Kracik rozwiązał wszystkie problemy Krakowa w osiem tygodni. To po co nam jeszcze wybory?

1 godzina temu

Metro sprowadzone na ziemię, Starowiślna uratowana przed przebudową, Trasa Balicka skreślona, wielkie projekty drogowe odchudzone, plan ogólny zabezpieczony, a magistrat pozbawiony „wiceprezydentów”. Stanisław Kracik potrzebował zaledwie ośmiu tygodni, aby rozstrzygnąć sprawy, z którymi wybierani prezydenci Krakowa zmagali się latami. Skoro najważniejsze problemy miasta zostały już rozwiązane, trudno zrozumieć, o czym przyszli kandydaci mieliby jeszcze prowadzić kampanię. I po co na wybory prezydenckie.

Stanisław Kracik objął funkcję komisarza po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego w referendum. Nie prowadził kampanii, nie przedstawiał programu i nie zabiegał o mandat mieszkańców. choćby kiedy był wiceprezydentem u Miszalskiego miał na Kraków zupełnie inny pomysł niż teraz. Po referendum miał zapewnić tylko ciągłość funkcjonowania miasta do czasu nowych wyborów. gwałtownie jednak okazało się, iż w Krakowie pojęcie „bieżącego zarządzania” obejmuje również decyzje dotyczące inwestycji, których skutki będą odczuwalne przez następne dekady.

Metro? Problem przesunięty w przyszłość

Metro przez cały czas ma powstać, dokumentacja będzie przygotowywana, a miasto formalnie nie rezygnuje z inwestycji. Kracik jasno jednak pokazał, iż wcześniejsze harmonogramy były zbyt optymistyczne, a realna perspektywa rozpoczęcia budowy jest znacznie bardziej odległa. To rozwiązanie politycznie niemal idealne. Metro nie zostało skreślone, ale przestało być problemem obecnych władz. Urzędnicy zachowują je w dokumentach, kandydaci w programach, a mieszkańcy na wizualizacjach. Da się. Da jak najbardziej.

Starowiślna? Koniec wieloletniego sporu

Przez lata trwały dyskusje o przyszłości Starowiślnej. Powstawały projekty, odbywały się konsultacje, a mieszkańcy i przedsiębiorcy spierali się o ruch samochodowy, pieszych i transport publiczny. Kracik przeciął spór. Zamiast kompleksowej przebudowy ma być przede wszystkim remont torowiska, a ruch dwukierunkowy zostanie utrzymany. Można tę decyzję uznać za racjonalną, bo stan infrastruktury wymaga pilnej interwencji. Nie zmienia to faktu, iż wieloletnia debata została zamknięta przez osobę, która nie przedstawiała mieszkańcom własnego programu. Konsultacje trwały latami. Decyzja zapadła w kilka tygodni. Da się.

Trasa Balicka? Nie będzie trasy, nie będzie problemu

Trasa Balicka miała być częścią zachodniego układu komunikacyjnego Krakowa. Była jednak kosztowna, skomplikowana i obciążona wieloma wątpliwościami. Kracik uznał, iż inwestycja nie będzie realizowana w dotychczasowym kształcie. Powiązane projekty Tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej mają być kontynuowane, ale w ograniczonym zakresie i przy poszukiwaniu oszczędności. Takie decyzje zwykle są jednym z głównych tematów kampanii wyborczej. Kandydaci powinni powiedzieć mieszkańcom, czy chcą budować nowe drogi i ile są gotowi na nie wydać. W Krakowie kolejność została odwrócona. Najpierw zapadła decyzja. Wybory odbędą się później. Da się.

Kanał Ulgi? Kraków poradzi sobie bez niego

Z wielkiego pakietu inwestycyjnego wypadł również Kanał Ulgi. Był kosztowny, skomplikowany środowiskowo i trudny do realizacji. Rezygnacja z niego pozwala ograniczyć skalę całego przedsięwzięcia i zmniejszyć przyszłe wydatki. Nie będzie kanału, więc nie będzie potrzeby szukania na niego pieniędzy, prowadzenia wieloletnich postępowań ani rozwiązywania sporów dotyczących jego przebiegu. Kolejny problem przestał istnieć. I znów się dało.

Plan ogólny? Odpowiedzialność rozłożona szerzej

Plan ogólny zdecyduje o rozwoju Krakowa na kolejne lata. Kracik zwrócił się do CBA o objęcie procesu dodatkowym nadzorem szczególnie w przypadku najbardziej kontrowersyjnych obszarów. To interesujący wyjątek. W przypadku dróg i Starowiślnej decyzje zapadały szybko. Przy planie ogólnym Kracik sam przyznał, iż nie ma wystarczającego mandatu społecznego, aby wszystkie kwestie rozstrzygać jednoosobowo. A nadzór CBA choćby formalny sparaliżuje, urzędników, radnych itd. I problem znów został rozwiązany. I znów się dało.

Rybitwy i Płaszów? Biznes ma zostać

Kracik jasno określił również kierunek rozwoju Rybitw i Płaszowa. Jego zdaniem zabudowa mieszkaniowa nie powinna wypierać działającego tam biznesu i przemysłu. Uciążliwości należy ograniczać poprzez modernizację zakładów, a nie przez stopniowe wypychanie przedsiębiorców z miasta. To już nie techniczna korekta, ale wybór konkretnego modelu rozwoju miasta, które poza mieszkaniami ma zachować także miejsca pracy i źródła dochodów. A tyle było dyskusji, projektów, rozmów, konsultacji. Rach ciach problemu nie ma.

Magistrat? Jeden prezydent wystarczy

Kracik nie powołał zastępców komisarza – prezydenta. Ich obowiązki zostały podzielone między sekretarza miasta, skarbnika, dyrektora magistratu i dyrektorów departamentów. I urząd przez cały czas działa. Można więc odnieść wrażenie, iż także problem zarządzania magistratem został rozwiązany. Kraków przez lata potrzebował kilku wiceprezydentów, a teraz okazuje się, iż przez okres przejściowy wystarczy jeden prawdziwy gospodarz.

Tramwaj do Mistrzejowic? Finisz przypadł Kracikowi

Tramwaj do Mistrzejowic nie został oczywiście zbudowany w osiem tygodni. Inwestycję przygotowywano przez lata, a Kracik przejął ją na końcowym etapie. Polityka lubi jednak takie przypadki. Problemy, korki i koszty przypadają poprzednikom, a zakończenie robót może zostać przypisane obecnemu gospodarzowi miasta. Także ten problem można więc uznać za rozwiązany. Przynajmniej do czasu pierwszego poważnego sporu o funkcjonowanie nowej linii.

Remonty? Wszystko zgodnie z technologią

Pozostają trwające remonty, które utrudniają poruszanie się po mieście. Urzędnicy konsekwentnie zapewniają jednak, iż prace są prowadzone zgodnie z harmonogramem i wymagają odpowiednich przerw technologicznych. Korki są więc przejściowe, mniejsza liczba pracowników ma swoje uzasadnienie, a pozorne przestoje wynikają z przyjętej technologii. Problem nie został jeszcze rozwiązany komunikacyjnie, ale informacyjnie — z całą pewnością. I iż jest w mieście bałagan totalny to nie ważne. Ważne, iż medialnie problem jest rozwiązany a głosy mieszkańców i tak nikogo nie interesują. I znów się udało.

Urzędników nie udało się poskromić

Kracik nie zdołał jednak podporządkować sobie rozbuchanego aparatu urzędniczego. Bo uznał, iż nie będzie tego robił w ogóle. Zmieniają się prezydenci, harmonogramy i struktury, ale język magistratu pozostaje podobny: realizowane są analizy, prowadzone są uzgodnienia, a realizacja zależy od procedur i zabezpieczenia środków. Osiem tygodni wystarczyło na podjęcie wielu decyzji, ale nie wystarczyło na zmianę urzędniczej kultury funkcjonowania miasta. Choć wróbelki na mieście cierkają, iż jakieś dymisje są w planie.

Pełnomocnicy zostali. przez cały czas nie wiadomo po co

Kracik zrezygnował z „wiceprezydentów” ale pozostawił system pełnomocników prezydenta. Formalnie każdy z nich ma określony zakres obowiązków. Trudniej jednak ocenić, jakie konkretne efekty przynosi ich praca, których zadań nie mogłyby wykonywać istniejące wydziały oraz czy nie dochodzi do nakładania się kompetencji. o ile miasto może działać bez wiceprezydentów, warto zapytać, dlaczego przez cały czas potrzebuje dodatkowej grupy osób „koordynujących”, „nadzorujących” i „wspierających”.

Wielkich oszczędności w bieżących wydatkach nie widać

Kracik potrafił szukać oszczędności w inwestycjach drogowych. Nie przedstawił jednak równie szerokiego przeglądu kosztownych projektów miękkich, kampanii promocyjnych, imprez masowych, festiwali, wydarzeń sportowych i zewnętrznych usług doradczych. Nie chodzi o automatyczne skreślanie kultury, sportu czy polityki społecznej. W trudnej sytuacji budżetowej każdy duży wydatek powinien jednak być oceniany pod kątem efektów i liczby rzeczywistych odbiorców. Być może część tych pieniędzy mogłaby poprawić codzienne funkcjonowanie komunikacji miejskiej, zwiększyć częstotliwość kursów albo pozwolić utrzymać połączenia wykorzystywane przez tysiące mieszkańców. Kracik znalazł oszczędności w projektach, których realizacja była odległa. Nie pokazał jeszcze, gdzie znaleźć mniejsze, ale natychmiastowe oszczędności w bieżących wydatkach. To jednak tylko detal.

Kandydaci zostali bez tematów

Bilans ośmiu tygodni jest imponujący. Metro zostało urealnione. Starowiślna otrzymała nowy kierunek. Trasa Balicka została skreślona. Trasy Pychowicka i Zwierzyniecka mają być tańsze. Kanał Ulgi przestał być niezbędny. Plan ogólny został zabezpieczony. Rybitwy i Płaszów otrzymały kierunek rozwoju. Magistrat działa bez wiceprezydentów. Tramwaj do Mistrzejowic jest na finiszu. Pozostają tylko urzędnicy, pełnomocnicy i brak szerokiego programu oszczędności w projektach miękkich. Na tle metra i tras za miliardy są to adekwatnie drobiazgi. Powstaje więc problem kandydatów w przedterminowych wyborach.

O czym mają prowadzić kampanię?

Nie mogą obiecać rozwiązania sprawy Starowiślnej, bo Kracik ją rozwiązał. Nie mogą spierać się o Trasę Balicką, bo została skreślona. Nie mogą zapowiadać realistycznego podejścia do metra, bo harmonogram został już sprowadzony na ziemię. Nie mogą choćby obiecać sprawniejszego urzędu, skoro magistrat funkcjonuje bez wiceprezydentów. Pozostaje im zapewniać, iż zrobiliby dokładnie to samo, tylko lepiej, szybciej albo po konsultacjach.

To po co nam wybory?

Oczywiście wybory są potrzebne. Nie dlatego, iż wybrany prezydent musi być sprawniejszy lub mądrzejszy od Stanisława Kracika. Są potrzebne dlatego, iż mieszkańcy mają prawo zdecydować, kto będzie rozstrzygał o przyszłości ich miasta, porównać programy i później rozliczyć zwycięzcę. Tyle iż po ośmiu tygodniach rządów Kracika wybór staje się wyjątkowo prosty. Wszystkie duże problemy Krakowa zostały już przecież rozwiązane. Niektóre przez podjęcie decyzji. Inne przez ograniczenie projektu. Jeszcze inne przez przesunięcie ich na kolejne dekady. Suma summarum wybory zaczynają wyglądać jak kosztowna formalność. Stanisław Kracik uporządkował miasto, zanim kandydaci zdążyli przygotować programy. Teraz pozostaje już tylko wybrać Prezydenta Stanisława Kracika , który będzie przez kolejne lata zarządzał rozwiązaniami pozostawionymi mu przez Komisarza Stanisława Kracika. Wygląda na to, iż dni kandydatki PO – senator Moniki Piątkowskiej są policzone, niezależnie od tego czy zdąży do końca nagrać wszystkie swoje rolki z projektami które wymyśliła jak była dyrektorem w Urzędzie Miasta – z prostej przyczyn, iż projekty zrealizował a jak nie są jeszcze zrealizowane to do października zrealizuje je komisarz – prezydent Stanisław Kracik.

Grzegorz Górski

Idź do oryginalnego materiału