Kopalnie mogą zamykać się szybciej. Które regiony Polski są zagrożone? [RAPORT]

3 godzin temu

Polska jest dziś jedynym krajem Unii Europejskiej, który przez cały czas wydobywa węgiel kamienny. Jednak rynek i unijna polityka klimatyczna mogą sprawić, iż kopalnie będą zamykane znacznie szybciej, niż przewiduje obowiązująca Umowa Społeczna. Najnowszy raport Fundacji Instrat pokazuje, iż nadchodząca transformacja może mieć zupełnie różne skutki w poszczególnych częściach kraju.

Autorzy publikacji przeanalizowali sytuację Polski, Niemiec i Czech, a także kondycję społeczno-gospodarczą 66 polskich powiatów związanych z górnictwem i energetyką węglową.

  • Czytaj także: Premier zapowiada bilion na energetykę. „Kosmiczny wymiar inwestycji”

Produkcja węgla spadła o 75 proc.

W ciągu ostatnich trzech dekad wydobycie węgla w Polsce, Czechach i Niemczech zmniejszyło się łącznie o około 75 proc. Mimo tego państwa te wciąż należą do największych producentów i konsumentów węgla w Unii Europejskiej. Każdy z tych państw przyjął jednak inną strategię odchodzenia od paliw kopalnych.

Czechy planują zakończyć wydobycie węgla brunatnego do 2033 r., a Niemcy do 2038 r. Polska przez cały czas oficjalnie zakłada wygaszenie górnictwa węgla kamiennego dopiero w 2049 r.

Zdaniem ekspertów Fundacji Instrat ten harmonogram wymaga pilnej aktualizacji. Spadające zapotrzebowanie na węgiel może bowiem sprawić, iż wydobycie stanie się nieopłacalne znacznie wcześniej.

Źródło: „Odejście od węgla w Polsce i krajach sąsiednich”, Instrat

66 powiatów, pięć różnych scenariuszy

Największym wyzwaniem nie będzie samo odejście od węgla, ale to, co wydarzy się później w poszczególnych regionach. Autorzy raportu przeanalizowali 66 polskich powiatów powiązanych z wydobyciem węgla i energetyką. Pod uwagę wzięto m.in. sytuację na rynku pracy, poziom wynagrodzeń, przedsiębiorczość oraz potencjał rozwojowy.

Na tej podstawie wyodrębniono pięć grup powiatów:

  • Powiaty górnicze z potencjałem,
  • Górnicze i wiejskie obwarzanki,
  • Przeciętne powiaty węglowe i powęglowe,
  • Duże miasta z powiązaniami górniczymi,
  • Węglowy rdzeń.

Wnioski są jednoznaczne: polskie regiony węglowe nie są jednorodne, dlatego nie można prowadzić transformacji według jednego scenariusza.

Górny Śląsk ma przewagę. Są jednak miejsca szczególnie zagrożone

Najlepsze warunki do przejścia przez transformację ma Górny Śląsk. Region charakteryzuje się dużą dywersyfikacją gospodarki i stosunkowo silnym rynkiem pracy, co może ułatwić znalezienie nowych miejsc zatrudnienia po zamykaniu kopalń. Znacznie trudniejsza sytuacja dotyczy miejsc silnie uzależnionych od jednej branży.

Jastrzębie-Zdrój i powiat łęczyński zostały zaliczone do tzw. „węglowego rdzenia”. To obszary, w których górnictwo odgrywa szczególnie istotną rolę w lokalnej gospodarce. Ewentualne ograniczenie wydobycia może tam oznaczać znacznie większe problemy dla rynku pracy i lokalnych finansów.

Szczególnej uwagi wymagają również tzw. „górnicze i wiejskie obwarzanki”, czyli powiaty sąsiadujące z dużymi ośrodkami wydobywczymi. Często korzystają one z obecności przemysłu węglowego, ale jednocześnie osiągają słabsze wyniki gospodarcze.

Według autorów raportu to właśnie te miejsca powinny być jednym z głównych beneficjentów środków przeznaczonych na sprawiedliwą transformację.

  • Czytaj także: Tu już „ni ma gańby”. Śląskie miasto liderem walki ze smogiem

Nieoczywiste przykłady

– Nasz raport pokazuje, iż powiaty „węglowe” mierzą się z różnymi wyzwaniami w procesie odchodzenia od węgla, a skala tych wyzwań jest silnie zróżnicowana regionalnie. Kondycja powiatów na Śląsku jest korzystniejsza niż w bardziej peryferyjnych regionach, takich jak okolice Bełchatowa czy Lubelskiego Zagłębia Węglowego – mówi Karolina Walat, współautorka raportu, pytana przez SmogLab.

Przykładem jest lubelski powiat łęczyński z drugim najwyższym w kraju odsetkiem pracujących w górnictwie i średnimi wynagrodzeniami o 20 proc. wyższymi od średniej krajowej. Co ciekawe, jest otoczony głównie powiatami rolniczymi o słabszych wskaźnikach społeczno-gospodarczych.

– Pokazuje to, iż nie wszystkie powiaty w równym stopniu czerpią korzyści z sektora górniczego, a bez jasnego harmonogramu odchodzenia od węgla i pomysłów na rozwój gospodarek lokalnych ich sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Tym bardziej iż część z nich (np. region Turowa czy Lubelskie Zagłębie Węglowe) nie została objęta wsparciem z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji – dodaje Walat.

Dlatego, jak mówi, w nowej perspektywie finansowej UE warto zapewnić finansowanie sprawiedliwego odchodzenia od węgla dla wszystkich regionów, które tego potrzebują.

Koniec węgla wymaga nowego planu

Autorzy raportu zwracają uwagę, iż proces odchodzenia od węgla będzie miał bezpośredni wpływ na lokalne rynki pracy. Ich zdaniem środki publiczne powinny trafiać przede wszystkim do regionów najbardziej uzależnionych od górnictwa i energetyki węglowej. najważniejsze znaczenie będą miały również programy przekwalifikowania pracowników oraz rozwój nowych sektorów gospodarki. Eksperci ostrzegają, iż bez odpowiedniego przygotowania transformacja może pogłębić istniejące nierówności między regionami. Dlatego – jak podkreślają, Polska potrzebuje aktualnych i realistycznych planów odchodzenia od węgla. Te powinny uwzględniać nie tylko sytuację całego sektora energetycznego, ale przede wszystkim konkretne potrzeby lokalnych społeczności.

Publikację „Dekarbonizacja w Polsce i krajach sąsiednich. Przegląd aktualnego stanu wydobycia węgla kamiennego i brunatnego oraz analiza zróżnicowania społeczno-gospodarczego polskich powiatów węglowych” przygotowano w ramach projektu RAISING. Projekt ma wspierać małe społeczności lokalne i zwiększać ich świadomość dotyczącą transformacji górnictwa węglowego. Liderem projektu jest Główny Instytut Górnictwa – Państwowy Instytut Badawczy. Partnerami są Fundacja Instrat, niemiecka uczelnia DMT-THGA oraz czeska VSB – Technical University of Ostrava.

Zdjęcie tytułowe: Parilov/Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału