Rejestracja komitetów wyborczych ruszyła 31 lipca, czyli w dniu wejścia w życie rozporządzenia premiera zarządzającego wybory na prezydenta Krakowa, które odbędą się 27 września. Co to oznacza? Kandydaci i ich wolontariusze ruszyli zbierać podpisy. Będziemy im w tym towarzyszyć. Zaczynamy od bezpartyjnego kandydata Jana Hoffmana, organizatora referendum.
Niebieskie koszulki znów wyszły na ulice Krakowa
Spotykamy się w sobotę, 8 sierpnia na Placu Imbramowskim. Wolontariusze są w swoich charakterystycznych niebieskich koszulkach. Ten kolor stał się przecież symbolem referendum. I to właśnie ci ludzie, którzy zimą zbierali podpisy za jego przeprowadzeniem, stoją dziś za Janem Hoffmanem.
– Do samej pracy w komitecie zgłaszają się też osoby, które nie brały udziału w akcji referendalnej. Natomiast jeżeli chodzi o wolontariuszy, to zdecydowana większość to są osoby, które mają już za sobą to doświadczenie związane ze zbieraniem podpisów. Nie chcę tutaj nikogo wskazywać, bo wszyscy pracują ciężko, ale jak zawsze najbardziej wyróżnia się Piotr Kubiczek – mówi kandydat na prezydenta Krakowa.
Wspomniany Piotr Kubiczek zachęca z kolei do wsparcia komitetu Jana Hoffmana. Choć jest jedną z osób, które aktywnie działają przed zbliżającymi się wyborami, przyda się każda dodatkowa para rąk do pracy.
– Niestety nie dysponujemy takimi zasobami, którymi dysponują partie, więc nie mamy wielkich zasobów ludzkich. Oczywiście zapraszamy wszystkich chętnych, którzy chcą wspomóc kandydata niezależnego, bezpartyjnego, który był przewodniczącym komitetu referendalnego. Dzięki jego pracy i naszej pracy udało się odwołać prezydenta Miszalskiego – mówi.
„Wybory jeszcze nie dotarły do powszechnej świadomości”
Choć kampania już się rozpoczęła, podczas zbierania podpisów widać, iż część mieszkańców wciąż nie ma pełnej wiedzy, iż 27 września odbędą się wybory prezydenta Krakowa.
– Na razie nie wszyscy są zorientowani, iż będą się odbywać wybory. To do ludzi jeszcze nie dociera, natomiast zmienia się to po naszych rozmowach z nimi – mówi Mirek.
Podobne obserwacje ma kandytat na prezydenta miasta Jan Hoffman. Jak relacjonuje, Krakowie różnie reagują na osoby zbierające podpisy. Część od razu decyduje się poprzeć kandydata, inni najpierw chcą poznać jego program. Zdarzają się również pytania o partie polityczne.
– Poziom wiedzy jest zróżnicowany. Zdarzają się osoby, które nie mają świadomości, kto jest kandydatem, albo pytają się, z jakiej partii startujemy. Czyli nie mają pojęcia, iż partia wystawiła kogoś innego. My, jako wszyscy kandydaci, nie dotarliśmy jeszcze do wszystkich mieszkańców, nie tylko osobiście, ale chyba też jeszcze wybory nie dotarły do powszechnej świadomości – mówi Hoffman.
Kandydat zwraca też uwagę na inną rzecz. Dla części osób najważniejsze nie pozostało to, na kogo zagłosować, ale przeciwko komu nie oddać głosu.
– Są osoby, dla których najważniejsze jest to, żeby nie zagłosować na jakąś partię, na przykład „byle nie PiS”, „byle nie KO”. W związku z tym, gdy widzą kandydata obywatelskiego, niezależnego, to chcą się upewnić, iż nie stoi za nim z tyłu partia, której nie akceptują. To pokazuje, jak bardzo to głosowanie dla wielu ma charakter negatywny, czyli najważniejsze jest nie to, żeby wybrać najlepszego kandydata, tylko żeby przypadkiem nie wybrać kandydata wystawionego przez partię, której nie lubię – mówi.
Na większe zainteresowanie wyborami wolontariusze liczą pod koniec wakacji. Marek zwraca uwagę, iż w tej chwili Kraków jest w dużej mierze wyludniony z powodu urlopów, a kampania dopiero się rozpoczyna.
SCT jednym z głównych tematów rozmów
Jednym z najczęściej poruszanych przez mieszkańców tematów jest Strefa Czystego Transportu. Choć krakowianie są z niej zwolnieni, przepisy mają znaczenie dla ich rodzin zamieszkałych poza Krakowem, a także współpracowników czy kontrahentów przyjeżdżających do stolicy Małopolski.
Mieszkańcy pytają również o organizację referendum i jego przebieg albo o przyszłość miasta w związku z odejściem z niego wielkich korporacji. W rozmowach pojawiają się także kwestie ogólnokrajowe, m.in. regulacje dotyczące pobytu Ukraińców w Polsce czy prawo aborcyjne, choć nie należą one do kompetencji prezydenta.
Potrzebują więcej niż 3 tysiące podpisów
Na zebranie wymaganych 3 tysięcy podpisów komitety mają czas do 3 września, kiedy upływa termin zgłaszania kandydatów. W praktyce trzeba jednak zebrać ich więcej, ponieważ część może zostać uznana za nieważne – na przykład z powodu błędu w numerze PESEL czy w adresie. Pojawia się jeszcze jeden problem:
– Ludzie czasami mylą podpis, który dopuszcza danego kandydata do głosowania w wyborach, z oddaniem głosu. Czyli z podpisem, który spowoduje, iż dany kandydat będzie na liście wyborczej. Czasami rzeczywiście mówią, iż mają już swojego kandydata i się nie podpiszą. Rozmawiamy, tłumaczymy i czasami udaje się taką osobę przekonać – tłumaczy Piotr Kubiczek.
Dlatego komitet Hoffmana stawia przede wszystkim na bezpośrednie rozmowy z mieszkańcami. – Koncentrujemy się głównie na zbieraniu podpisów w przestrzeni miejskiej, ponieważ nasz kandydat rozmawia ze swoimi potencjalnymi wyborcami, wzrasta jego rozpoznawalność, a to jest najlepszy sposób na uzyskanie poparcia i później głosów w wyborach – podkreśla wolontariusz.
Wolontariuszy Jana Hoffmana można spotkać codziennie w różnych częściach Krakowa. W kolejnych dniach będziemy zaglądać również na zbiórki podpisów innych kandydatów i sprawdzać, jak wygląda ich kampania od kuchni.
Małgorzata Armada

1 godzina temu










