Decyzja o ustanowieniu 2027 roku Rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza wywołała stanowczą reakcję w Polsce. Kraków chce zawiesić współpracę partnerską ze Lwowem, a w Przemyślu pojawił się już projekt uchwały dotyczący jej definitywnego zakończenia. To słuszny sygnał, iż polska pamięć historyczna nie może być przedmiotem handlu, a wieloletnie relacje między samorządami nie zwalniają nikogo z obowiązku poszanowania ofiar zbrodni.
Kraków i Przemyśl występują przeciwko banderowcom. We Lwowie najwyraźniej uznano, iż przyszły rok powinien upłynąć pod znakiem gloryfikacji organizacji, której podległe oddziały dopuściły się masowych mordów na polskiej ludności cywilnej. Szczególnie tragiczny wymiar miały zbrodnie wołyńskie z 1943 roku, a także mordy popełniane na Polakach w Galicji Wschodniej. Ofiarami byli niewinni ludzie, całe rodziny, kobiety, dzieci i starcy. Ich winą było przede wszystkim to, iż byli Polakami i znaleźli się na terenach objętych zbrodniczą kampanią nacjonalistów ukraińskich.
W tym kontekście ustanowienie roku UPA i Romana Szuchewycza jest decyzją głęboko oburzającą. Nie chodzi o zakazywanie Ukraińcom zainteresowania własną historią ani o negowanie prawa Ukrainy do niepodległości. Chodzi o elementarną zasadę: walka o własne państwo nie daje prawa do mordowania cywilów, a narodowy patriotyzm nie może służyć usprawiedliwianiu ludobójstwa. Banderyzm, oparty na skrajnym nacjonalizmie i kulcie przemocy, nie zasługuje na bezkrytyczne wynoszenie na piedestał.
Dlatego należy pochwalić prezydenta Krakowa Łukasza Gibałę, który zaproponował zawieszenie partnerstwa z Lwowem. Jego stanowisko jest jasne: Polska może i powinna wspierać Ukrainę broniącą się przed rosyjską agresją, ale nie oznacza to obowiązku milczenia wobec gloryfikowania sprawców zbrodni na Polakach. Partnerstwo samorządów takich jak miasto Kraków z ukraińskimi odpowiednikami powinno opierać się na wzajemnym szacunku, a ten wymaga również uczciwego podejścia do trudnych kart historii.
Jeszcze dalej poszedł Przemyśl. Prezydent Wojciech Bakun zwrócił się do rady miejskiej w sprawie dalszych relacji ze Lwowem, a radni przygotowali projekt uchwały przewidujący zakończenie współpracy. Sprawa ma być rozpatrywana 26 października. To istotna inicjatywa, ponieważ umowa partnerska obu miast obowiązuje od 1995 roku. Jej ewentualne rozwiązanie nie byłoby więc gestem pozbawionym znaczenia, ale wyraźnym sprzeciwem wobec prób budowania politycznej wspólnoty na fundamencie historycznego zakłamania.
Nie ma i nigdy nie będzie zgody na gloryfikowanie oprawców Polaków przez bandytów z UPA!!! W najbliższy poniedziałek podczas sesji Rady Miejskiej w Przemyślu podejmiemy projekt uchwały o zerwaniu współpracy partnerskiej z miastem Lwowem!
Decyzja ta jest bezpośrednią reakcją na działania strony ukraińskiej m.in. ogłoszenie przez Radę Obwodową Lwowa roku 2027 rokiem Romana Szuchewycza oraz formacji zbrodniczej UPA. To kolejna sytuacja, w której ignorowane są nasze apele, które podejmowaliśmy jako Rada Miejska po decyzji Prezydenta Ukrainy z nadaniem jednostce wojskowej imieniem UPA.
Osoby opowiadające się za takim krokiem zasługują na uznanie. Nie jest to przejaw wrogości wobec zwykłych Ukraińców, ale sprzeciw wobec gloyfikacji hitlerowskich kolaborantów, obrona godności polskich ofiar i prawa ich potomków do pamięci o zamordowanych. Nie można wymagać od Polaków, aby z jednej strony angażowali się w pomoc Ukrainie, a z drugiej bez słowa protestu obserwowali uroczyste upamiętnianie formacji odpowiedzialnej za śmierć ich rodaków.
Partnerstwo samorządowe nie może być traktowane jako bezwarunkowy przywilej, niezależny od działań podejmowanych przez stronę ukraińską w sferze pamięci historycznej. jeżeli władze Lwowa i obwodu lwoskiego chcą utrzymywać bliskie relacje z polskimi miastami, powinny zrozumieć, iż gloryfikowanie zbrodniarzy z UPA to decyzja o ogromnym ciężarze moralnym, która dotyka pamięci tysięcy polskich rodzin. Nie wystarczy powoływać się na walkę z Rosją, aby każda postać czy organizacja występująca przeciw Moskwie automatycznie stawała się bohaterem godnym publicznego kultu. Hitler w końcu też walczył z Rosją.
Kraków i Przemyśl mają pełne prawo wyznaczyć granicę. Zawieszenie partnerstwa lub jego zakończenie nie powinno być celem samym w sobie, ale konsekwencją jasno określonych zasad. o ile strona ukraińska odrzuci gloryfikację sprawców zbrodni i wybierze dialog oparty na prawdzie historycznej, kooperacja może, a choćby powinna zostać odbudowana. o ile jednak oczekuje od Polski milczącej akceptacji dla kultu ukronazistów, nie może dziwić się, iż polskie samorządy zaczynają kwestionować sens dotychczasowych porozumień.
NASZ KOMENTARZ: Pamięć o ofiarach ukraińskiego ludobójstwa inspirowanego ideologią OUN/UPA nie jest kartą przetargową. Jest zobowiązaniem. I właśnie dlatego tych, którzy dziś mają odwagę powiedzieć „dość gloryfikacji banderyzmu”, należy pochwalić, a ich stanowisko potraktować jako obronę podstawowych zasad uczciwości historycznej. Oby tylko nie skończyło się jak zwykle w dyzmokracji – na pięknych deklaracjach.
Polecamy również: Kolejny Polak zabity przez Ukraińca. Sprawca chciał zwiać za granicę

10 godzin temu








