Pellet drożeje w błyskawicznym tempie, a właściciele kotłów muszą przygotować się na wyjątkowo kosztowną zimę. W październiku za tonę tego paliwa trzeba zapłacić choćby 2600 zł. Roczne ogrzewanie przeciętnego domu tym paliwem kosztuje już niemal 13 tys. zł, czyli o ponad połowę więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie rośnie problem z dostępnością opału.
Jeszcze niedawno pellet był przedstawiany jako atrakcyjna alternatywa dla węgla i gazu. Dziś jego ceny gwałtownie rosną, w części składów brakuje opału, a roczne koszty ogrzewania domu przekraczają już wydatki związane z gazem. Z czego wynikają zaporowe ceny?
- Czytaj także: Czym najtaniej ogrzać dom tej zimy? Nowe ceny z 32 składów opału
Ceny pelletu mocno w górę
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wskazuje, iż problem ma charakter systemowy: popyt na pellet rośnie szybciej niż możliwości krajowej produkcji. Co to oznacza dla gospodarstw domowych w aktualnym sezonie grzewczym?
Sami siebie wykończycie. Opłacalność palenia pelletem kończy się przy 1200 zł za tonę – pisze jeden z internautów w dyskusji poświęconej cenom pelletu.
Mnie jako emerytkę nie stać na kupno pelletu za taką cenę. Mam piec piątej klasy, ekologiczny. Co mam zrobić, wymienić? – zastanawia się kolejna internautka.

Skalę podwyżek pokazuje najnowsze zestawienie Polskiego Alarmu Smogowego (PAS). Na początku września br. organizacja sprawdziła ceny opału w 32 składach w całej Polsce. Z wyliczeń wynika, iż roczny koszt ogrzewania pelletem typowego, średnio ocieplonego domu o powierzchni 150 mkw., zamieszkałego przez czteroosobową rodzinę, wynosi już prawie 13 tys. zł.
W porównaniu z kwietniowymi wyliczeniami PAS-u koszt ogrzewania pelletem wzrósł z 10 374 zł do niemal 13 tys. zł, czyli o około 2,5 tys. zł w ciągu zaledwie pięciu miesięcy.
Dla porównania roczne ogrzewanie gazem kosztuje około 8,7 tys. zł, a gruntowa pompa ciepła z ogrzewaniem podłogowym – około 4,7 tys. zł. W tym drugim przypadku różnica w stosunku do pelletu sięga około 8 tys. zł rocznie. Wyliczenia dotyczą kosztów eksploatacji, nie obejmują natomiast zakupu i montażu urządzeń.
Jeszcze wyraźniej sytuację pokazują ceny samego paliwa. We wrześniu tona certyfikowanego pelletu kosztowała około 2200–2500 zł, podczas gdy rok wcześniej było to około 1400 zł. Oznacza to, iż pellet kosztuje o 52 proc. więcej niż rok wcześniej. Wzrost cen sprawia, iż ogrzewanie pelletem przestaje być oczywistym sposobem na ograniczenie wydatków.
UOKiK: problemem nie jest zmowa sprzedawców
Rosnące ceny i problemy z dostępnością opału skłoniły UOKiK do przeanalizowania sytuacji na rynku. Urząd nie stwierdził praktyk ograniczających konkurencję. Wskazał natomiast na niedopasowanie podaży do gwałtownie rosnącego zapotrzebowania.
Z kotłów na pellet korzysta w tej chwili około 450 tys. gospodarstw domowych, czyli o ponad 90 tys. więcej niż w 2023 roku. Znaczenie mają również dotacje. W 2025 roku około 77 proc. wniosków o dofinansowanie wymiany źródła ciepła w programie „Czyste Powietrze” dotyczyło kotłów na pellet i drewno. Do końca czerwca 2026 roku w ramach programu dofinansowano 157 360 kotłów na biomasę, z których około 80 proc. stanowiły urządzenia na pellet.
Popularność tego rozwiązania zwiększa popyt na paliwo, jednak nie towarzyszy temu odpowiednio szybki wzrost produkcji. W efekcie konsumenci konkurują o ograniczoną ilość opału, co przekłada się na ceny i dostępność produktu.
– Szokująca jest różnica kosztów ogrzewania pelletowego i pompą ciepła – komentował Piotr Siergiej, rzecznik PAS. – Gruntowa pompa ciepła z ogrzewaniem podłogowym w typowym domu to koszty niższe od ogrzewania pelletem aż o 8 tysięcy zł rocznie. choćby uznawane za drogie ogrzewanie gazowe wygrywa z pelletem o ponad 4 tysiące zł rocznie.
Drożeją trociny, brakuje surowca
Pellet drzewny powstaje przede wszystkim z trocin i innych pozostałości po obróbce drewna. Oznacza to, iż jego produkcja zależy nie tylko od możliwości samych zakładów. Jest związana także z kondycją przemysłu drzewnego i dostępnoścą surowca.
Jak pisaliśmy na łamach SmogLabu, 1 m3 trocin podrożał z około 30 zł do 110–120 zł. To kilkukrotny wzrost kosztów podstawowego materiału wykorzystywanego do produkcji pelletu.
UOKiK zwraca uwagę również na zmniejszenie sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe. Branża wskazuje dodatkowo na spowolnienie w sektorze tartacznym i meblarskim oraz ograniczenie importu ze wschodu. Dostawy z Rosji i Białorusi ustały w związku z sankcjami, a produkcję w Ukrainie utrudniają problemy z infrastrukturą energetyczną.
Wszystko to ogranicza dostępność surowca, a w konsekwencji może wpływać na ilość i cenę gotowego paliwa. Jednocześnie zapotrzebowanie na pellet może przez cały czas rosnąć, gdy w gospodarstwach domowych będą uruchamiane kolejne dotowane kotły.
Co dalej z cenami pelletu?
UOKiK ostrzega, iż problem może się utrzymać. W przypadku kolejnej mroźnej zimy większe zużycie opału może dodatkowo zwiększyć presję na ceny. W czerwcu przedstawiciele branży informowali podczas spotkania w Ministerstwie Energii, iż w takim scenariuszu cena tony pelletu może wzrosnąć choćby do 4 tys. zł. Była to prognoza, a nie potwierdzona cena rynkowa.
Urząd podkreśla, iż jego możliwości interwencji są ograniczone, jeżeli wzrost cen nie wynika z naruszenia przepisów o konkurencji. Na sytuację mogą natomiast wpływać działania dotyczące dostępności surowca oraz sposobu wykorzystania pelletu przez sektor energetyczny i ciepłowniczy. Branża postuluje również obniżenie VAT na to paliwo.
Wysokie ceny oznaczają nie tylko większe rachunki, ale także ryzyko, iż część użytkowników zacznie szukać tańszych, nieodpowiednich dla swoich urządzeń paliw lub wróci do nielegalnych sposobów spalania. To stworzy zagrożenie dla jakości powietrza, a co za tym idzie – dla naszego zdrowia.
Czy ceny pelletu są rzeczywiście związane z działaniami Lasów Państwowych? Zapytaliśmy o to u źródła.
Lasy Państwowe: „Ceny pelletu nie można bezpośrednio przypisywać nam”
– Cena pelletu nie jest bezpośrednio kształtowana przez decyzje Lasów Państwowych, ponieważ Lasy Państwowe nie produkują pelletu – mówi Regina Klimaszewska, rzeczniczka prasowa Lasów Państwowych. – Pellet wytwarzany jest przede wszystkim z trocin i wiórów, czyli produktów ubocznych powstających w procesie przerobu drewna przez tartaki i inne zakłady przemysłu drzewnego – dodaje.
Wylicza, iż na cenę pelletu wpływa wiele czynników:
- przede wszystkim relacja popytu i podaży na rynku,
- ceny surowca,
- koszty produkcji,
- sytuacja na rynku europejskim.
Zdaniem rzeczniczki LP istotne jest również to, iż większa podaż drewna okrągłego nie oznacza automatycznie większej produkcji pelletu. – Zależy ona przede wszystkim od skali przerobu drewna przez przemysł drzewny, a tym samym ilości dostępnych trocin i wiórów. Należy przy tym pamiętać, iż te produkty uboczne są również wykorzystywane do produkcji płyt drewnopochodnych, zatem choćby zwiększenie przerobu drewna przez tartaki też nie oznacza zwiększenia produkcji pelletu czy spadku cen tego produktu – dodaje.
– Dlatego nie można wiarygodnie sprowadzać ceny pelletu do jednego czynnika, a tym bardziej przypisywać jej bezpośrednio decyzjom Lasów Państwowych – mówi Klimaszewska. – Lasy Państwowe mają wpływ na rynek drewna okrągłego, natomiast cena gotowego pelletu jest rezultatem działania znacznie szerszego rynku, obejmującego: przemysł drzewny, producentów pelletu, odbiorców, handel międzynarodowy oraz zmieniający się popyt – tłumaczy.
Jak informowaliśmy w ubiegłym miesiącu, Polska Rada Pelletu odniosła się do niższego w tym roku planu pozyskania drewna. Ma to oznaczać, iż na rynek trafi o około 450 tys. ton pelletu mniej niż w latach poprzednich.
- Czytaj także: Pellet drożeje, a składy pustoszeją. UOKiK wskazał winnych
–
Zdjęcie tytułowe: Halfpoint/Shutterstock

1 godzina temu













![Indonezja: policja na Bali uratowała 20 żółwi zielonych. Zwierzęta wróciły do oceanu [GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/10/mid-epa13299552.jpg)
