Lwice lewicy
Kiedyś już media nadały taki tytuł jednej z lewicowych działaczek. Skończyło się smutno. Jaki los w zbliżających się wyborach na prezydenta Krakowa czeka działaczki współczesnej krakowskiej lewicy?
Był rok 2003, właśnie rozkręcała się afera Rywina, która dała początek wygaśnięciu hegemonii lewicy na polskiej scenie politycznej. Ale Sojusz Lewicy Demokratycznej rządził polską, a wybijającą się wiceminister kultury rządu Leszka Millera była Aleksandra Jakubowska, kiedyś dziennikarka TVP, potem rzeczniczka rządu Józefa Oleksego. To właśnie ją w marcu 2003 roku jeden z najpoczytniejszych polskich tygodników nazwał lwicą lewicy. Nie minął rok od tamtych wydarzeń, a wiele wskazywało, iż rola Jakubowskiej w aferze Rywina nie była mała. Co zresztą orzekł sąd. Jej wpływy stopniały i niedługo znalazła się poza polityką. Dziś widać ją w jednej z prawicowych telewizji, gdzie prowadzi programy publicystyczne i jest kolejną osobą udowadniającą tezę, iż najbardziej zajadle swoje poglądy prezentują neofici.
W ciągu tych ponad dwóch dekad lewica mała wiele nowych lwic, których losy potoczyły się różnie. W swoje wyraziste lewicowe polityczki obrodził również konserwatywny z zasady Kraków. Chodzi oczywiście o dwie kandydatki na prezydenta Krakowa, Aleksandrę Owcę i Darię Gosek-Popiołek. Pierwsza reprezentuje partię Razem, która w przeciwieństwie do swej nazwy, osobno do reszty sił, które jesienią 2023 roku odsunęły od władzy PiS, atakuje w Sejmie rząd, ale i wzmiankowany PiS. Współprzewodniczącą partii jest Aleksandra Owca, polityczka młodego pokolenia, która od kilku lat jest aktywna na krakowskiej scenie politycznej. Dzięki tej aktywności i wsparciu Razem dla kandydatury Łukasza Gibały w ostatnich wyborach na prezydenta Krakowa, Owca dostała biorące miejsce na jego liście do Rady Miasta i w niej zasiadła. Jednak kilka miesięcy temu, gdy układ władzy był już mocno rozchwiany, odeszła z klubu Gibały i zdecydowała się na budowanie bardziej indywidualnej pozycji. Było to oczywiście przyczynkiem do startu w wyborach na prezydenta Krakowa, w których start ogłosiła bardzo wcześnie.
Aleksandra Owca jest typową polityczką lewicy XXI wieku. Jej postulaty oscylują wokół charakterystycznych dla środowisk lewicowych haseł związanych z ożywieniem polityki mieszkaniowej i społecznej miasta. Są też na przykład (to postulat z ostatnich dni) żądania transkrypcji nazwisk par tej samej płci. W Krakowie może się to okazać postulat ważny, boć to duże miasto, gdzie elektorat lewicowy jest co do zasady większy niż w mniejszych ośrodkach. Ostatnie referendum pokazało też, iż jest to elektorat zdyscyplinowany, który karnie poszedł do głosowania, by podziękować poprzedniemu prezydentowi za działania na rzecz środowisk lewicowych, które ten niewątpliwie czynił, a za które młoda wielkomiejska lewica odwdzięczyła się jak umiała. Pewne szanse stoją więc przed Aleksandrą Owcą, a stałyby jeszcze większe, gdyby lewica w Krakowie miała jedną kandydatkę. Ale nie ma.
Drugą polityczką chcącą rządzić Krakowem jest bowiem Daria Gosek-Popiołek. Osoba w Krakowie rozpoznawalna dużo bardziej niż Owca. Posłanka od 2019 roku, która swoją polityczną karierę najpierw rozwijała w partii Razem, potem zmieniła barwy na „starą”, „eseldowsko-czarzastą” Lewicę. Postulaty lewicowe są jej oczywiście bliskie, ale widać ją także w działaniach, które śledzą lub doskwierają dość powszechnie Krakowianom. Ostatnio interweniowała w sprawie planów zburzenia zabytkowej willi sąsiadującej z hotelem, który powstaje w pobliżu Błoń, w budynku dawnego Miastoprojektu. Generalnie, obecność Gosek-Popiołek w codziennej debacie publicznej wokół najważniejszych spraw Krakowa jest wyraźnie dostrzegalna. Efekt tych zabiegów to m.in. spektakularny, jak na warunki krakowskie, wynik w ostatnich wyborach parlamentarnych. Gosek-Popiołek z drugiego miejsca zdobyła ponad dwukrotnie więcej głosów niż „jedynka” Lewicy, Maciej Gdula. Na uwagę zasługuje też symboliczna sprawa, jaką jest inauguracja kampanii. Prezentacja kandydatki odbyła się nie półgębkiem na warszawskim trawniku, czy chodniku, ale w centrum Krakowa, w obecności wszystkich ogólnopolskich liderów Lewicy.
Aktywność Darii Gosek-Popiołek i kampania robiona jak dotąd z jakimś przesłaniem, niezależnie czy ono do kogoś trafia czy nie, sprawiła, iż pierwsze sondaże wróżą jej wysokie wyniki, choćby przed kandydatką KO i PSL Moniką Piątkowską i czynią realną pretendentką do prezydentury Krakowa.
Lewica przez własne błędy sprzed ćwierćwiecza znajduje się dziś na pozycji średniaka polskiej sceny politycznej. Widać to też w Krakowie, który lewicy nigdy nie wielbił, choć przez 22 lata miał wywodzącego się z niej prezydenta. To ostatnie to najlepszy dowód, iż w zbliżających się wyborach lewica nie jest bez szans. Czy więcej aprobaty znajdą wśród Krakowian postulaty nowej generacji lewicy, popularne wśród młodych wyborców dużych miast, czy tradycyjnie charakterystyczne dla niej wsparcie słabszych w sporach z silniejszymi? Piszący te słowa obstawia (niech będzie, iż w ciemno) to drugie, a skoro tak, to i dobry wynik Darii Gosek-Popiołek. Może nie da on zwycięstwa, ale najważniejszym pretendentom do urzędu prezydenta Krakowa może urwać tyle głosów, iż na byciu pretendentami zakończą. Może to stanowić ostrzeżenie dla dużych graczy krakowskiej i polskiej sceny politycznej, nie tylko w kontekście przyszłych wyborów, ale dalszego funkcjonowania ogólnopolskich ugrupowań. W polityce dziś liczy się wyrazistość kandydatów na poszczególne urzędy. Wszędzie więc przydadzą się i lwy i lwice. Tylko, iż w niektórych miejscach trudno je znaleźć.
Jakub Olech, politolog, wykładowca akademicki, Krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

1 godzina temu











