Radna Aleksandra Owca zdecydowała się opuścić klub radnych Kraków dla Mieszkańców, kierowany przez Łukasz Gibała, i od tej pory będzie pełnić mandat w Rada Miasta Krakowa jako radna niezrzeszona.
Przyczyna
Jak tłumaczyła, po dwóch latach współpracy uznała, iż kierunek działań klubu uległ wyczerpaniu i przestał odpowiadać jej wartościom oraz politycznym priorytetom. Wskazywała na narastające różnice programowe, zwłaszcza w obszarze polityki społecznej, podkreślając potrzebę bardziej konsekwentnego realizowania postulatów zgodnych z jej lewicową wizją. Dodatkowym argumentem ma być rozwój krakowskich struktur Partii Razem, co – w jej ocenie – umożliwia większą niezależność i budowanie własnej tożsamości politycznej.
Polityczna kalkulacja?
W kuluarach krakowskiego samorządu coraz częściej pojawia się także interpretacja czysto polityczna. Odejście Aleksandry Owcy bywa odczytywane jako próba uniknięcia sytuacji, w której – w przypadku ewentualnego referendum lokalnego – musiałaby znaleźć się w jednym szeregu z Prawem i Sprawiedliwościś, Konfederacją oraz Konfederacją Korony Polskiej, wspólnie krytykując urzędującego prezydenta Aleksandera Miszalskiego. Dla polityczki identyfikującej się z lewicowym elektoratem taki układ byłby wizerunkowo trudny do obrony i groziłby utratą wiarygodności wśród własnych wyborców.
Ten ruch pokazuje jednocześnie, jak silnie spolaryzowana pozostaje krakowska scena polityczna. W praktyce przez cały czas dominuje ona wokół dwóch dużych obozów – wyborców utożsamianych z szeroko rozumianym zapleczem Platformy Obywatelskiej oraz PiS – pozostawiając niewielką przestrzeń dla trwałych, trzecich sił. Co znamienne, Kraków jak dotąd nie stał się miejscem realnej ekspansji ani dla Sławomira Mentzena i jego projektu politycznego, ani dla radykalniejszego nurtu skupionego wokół Grzegorza Brauna i tzw. „szerokiego frontu gaśnicowego”. W efekcie lokalna polityka pozostaje zamknięta w dobrze znanym, spolaryzowanym schemacie, w którym każde przesunięcie personalne jest nie tylko decyzją programową, ale przede wszystkim kalkulacją strategiczną.
Aktywna społecznie polityczna samotność
Owca deklaruje, iż mimo odejścia z klubu pozostanie aktywna i skoncentrowana na sprawach społecznych, działając na rzecz mieszkańców Krakowa jako radna niezależna. W medialnych doniesieniach pojawia się również wątek ewentualnego samodzielnego startu Razem w przyszłych wyborach samorządowych.
Decyzję skomentował także Łukasz Gibała, który przyjął ją ze zrozumieniem, wskazując na różnice programowe jako naturalną przyczynę rozstania i deklarując gotowość do współpracy w indywidualnych, merytorycznych sprawach.
Decyzja Aleksandry Owcy o opuszczeniu klubu Kraków dla Mieszkańców to moment przełomowy – i zarazem ryzykowny. W realiach samorządowej polityki Krakowa wyjście z silnego zaplecza organizacyjnego rzadko bywa początkiem nowego etapu. Częściej oznacza polityczną marginalizację.
Owca, dotąd kojarzona z wyrazistą krytyką miejskiej polityki i aktywnością społeczną, rezygnuje z klubu, który zapewniał jej rozpoznawalność, zaplecze medialne i realny wpływ na debatę w Radzie Miasta Krakowa. W zamian wybiera status radnej niezrzeszonej – formalnie wolnej, w praktyce pozbawionej instrumentów politycznych.
Polityka to drużyna, nie solowy bieg
Samorząd nie wybacza samotności. Bez klubu trudniej forsować projekty uchwał, trudniej przebić się z tematami i trudniej budować trwałe sojusze. Odejście z klubu Łukasza Gibały, który od lat skutecznie konsoliduje elektorat miejski poza układem rządzącym, oznacza dla Owcy wyjście z głównego nurtu lokalnej polityki.
Ideowość bez zaplecza
Radna tłumaczy swoją decyzję różnicami programowymi i chęcią mocniejszego akcentowania lewicowej wrażliwości, związanej z Partią Razem. Problem w tym, iż ideowość w tym lewicowe bez struktur w konserwatywnym Krakowie rzadko przekłada się na skuteczność. Partia Razem w Krakowie pozostaje formacją o ograniczonym wpływie, a samodzielny start w kolejnych wyborach – jeżeli do niego dojdzie – będzie przedsięwzięciem obarczonym wysokim ryzykiem politycznej porażki.
Od rozpoznawalności do ciszy
Jeszcze niedawno Aleksandra Owca była jedną z bardziej rozpoznawalnych twarzy opozycji w Radzie Miasta. Dziś grozi jej los wielu byłych radnych: stopniowe znikanie z debaty publicznej, ograniczenie do pojedynczych interwencji i symbolicznej obecności w głosowaniach.
Ryzykowny zwrot
Historia krakowskiego samorządu nie pozostawia złudzeń – odejście z silnego klubu rzadko bywa impulsem do nowego otwarcia. Częściej prowadzi do stopniowej marginalizacji i zaniku obecności w debacie publicznej. jeżeli radna nie zbuduje w krótkim czasie realnego zaplecza politycznego, jej decyzja może okazać się nie aktem odwagi, ale początkiem politycznego finału.
To nie pozostało definitywny koniec
Ale w polityce lokalnej samotny mandat bywa początkiem długiej ciszy albo początkiem nowej kariery politycznej w ramach innego układu politycznego…
(KK)

2 dni temu








