
Coś takiego! Prezydent Karol Nawrocki poinformował, iż tworzenie nowej Konstytucji będzie organizował.
Ta, na którą przysięgał mu się nie podoba, ponieważ jego urząd jest jak lewa noga. Rzeczywiście – tak to miało być. Naród poprzez premiera rządzi, a prezydent jest jak dobry król. Jego zadanie to autorytetu zachowanie – gdy premierowi go nie stanie.
Niestety, dla prezydenta jest to niewykonalne zadanie. Trudno, żeby autorytet się zachowało, skoro nigdy się go nie miało. A choćby jakby się go miało, to po tym, co się pokazało, już by się go nie miało.
Gdy zapytam ludzi na ulicy: Kto w Polsce rządzi? – różnie odpowiadają. Najczęściej Tusk,
czasem prezydent – albo Niemcy. A w Konstytucji, która prezydentowi się nie podoba jest napisane:
Art. 4. Formy sprawowania władzy
Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
- Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio (referendum).
Co tu trzeba zmieniać!?
To, co prezydentowi się tak ostatnio spodobało, to ustrój prezydencki w Stanach Zjednoczonych. 
W Ukrainie
władza jest dzielona pomiędzy parlament i prezydenta, a w Bułgarii
jest podobnie jak u nas. Dyktatura i kult jednostki podobny do tego naszego, sanacyjnego, z dwudziestolecia międzywojennego, który doprowadził we wrześniu 1939 do klęski Państwa Polskiego, najbardziej przypomina obecny ustrój Państwa Amerykańskiego. Naprawdę kolejny raz mamy iść tą drogą?
Dlaczego?















