Koniec z wożeniem dziurawych skarpet i starego telewizora do PSZOK na drugi koniec miasta? Nadchodzi rewolucja, ale jest haczyk

1 godzina temu

Stary telewizor, zużyte opony, połamane krzesło, przeterminowane leki, zepsuty akumulator czy worek z niepotrzebnymi tekstyliami nie musiałyby już oznaczać wyprawy samochodem do odległego PSZOK-u. Ministerstwo Klimatu i Środowiska całkowicie przebudowało projekt wielkiej nowelizacji przepisów śmieciowych. Zamiast zmuszać duże gminy do budowania kolejnych stałych punktów, chce zobowiązać je do organizowania dodatkowych zbiórek odpadów problemowych co najmniej raz na pół roku. Jest jednak istotny haczyk i Warszawa już spełnia te normy.

Śmieciarka MPO podjechała po odbiór odpadów. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Tekstylia, stary telewizor, meble i opony. Lista jest znacznie dłuższa

Zmiana może być szczególnie odczuwalna w dużych miastach. Dzisiaj właściciel starego sprzętu czy większej ilości zniszczonych tekstyliów często musi sprawdzić, gdzie znajduje się odpowiedni PSZOK, zapakować odpady do samochodu i samodzielnie je tam dostarczyć. Najnowsza wersja projektu UD252, datowana na 28 sierpnia 2026 roku i opublikowana 17 września, wprowadza w to zupełnie nowy element. Gmina miałaby zapewniać dodatkową możliwość pozbycia się wybranych trudnych odpadów co najmniej 2 razy w roku.

Nowy obowiązek nie dotyczyłby wszystkich śmieci. Zwykłe odpady zmieszane, papier, szkło czy tworzywa przez cały czas byłyby odbierane według standardowych harmonogramów. Projekt wskazuje natomiast grupę odpadów problemowych, które w tej chwili mieszkańcy mogą przekazywać między innymi do Punktów Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. Na liście znajdują się tekstylia i odzież, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, meble i inne odpady wielkogabarytowe, zużyte opony, baterie i akumulatory oraz przeterminowane leki i chemikalia.

W praktyce oznacza to bardzo szeroki katalog rzeczy znajdujących się w niemal każdym domu. Zniszczona pościel, stare zasłony, niepotrzebne ubrania, telewizor, monitor, niewielkie urządzenia elektryczne, stary fotel czy komplet zużytych opon należą właśnie do kategorii, dla których samorząd miałby zapewnić dodatkowe rozwiązanie. Dzisiaj podstawowym obowiązkiem gminy jest zapewnienie mieszkańcom dostępu do PSZOK-u przyjmującego takie odpady. Po zmianie sam stały punkt nie wystarczyłby już do wykonania wszystkich nowych obowiązków.

Gmina będzie musiała zrobić to przynajmniej 2 razy w roku

Projekt posługuje się określeniem „co najmniej raz na pół roku”. Oznacza to minimalnie 2 takie akcje w ciągu roku. Samorząd będzie mógł organizować je częściej, o ile uzna to za potrzebne albo będzie wynikało to z lokalnego systemu gospodarki odpadami. Ministerstwo pozostawia gminom dużą swobodę właśnie dlatego, iż inaczej wygląda Warszawa z ponad milionem mieszkańców, inaczej kilkudziesięciotysięczne miasto, a jeszcze inaczej rozległa gmina wiejska z kilkunastoma miejscowościami.

I tutaj znajduje się najważniejsza różnica w stosunku do wcześniejszej wersji projektu. Początkowo resort chciał wprowadzić minimalną liczbę PSZOK-ów i wymagania dotyczące odległości. Duża gmina musiałaby więc tworzyć odpowiednią liczbę stałych punktów, aby mieszkańcy nie mieli do nich zbyt daleko. Z najnowszego projektu ten pomysł zniknął. Zamiast budowania kolejnych obiektów samorząd będzie mógł okresowo przywieźć punkt zbiórki do mieszkańców albo zorganizować objazd.

Ważne: ustawa nie gwarantuje, iż ktoś zapuka do drzwi po dziurawe skarpetki

To najważniejsze zastrzeżenie. Określenie „odbiór odpadów” może sugerować, iż 2 razy w roku mieszkańcy wystawią worki przed blok, tak jak podczas zbiórki gabarytów, a samochód komunalny przejedzie ulicą i wszystko zabierze. Projekt tego nie gwarantuje. Gmina ma zapewnić dodatkowe formy „przyjmowania lub odbierania” wymienionych odpadów, a jako przykładowe rozwiązania wskazywane są zbiórki objazdowe oraz czasowo udostępniane miejsca zbierania.

W jednej gminie może więc pojawić się samochód, który w sobotę zatrzyma się kolejno na kilku osiedlach. W innej ustawiony zostanie przez kilka godzin kontener albo mobilny punkt przy urzędzie dzielnicy, parkingu czy targowisku. Jeszcze inny samorząd może zdecydować się na klasyczny odbiór w określonych terminach. Ustawowe minimum ma polegać na tym, żeby mieszkaniec nie był skazany wyłącznie na stały PSZOK, ale konkretna organizacja będzie należała do gminy.

Warszawa już ma rozwiązanie podobne do tego, co rząd chce wprowadzić w całym kraju

Warszawa jest dobrym przykładem tego, jak taki system może działać. Stolica ma w tej chwili 5 stacjonarnych PSZOK-ów: przy ul. Płytowej 1 i Kopijników 13 na Białołęce, przy ul. Kampinoskiej 1 na Bielanach, przy ul. Tatarskiej 2/4 na Woli oraz przy ul. Zawodzie 18 na Mokotowie. Najnowszy punkt przy ul. Kopijników został otwarty 1 czerwca 2026 roku. Punkty przyjmują między innymi elektroodpady, tekstylia, opony oraz inne problemowe odpady z gospodarstw domowych.

Miasto korzysta jednocześnie z Mobilnych Punktów Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. MPSZOK-i zatrzymują się w określonych miejscach i godzinach w różnych częściach Warszawy. Można przekazywać tam między innymi niewielkie elektroodpady, baterie, chemikalia oraz odzież i tekstylia. W przypadku tych ostatnich miasto zastrzega, iż ze względu na ograniczoną pojemność samochodów powinny to być niewielkie ilości, odpowiednio spakowane.

To bardzo zbliżona filozofia do rozwiązania wpisanego do projektu ustawy. Nie trzeba budować pełnego PSZOK-u na każdym osiedlu, żeby mieszkaniec nie musiał jechać przez pół Warszawy z workiem starych ręczników. Samochód może przyjechać w określone miejsce i pozostać tam przez kilkadziesiąt minut lub kilka godzin. Nowelizacja miałaby sprawić, iż jakaś forma takiego dodatkowego dostępu stanie się obowiązkiem wszystkich gmin, również tych, które dzisiaj ograniczają system przede wszystkim do jednego stacjonarnego PSZOK-u.

Stary telewizor też jest na liście, ale z dużym sprzętem może być mniej wygodnie

Zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny został wymieniony w projekcie, więc stary telewizor również kwalifikuje się do grupy odpadów objętych nowym obowiązkiem. Nie znaczy to jednak, iż każdy mobilny samochód będzie musiał przyjąć 70-calowy telewizor, lodówkę i pralkę. Sposób zbiórki będzie zależał od organizacji przyjętej przez gminę. Już teraz warszawskie MPSZOK-i mają ograniczenia dotyczące wielkości przyjmowanego elektro sprzętu, a duże urządzenia należy przekazywać innymi dostępnymi kanałami.

Gmina może więc zorganizować oddzielną zbiórkę objazdową dużego sprzętu, akcję przyjmowania elektroodpadów w konkretnym punkcie albo wykorzystać istniejący system. Najważniejszą zmianą będzie ustawowe wymaganie, aby dodatkowa możliwość pojawiła się przynajmniej raz w każdym półroczu. Szczegóły przez cały czas będą miały ogromne znaczenie, bo punkt oddalony o kilka kilometrów i czynny przez 2 godziny to zupełnie co innego niż odbiór bezpośrednio z osiedla.

Rewolucja nie nastąpi 1 stycznia. Gminy dostaną jeszcze 24 miesiące

Drugi haczyk dotyczy terminu. Zasadnicza część najnowszego projektu ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku, ale samorządy miałyby dostać aż 24 miesiące od wejścia ustawy w życie na zorganizowanie nowych form zbiórki. jeżeli projekt przejdzie proces legislacyjny w obecnym kształcie i zachowana zostanie data 1 stycznia 2027 roku, pełny obowiązek dodatkowych zbiórek zacząłby działać dopiero po upływie tego okresu, czyli w praktyce od początku 2029 roku.

To na razie przez cały czas projekt ustawy. Dokument nie został jeszcze uchwalony przez Sejm, podpisany przez prezydenta ani opublikowany jako obowiązujące prawo. Przepisy mogą się więc jeszcze zmienić. Nowa wersja ma jednak znaczenie, bo została przygotowana już po konsultacjach i zawiera kilka dużych odwrotów w stosunku do pierwotnych założeń resortu.

Nie będzie opłaty „od kilograma”. Resort wycofał się po konsultacjach

Najgłośniejszym usuniętym rozwiązaniem jest system określany jako PAYT, czyli „płać za tyle, ile wyrzucasz”. Pierwsza wersja zakładała możliwość podzielenia opłaty śmieciowej na część stałą i zmienną, uzależnioną od rzeczywistej masy odpadów przypisanych do gospodarstwa. Pomysł miał być dobrowolnym narzędziem dla gmin, które dysponują technologią pozwalającą ważyć i identyfikować odpady.

Ministerstwo zrezygnowało z tego rozwiązania po konsultacjach. W odpowiedzi udzielonej w Sejmie resort podał, iż otrzymał 130 uwag postulujących wykreślenie tych przepisów i 11 stanowisk popierających rozwiązanie. Jedną z podnoszonych obaw było ryzyko, iż opłata silnie zależna od ilości wyrzucanych śmieci stworzy ekonomiczną zachętę do pozbywania się części odpadów poza legalnym systemem. W najnowszym projekcie mechanizmu dla mieszkańców już nie ma.

Nie będzie też nowych ulg dla seniorów i osób z niepełnosprawnościami

Z projektu wypadła również możliwość wprowadzenia nowego pakietu preferencji obejmującego między innymi seniorów, osoby z niepełnosprawnościami, mieszkańców w trudnej sytuacji życiowej lub materialnej oraz część drobnych przedsiębiorców. Wcześniejsza wersja miała pozwolić radom gmin na fakultatywne zwalnianie tych grup z części opłaty. Najnowszy tekst już tego rozwiązania nie zawiera.

Pozostała natomiast możliwość rozszerzenia ulgi związanej z kompostowaniem bioodpadów. w tej chwili rozwiązanie kojarzy się przede wszystkim z właścicielami domów jednorodzinnych posiadającymi kompostowniki. Projekt przewiduje rozszerzenie go także na część zabudowy wielolokalowej oraz nieruchomości rekreacyjnych. W przypadku bloków warunkiem mają być przynależne tereny zielone, na których rzeczywiście możliwe jest zagospodarowanie bioodpadów.

PSZOK-i nie znikną. Nowe zbiórki mają być drugim sposobem

Warto to podkreślić, bo hasło o końcu wożenia odpadów do PSZOK-u łatwo zrozumieć zbyt szeroko. PSZOK-i pozostają. przez cały czas mają przyjmować szeroki katalog odpadów problemowych i przez cały czas mieszkaniec będzie mógł przywieźć tam odpady wtedy, gdy będzie tego potrzebował, zgodnie z zasadami obowiązującymi w danej gminie. Dodatkowa zbiórka 2 razy w roku nie zastąpi stałego punktu – ma być uzupełnieniem systemu.

Jeżeli więc ktoś wymieni telewizor dzień po zakończeniu objazdowej zbiórki, nie będzie musiał trzymać go przez pół roku w przedpokoju. przez cały czas będzie mógł skorzystać z PSZOK-u albo innych możliwości przewidzianych dla elektroodpadów. Z punktu widzenia mieszkańca największą różnicę odczują raczej osoby, którym się nie spieszy: zużyte tekstylia, stare opony czy niewielki sprzęt będzie można odłożyć do kolejnej lokalnej zbiórki zamiast organizować osobną podróż.

Co to oznacza dla mieszkańca? Najważniejszy będzie harmonogram gminy

Nie wyrzucaj teraz tekstyliów i elektroodpadów według przyszłych zasad. Projekt jeszcze nie obowiązuje. Do czasu zmiany prawa trzeba stosować system działający w swojej gminie. W Warszawie informacje o PSZOK-ach i MPSZOK-ach znajdują się w miejskim systemie Warszawa 19115, a tekstylia można już przekazywać zarówno do stacjonarnych punktów, jak i do mobilnych miejsc zbiórki w granicach ich regulaminu.

Po wejściu zmian sprawdzaj harmonogram przynajmniej 2 razy w roku. Gmina będzie musiała poinformować mieszkańców, kiedy i gdzie działa dodatkowa forma zbiórki. Nie należy z góry zakładać, iż samochód pojawi się przed konkretnym blokiem. Może zostać wskazany parking, plac, osiedle albo inne czasowe miejsce, do którego trzeba będzie przynieść odpady samodzielnie.

Rozdziel odpady wcześniej. Projekt wymienia kilka odrębnych frakcji, a mobilny punkt nie będzie zwykłą śmieciarką przyjmującą wszystko w jednym worku. Tekstylia, elektronika, baterie, leki, chemikalia, opony i gabaryty przez cały czas pozostają różnymi rodzajami odpadów i mogą być odbierane w inny sposób albo w innych terminach.

Największa zmiana polega więc nie na tym, iż PSZOK zniknie, ale iż PSZOK przestanie być jedyną ustawową odpowiedzią na problem trudnych odpadów. o ile najnowsza wersja projektu zostanie uchwalona bez zmian, każda gmina będzie musiała przynajmniej raz na pół roku stworzyć mieszkańcom dodatkową możliwość pozbycia się wskazanych frakcji. Czasem będzie to samochód jadący po osiedlach, czasem punkt pojawiający się na kilka godzin bliżej domu. Dziurawe skarpetki i stary telewizor nie zawsze zostaną zabrane spod drzwi, ale wożenie każdego problemowego odpadu na drugi koniec gminy ma przestać być jedynym rozwiązaniem.

Idź do oryginalnego materiału