Kluczowy stan i bardzo wrażliwy temat. Dla Trumpa to mocna linia ataku przeciwko Harris

1 tydzień temu
Zdjęcie: Fot. REUTERS/Reuters Photographer


W amerykańskich wyborach jedne stany są dla zwycięstwa dużo ważniejsze od innych. A kto wygra w Pensylwanii, ten drastycznie zwiększy swoje szanse na fotel prezydenta USA. Cztery lata temu zwyciężył tam Joe Biden, ale teraz Kamala Harris ma tam pod górkę - przez swoje deklaracje dotyczące polityki klimatycznej. Dla Donalda Trumpa to gotowa linia ataku.
Pierwsza debata prezydencka między Kamalą Harris a Donaldem Trumpem odbędzie się 10 września w telewizji ABC. Różnic między kandydatami jest choćby więcej niż w przypadku Trumpa i Joe Bidena. Od wieku, przez pochodzenie, po kwestie polityczne. Po agendę klimatyczną, na której się tu skupimy.


REKLAMA


Zobacz wideo Rekordowo niski poziom wody w Wiśle. Hydrolog IMGW ostrzega


Większość Amerykanów (aż 63 proc.) chce, aby do 2050 roku kraj zaprzestał emitowania do atmosfery dwutlenku węgla pochodzącego ze spalania ropy, gazu i węgla – wynika z majowego badania Pew Research Center. 78 procent deklaruje, iż chce więcej energii słonecznej, a 72 proc. - wiatrowej. To dużo, ale - jak podkreśla "New York Times" - trend jest spadkowy. A za ten spadek odpowiadają w dużej mierze wyborcy Republikanów. Ich akceptacja dla czystej energii zaczęła gwałtownie spadać po objęciu urzędu przez prezydenta Bidena w 2021 r.
- To spora i znacząca zmiana – mówi dla "NYT" Alec Tyson, zastępca dyrektora ds. badań w Pew Research Center. - To nowy poziom polaryzacji w kwestiach energetycznych, którego wcześniej nie widzieliśmy - dodaje. W tym samym okresie poparcie Demokratów dla energii wiatrowej i słonecznej utrzymywało się na wysokim i stałym poziomie.
Chociaż sondaże pokazują polaryzację w kwestiach klimatu i energii, to, tak czy siak, nie są one głównym tematem kampanii wyborczej. O klimacie mówi się znacznie mniej niż w poprzednich wyborach.
Są jednak aspekty polityki klimatycznej, które mogą nie tylko wpłynąć, ale wręcz zaważyć na wyniku wyborów. Na czele ze szczelinowaniem w Pensylwanii.


Kto wygra w Pensylwanii?
Kamala Harris jako prokuratorka w Kalifornii brała udział w wielkich procesach dotyczących kwestii środowiskowych, wprowadzania w błąd w sprawie emisji spalin czy okłamywania opinii publicznej przez gigantów paliwowych.
Kwestionowała też federalne koncesje na szczelinowanie hydrauliczne, tzw. fracking (czyli wstrzykiwanie w skały mieszanki wody, piasku i chemikaliów pod wysokim ciśnieniem, żeby szybciej wydobyć gaz lub ropę). Za zakazem szczelinowania Kamala Harris opowiadała się też później, w czasie kampanii 2020 r. i różniła się tu od Joe Bidena. Dziś już nie jest tak stanowcza. Poparła m.in. plan Bidena, aby do 2050 r. osiągnąć zerową emisję gazów cieplarnianych netto, który jednak zakazu szczelinowania nigdy nie obejmował.
- Kamala Harris, początkowo zdecydowanie przeciwna szczelinowaniu, schodzi ze swoją pozycją do centrum - tłumaczy Katarzyna Snyder, ekspertka z Instytutu Zielonej Gospodarki. - Kandydatka na prezydentkę popiera postępującą redukcję produkcji energii z paliw kopalnych, ale, zgodnie z linią administracji Bidena, zielona transformacja powinna odbyć się stopniowo. Rzeczywistość polityczna w tym wyścigu wymaga od Harris wyważonego podejścia, w którym uwzględnione zostaną tak kwestie ochrony środowiska i klimatu, ważne dla części elektoratu, jak i kwestie ekonomiczne związane z dostępnością paliwa i z miejscami pracy - ważne dla innej jego części - dodaje ekspertka.
Wyborów w USA nie wygrywa kandydat lub kandydatka z największą liczbą głosów, tylko ten, kto zdobędzie większość tak zwanych głosów elektorskich. Każdy stan ma określaną liczbę głosów, a kto wygra w danym stanie - zgarnia je wszystkie. Jednym z kluczowych stanów jest Pensylwania. Ma ona sporo głosów elektorskich, a jednocześnie zalicza się do tak zwanych swing states, gdzie żaden z kandydatów nie ma miażdżącej przewagi. Cztery lata temu wygrał tam Joe Biden, a w 2016 roku - Donald Trump.


Pensylwania to także stan, gdzie w ostatnich latach miał miejsce boom na wydobycie gazu łupkowego techniką szczelinowania. Stanowisko kandydatów w tej sprawie może być ważne dla wielu wyborców. Walka będzie zacięta i nieważne, jak bardzo Harris złagodzi poprzednie deklaracje, Trump jak mantrę będzie powtarzał: "ona jest przeciwna szczelinowaniu, jest przeciwna wierceniom ropy naftowej, chce, żeby każdy miał jeden samochód elektryczny i dzielił się nim z sąsiadami".
Dla kogo istotny jest klimat?
Trump atakuje Harris i Bidena w kwestiach polityki klimatycznej i wydobycia paliw kopalnych. I wcale nie przeszkadza mu to, iż za rządów obecnego prezydenta i wiceprezydentki, obok działań na rzecz klimatu, odnotowano też mocny wzrost wydobycia i eksportu ropy oraz gazu.
Mimo łagodzenia stanowiska ws. szczelinowania oraz rosnącego wydobycia paliw dla wyborców skupionych na klimacie Harris będzie łatwiejszym wyborem niż Trump (a choćby niż Biden). Od lat wspiera społeczności czarnoskóre, latynoskie, rdzennych Amerykanów. Osoby ubogie i wykluczone, zmagające się w największym stopniu ze skutkami zmian klimatycznych, problemami kominów, ołowianych rurociągów, wysypisk śmieci w sąsiedztwie domów. Jak pisze Politico.com, jej praca nad eliminacją skażonych ołowiem rur, może być polityczną przewagą w ważnych wyborczo stanach jak Michigan, Wisconsin czy wspomniana już Pensylwania, gdzie skupiska takich instalacji są największe w kraju.
Jak podkreśla Katarzyna Snyder, wątek sprawiedliwości klimatycznej ma znaczenie w uzyskaniu poparcia elektoratu lewicującego i społeczności marginalizowanych. - Kamala Harris ma na koncie osiągnięcia w tym zakresie, takie jak np. ustawa o sprawiedliwości klimatycznej (ang. Climate Equity Act), którą współprzedstawiła w Senacie. Jednocześnie należy się spodziewać, iż w wyborach ogólnonarodowych będzie szukać nowych, bardziej umiarkowanych ram dla tego wciąż ważnego dla niej tematu, np. poprzez rozmowę o sprawiedliwej transformacji uwzględniającej nie tylko cele środowiskowe, ale też ekonomiczno-społeczne wśród szerokiego spektrum grup. Tworzenie nowych miejsc pracy w sektorze zielonych technologii to jeden z punktów takiej strategii - podkreśla ekspertka Instytutu Zielonej Gospodarki.


Jako wiceprezydentka działała też na arenie międzynarodowej, uczestnicząc między innymi w szczytach klimatycznych. jeżeli wygra wyścig do Białego Domu, to jej decyzje będą miały o wiele większe znaczenie. Katarzyna Snyder komentuje:


- Światowa polityka klimatyczna i jej cele zależą przede wszystkim od działań dwóch największych emitentów światowych: Stanów Zjednoczonych i Chin. Trump zapowiedział ponowne wycofanie się USA nie tylko z globalnego porozumienia klimatycznego, które jest protokołem pod Konwencją, ale w ogóle z samej Konwencji ONZ ds. Zmian Klimatu. Kamala Harris gwarantuje kontynuację zaangażowania amerykańskiego na forum Konwencji ONZ, w tym realizację zobowiązań redukcyjnych i finansowych powziętych przez Prezydenta Bidena. Donald Trump to drastycznie odmienny scenariusz.


Trump w Białym Domu oznacza kolejny "w tył zwrot"?
Krótka odpowiedź brzmiałaby: w zasadzie tak. Trump podkreśla, iż nie chce odchodzić od paliw kopalnych. Republikanie wzięli też na celownik sztandarowy pakiet ustaw klimatyczno-gospodarczych Inflation Reduction Act oraz pokrewny mu Infrastructure Investment and Jobs Act. Te przełomowe ustawy administracji Bidena i Harris z 2022 r. przewidują przeznaczenie ponad 500 miliardów dolarów finansowania na użycie, produkcję i wykorzystanie technologii, które ograniczają emisje, w tym na odnawialne źródła energii (OZE). Według analityków z Rhodium Group oba akty dają największe publiczne inwestycje w czystą energię w historii USA oraz szansę na obniżenie emisji gazów cieplarnianych choćby o 42 proc. do 2030 r. (w porównaniu z poziomami z 2005 r.). Oba mogą zostać uchylone, jeżeli prezydentem zostanie Donald Trump.
W tle kampanii Trumpa, acz dość wyraźnie, pojawia się też Projekt 2025 - dokument liczący około 1000 stron i przygotowany przez konserwatywny think tank Heritage Foundation, organizację od lat negującą zmiany klimatu. Niektórzy nazywają Projekt 2025 "listą życzeń konserwatystów", są jednak Republikanie, którzy go krytykują za zbytni radykalizm. Na pewno pomysły zawarte w dokumencie nie są bez znaczenia w kampanii Trumpa, a szczegółom można by poświęcić kolejny artykuł.
Amerykańskie radio NPR wylicza pokrótce, co Projekt 2025 mówi o polityce ekologicznej. Prócz zniesienia wspomnianych wyżej aktów, wskazuje, iż trzeba zatrzymać "wojnę z ropą i gazem"; osłabić kompetencje federalnych regulatorów ws. emisji dwutlenku węgla; zlikwidować część instytucji, które finansują nowoczesne projekty energetyczne; znieść normy efektywności energetycznej dla urządzeń; znieść dopłaty do pojazdów elektrycznych; wycofać się z inicjatyw na rzecz zrównoważonej produkcji żywności; zaprzestać pomocy USA dla zagranicy w ramach polityki klimatycznej.


Polityka swoje, a gospodarka swoje?
W jakim stopniu to, co teraz słyszymy od Republikanów i Donalda Trumpa, to wyborcza retoryka, a jak bardzo realne ryzyko spowolnienia działań wokół ochrony klimatu? Katarzyna Snyder podkreśla, iż pomimo skupienia się Trumpa na paliwach kopalnych i wszelkich niepokojących zapowiedzi od 2020 krajobraz gospodarczy uległ zmianie.
- Teksas, stan tradycyjnie republikański, stał się liderem w produkcji energii odnawialnej. Ustawa o ograniczaniu inflacji stworzyła w republikańskich stanach liczne miejsca pracy i wiele z nich związanych jest z energią odnawialną. Ta zmiana gospodarcza może sprawić, iż Trumpowi będzie trudno, tak z perspektywy politycznej, jak i ekonomicznej, całkowicie cofnąć postęp, jaki dokonał się w dziedzinie energii odnawialnej za kadencji Bidena - podkreśla ekspertka i dodaje, iż to dobra wiadomość.
Podział wśród wyborców w sprawie polityki klimatycznej będzie w dalszym ciągu kształtować ogólnokrajową debatę na temat energii, gospodarki i środowiska. - Jednak dynamika rozwoju energii odnawialnej wynika nie tylko z troski o środowisko, ale także z twardych korzyści ekonomicznych. Ponieważ koszty technologii odnawialnych stale spadają, a ich wykorzystanie wzrasta, amerykański krajobraz energetyczny prawdopodobnie będzie przez cały czas ewoluował w zielonym kierunku, niezależnie od zmian politycznych - podsumowuje Snyder.
Idź do oryginalnego materiału