chce uchodzić za przywódcę gotowego do wszystkiego, powinien był urządzić paradę bez żadnych półśrodków: czołgi, wyrzutnie, najnowsze systemy rakietowe, pełny pokaz siły. A jednocześnie powiedzieć brutalnie i jednoznacznie: „Jeśli Moskwa zostanie zaatakowana, Kijów zamieni się w gruzowisko”. Wtedy świat miałby jasność, iż Kreml w razie ataku odpowie miażdżąco i co więcej ma instrumenty, aby to uczynić.
Tymczasem w kremlowskim wizerunku pozostanie wrażenie niejednoznaczności. A polityka nie znosi próżni. o ile Putin nie demonstruje pełnej siły, natychmiast pojawiają się pytania: dlaczego? Brak odwagi? Obawa przed eskalacją? A może zwyczajnie niedobór sprzętu i środków zdolnych do przeprowadzenia zmasowanego uderzenia?
Z tym nieszczególnym wrażeniem pozostaną po paradzie przeciwnicy i zwolennicy Putina. Niektórzy przypomną sobie defiladę na Placu Czerwonym 7 listopada 1941 roku, gdy Niemcy stali u bram Moskwy. Oddziały wojska maszerowały przez Plac Czerwony i część z nich szła potem bezpośrednio na front, który był o 20 km od centrum stolicy.
Na to wszystko nakłada się Zełenski ze swoim „pozwoleniem” na paradę w Moskwie. Część publiczności wydaje się tym pomysłem zachwycona. Nie są w stanie pojąć kontekstu wychodzącego daleko poza piaskownicę. Zachęcam do opuszczenia placu zabaw. Klaun może zostać prezydentem, ale prezydent nie może być klaunem.

Leszek Miller (wpis fb)

Idź do oryginalnego materiału