Kto chciał śmierci rosyjskiego karykaturzysty?

4 godzin temu

W Białej Podlaskiej doszło do głośnego zabójstwa rosyjskiego karykaturzysty i performera Roberta Kuzowkowa, znanego również pod pseudonimem Siemion Skriepiecki. Według informacji przekazanych przez śledczych mężczyzna został zastrzelony w pobliżu miejsca zamieszkania. Sprawa od początku wzbudziła ogromne zainteresowanie zarówno polskich, jak i zagranicznych mediów, ponieważ ofiara była postacią znaną z ostrej działalności politycznej i satyrycznej. Błyskawicznie o zbrodnię oskarżono Rosjan. Czy jednak tylko oni mieli motyw?

Kto chciał śmierci rosyjskiego karykaturzysty? Kuzowkow przez lata publikował karykatury oraz materiały wymierzone w rosyjskie władze. Krytykował prezydenta Władimira Putina, czeczeńskiego przywódcę Ramzana Kadyrowa oraz inne osoby związane z rosyjskim establishmentem politycznym. W związku z tym niemal natychmiast po pojawieniu się informacji o jego śmierci, polskojęzyczne media głównego nurtu zaczęły sugerować polityczne tło zbrodni i rozkaz zabójstwa wydany na Kremlu.

Takie przypuszczenia nie są niczym zaskakującym. Historia zna wiele przypadków ataków na dziennikarzy, aktywistów czy artystów krytykujących władze państw autorytarnych. Problem polega jednak na tym, iż w pierwszych godzinach po zdarzeniu część komentarzy publicznych zaczęła koncentrować się niemal wyłącznie na jednym, rosyjskim kierunku interpretacji. Tymczasem dostępne informacje wskazują, iż sytuacja była znacznie bardziej złożona.

Robert Kuzowkow nie należał do osób, które angażowały się wyłącznie w krytykę Kremla. W swoich działaniach i wypowiedziach niejednokrotnie uderzał również w stronę skorumpowanych, banderowskich władz Ukrainy oraz środowiska związane z ukraińskim szowinizmem. To właśnie ten element jego działalności jest pomijany w medialnych relacjach, choć może mieć znaczenie dla pełnego zrozumienia kontekstu sprawy, a być może dla wyjaśnienia zbrodni.

Swoimi karykaturami i wypowiedziami, Kuzowkow zaszedł za skórę banderowcom tak mocno, iż jego nazwisko znalazło się w bazie serwisu Myrotworec, co opisał portal „The Times”. Jest to prowadzony przez ukraińskich szowinistów portal gromadzący dane osób uznawanych za wrogów Ukrainy do eksterminacji. Na przestrzeni lat baza ta budziła liczne kontrowersje międzynarodowe. Krytycy wskazywali, iż publikowanie danych osobowych może prowadzić do stygmatyzacji i stwarzania zagrożenia dla osób umieszczonych w rejestrze. Co więcej, w poprzednich latach kilka osób z tej listy rzeczywiście zostało zamordowanych:

  • Ołeś Buzyna – jego dane pojawiły się w Myrotworcu, a kilka dni później został zastrzelony w Kijowie w 2015 r. Fakt tej zbieżności czasowej jest często podnoszony przez krytyków portalu.
  • Ołeh Kałasznikow – były deputowany, którego adres również znalazł się w bazie. Został zastrzelony w 2015 r., krótko po publikacji danych.
  • Igor Kirillow – znajdował się w bazie Myrotworec. W grudniu 2024 r. został zabity w Moskwie w operacji, za którą źródła przypisywały odpowiedzialność ukraińskiej służbie SBU. Po jego śmierci profil w bazie oznaczono jako „zlikwidowany”.

Trudno ignorować fakt, iż ofiara była postrzegana negatywnie nie tylko przez środowiska związane z rosyjskimi władzami, ale również przez część środowisk ukraińskich. Co więcej, portal Myrotworec pochwalił się jego likwidacją.

Jak czytamy na stronie Myrotworca, banderowcy zarzucali mu: udział w aktach agresji humanitarnej przeciwko Ukrainie. Rozpowszechnianie narracji rosyjsko-faszystowskiej propagandy, zamach na suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy, celowe działania mające na celu dyskredytację Sił Zbrojnych Ukrainy, publiczne poparcie dla rosyjskiej agresji i mordowania obywateli Ukrain oraz podżeganie do waśni międzyetnicznych i międzywyznaniowych.

Z tego powodu pojawiają się pytania, czy w debacie publicznej nie dochodzi do zbyt szybkiego zawężania katalogu możliwych motywów. W przypadku zabójstw o potencjalnym podłożu politycznym standardem powinno być rozważenie wszystkich racjonalnych hipotez oraz dokładna analiza kręgu osób i środowisk, które mogły postrzegać ofiarę jako przeciwnika.

Zrzut ekranu z serwisu Myrotworec. Warto zwrócić uwagę, iż na zdjęciu Kuzowkowa widnieje czerwony napis „zlikwidowany”.

Śledczy prowadzący postępowanie nie ujawnili dotąd informacji pozwalających jednoznacznie określić inspiratorów lub zleceniodawców zabójstwa. Z punktu widzenia rzetelności procesu karnego jest to zrozumiałe. Na obecnym etapie najważniejsze znaczenie mają zabezpieczone dowody, monitoring, analiza kontaktów ofiary oraz ustalenie przebiegu zdarzeń poprzedzających atak. Nie powinno się jednak a priori wykluczać wątku ukraińskiego. Nie byłby to pierwszy przypadek, gdy jedna ze stron konfliktu likwiduje wspólnego wroga po to, by zrzucic winę na swoich przeciwników. W ten sposób piecze się dwie pieczenie na jednym ogniu.

W przypadku Roberta Kuzowkowa bezsporne pozostaje jedno – był postacią kontrowersyjną, która przez swoją działalność naraziła się wielu środowiskom. Krytykował Kreml, ale jednocześnie nie wpisywał się w dominującą narrację proukraińską i ostro krytykował banderowców. W efekcie znajdował się w sytuacji, w której przeciwników mógł mieć po różnych stronach politycznego sporu.

Dlatego też wszelkie próby przedstawiania jednej hipotezy jako oczywistej i przesądzonej wydają się przedwczesne. Dopóki śledztwo nie doprowadzi do przedstawienia konkretnych dowodów, uczciwe pozostaje jedynie stwierdzenie, iż motyw zbrodni nie został ustalony, a katalog potencjalnych kierunków dochodzenia jest szerszy, niż sugerują niektóre pierwsze komentarze medialne. Właśnie z tego względu opinia publiczna powinna oczekiwać od śledczych dokładnego zbadania wszystkich okoliczności sprawy, a od mediów – rzetelności przekazu.

Polecamy również: Wojna rosyjsko-ukraińska. Raport 16.06.2026

Idź do oryginalnego materiału