Koniec „fabryk desek”. Lasy wokół Wrocławia zmieniają zasady

1 godzina temu

To może być początek największej zmiany w zarządzaniu lasami wokół polskich miast od dziesięcioleci. W okolicach Wrocławia ponad 13 tys. hektarów lasów zyskało status lasów społecznych, co oznacza, iż pierwszeństwo mają zyskać ochrona przyrody i potrzeby mieszkańców, a nie pozyskanie drewna.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska chwali się, iż na obszarze czterech nadleśnictw i dziewięciu gmin powołało las społeczny. Eksperci nie mają jednak wątpliwości, iż choć to historyczny kompromis, walka o część cennych lasów jeszcze się nie zakończyła.

  • Czytaj także: Walczą z wycinkami. „Dlaczego Lasy Państwowe boją się tych pomysłów?”

Historyczny kompromis po latach sporów

Po latach sporów o wycinki wokół Wrocławia udało się wypracować porozumienie, które może zmienić sposób zarządzania lasami w całej Polsce. Ponad 13 tys. hektarów zyskało status lasów społecznych, co oznacza, iż priorytetem mają być potrzeby mieszkańców i ochrona przyrody, a nie pozyskanie drewna. Eksperci oceniają to jako historyczny krok, choć podkreślają, iż część cennych kompleksów leśnych wciąż pozostała poza nowymi zasadami ochrony.

– Kiedy wiele miesięcy temu zapowiadaliśmy powstanie lasów społecznych, obiecaliśmy, iż doprowadzimy ten projekt do końca. Dziś we Wrocławiu pokazujemy, iż dotrzymujemy słowa. To pierwszy taki projekt w Polsce po 1989 roku i dowód, iż choćby trudne zmiany można przeprowadzić dzięki współpracy i determinacji – podkreśla Mikołaj Dorożała, Główny Konserwator Przyrody i wiceminister klimatu i środowiska.

Przypomnijmy, iż lasy społeczne są szczególnie ważne dla mieszkańców ze względu na ich funkcje:

  • rekreacyjne,
  • zdrowotne,
  • krajobrazowe,
  • przyrodnicze.

Sposób prowadzenia gospodarki leśnej w tych lasach ukierunkowany jest na utrzymanie i wzmacnianie funkcji społecznych co oznacza, iż gospodarka leśna prowadzona jest w zmodyfikowany sposób.

Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, przypomina, iż Wrocław był pierwszym miejscem w Polsce, w którym udało się osiągnąć porozumienie między aktywistami leśnymi a Lasami Państwowymi dotyczące wyznaczenia lasów społecznych. Jak ocenia, sam kompromis jest bardzo cenny, jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów.

Koniec „fabryk desek” pod Wrocławiem, jednak nie wszystkie lasy zyskały ochronę

Jego zdaniem poza porozumieniem pozostały m.in. Las Pawłowicki i Las Zakrzowski, mimo wcześniejszych protestów przeciwko intensywnym wycinkom starych drzew oraz deklaracji Nadleśnictwa Oleśnica o ograniczeniu presji wyrębów. Chodzi o kompleksy położone kilkanaście kilometrów od centrum Wrocławia, z których na co dzień korzystają mieszkańcy okolicznych miejscowości.

– Ludzie nie chcą przyjeżdżać do lasu, żeby oglądać pnie po wyrębie. Protestowali mieszkańcy Pruszowic, Domaszczyna czy Pawłowic, którzy mają te lasy tuż za oknami – podkreśla Gawlik.

Prezes EKO-UNII zaznacza jednocześnie, iż porozumieniem objęto wiele wartościowych terenów, m.in. lasy wokół Leśnicy. W jego ocenie w lasach społecznych wycinki powinny zostać wyraźnie ograniczone, a z czasem – tam, gdzie będzie to możliwe – całkowicie wyeliminowane.

Gawlik zwraca także uwagę na potrzebę ochrony najstarszych drzewostanów. Przypomina, iż na Dolnym Śląsku wciąż rosną ponad 160-letnie starolasy, które powinny zostać zachowane w lasach społecznych lub objęte ochroną rezerwatową. Jego zdaniem zbyt wolno postępuje również realizacja zapowiedzi wyłączania części lasów z gospodarki leśnej.

  • Czytaj także: Naukowcy alarmują: tracimy więź z naturą. Sprawdzili dane od 1800 r.

Wzór dla innych miast?

Podobnie znaczenie wrocławskiego porozumienia ocenia Małgorzata Tracz, posłanka Koalicji Obywatelskiej. Jak podkreśla, przez dziesięciolecia lasy wokół miast traktowano przede wszystkim jako źródło surowca.

– Przez dekady lasy wokół miast traktowano jak fabryki desek. Sadzono je, czekano aż osiągną wiek rębny, a potem szły pod topór. Powołanie wrocławskich lasów społecznych całkowicie odwraca tę logikę – mówi.

Posłanka zaznacza, iż na obszarze ponad 13 tys. hektarów priorytetem stają się rekreacja, turystyka i ochrona przyrody, natomiast pozyskanie drewna schodzi na dalszy plan. Dodaje, iż historyczny kompromis udało się osiągnąć dzięki współpracy społeczników, przyrodników, samorządowców i leśników oraz gotowości wszystkich stron do dialogu.

Jej zdaniem model wypracowany wokół Wrocławia powinien stać się inspiracją dla innych dużych aglomeracji.

– To model przełomowy, choć nie rewolucyjny. Takich lasów społecznych dramatycznie brakuje dziś wokół Krakowa, Poznania, aglomeracji śląskiej, Trójmiasta czy Warszawy. Każde miasto zasługuje na lasy, które służą ludziom i przyrodzie, a nie wyłącznie pozyskaniu drewna – podsumowuje posłanka.

Zdjęcie tytułowe: Wirestock Creators/Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału