Kiedy głupota dostaje mikrofon

1 dzień temu

Miałam ostatnio wątpliwą przyjemność obejrzeć dwa dziwne wywiady. Dlatego tak długo mnie nie było, musiałam odchorować. Nabrałam już pewności, iż „Idiokracja” to nie tylko komedia, to choćby nie jest film przestrzegający nas przed przyszłością – to jest nasza rzeczywistość. Na pewno wielu z Was parsknęło w tym momencie z niedowierzaniem, iż dopiero to do mnie dotarło. Uspokoję – niby wiedziałam już wcześniej, ale jednak trochę się łudziłam. Tak jak przed meczami polskiej reprezentacji w piłce nożnej.

Król TVN-u i teatr pozorów

Ale dobrze, przejdźmy do pierwszego z tych wywiadów. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co mnie podkusiło, iż włączyłam sobie rozmowę Leny Polański z Kubą Wojewódzkim i tym drugim od potakiwania. Będę całkowicie szczera – ten wywiad był tak mdły, iż leciał sobie w tle, a ja co jakiś czas przypominałam sobie, czego tak naprawdę słucham, bo zaczęłam robić coś innego. W każdym razie pani Polański zajmuje się nagrywaniem filmików dla dorosłych. I ci dorośli płacą jej często za specjalne sesje. I tu – ciekawostka – montażyści wykonali bardzo interesujący zabieg, mianowicie w zapowiedzi nagrali te fragmenty, w których Wojewódzki zadawał jej faktycznie bardzo niewygodne pytania (a ten drugi potakiwał), żeby uzyskać efekt, jakoby król TVN-u chciał ostro skrytykować ten rodzaj zarobkowania i dać dziewczynie do zrozumienia, iż bardzo źle robi. Tak samo zrobili z rozmową ze Stanowskim, którą pocięli do zapowiedzi tak, żeby wyglądało, iż Wojewódzki gruzuje twórcę Kanału Zero.

Nowa definicja kariery

W rzeczywistości wywiad wyglądał zupełnie inaczej. Polanski dostała całą przestrzeń, żeby opowiadać, jak dobrze zarabia, ile odprowadza podatku (rozumiem, iż mamy być wdzięczni?) i iż jej mama absolutnie nie ma problemu z tym, jaką „karierę” robi. interesujące jest to pojęcie kariery. Karierę robi sportowiec, który całe życie ciężko trenował, żeby coś osiągnąć. Karierę robi aktor czy muzyk, którzy musieli przebić się dzięki swojemu talentowi do czołówki – no, przynajmniej do niedawna tak było. Ale karierę robi też dziecko kogoś znanego, bo powrzuca parę filmików w Internecie i raz na jakiś czas powie coś, co tylko jemu wydaje się inteligentne. I karierę robi Lena Polański. Cóż, gdybym ja swoim rodzicom zakomunikowała, iż zamierzam zarabiać w taki sposób, to by mi nogi z tyłka powyrywali. Żebym wiadomo czego nie mogła robić tymi nogami przed przypadkowymi mężczyznami za pieniądze. Chociaż pewnie jestem niesprawiedliwa, bo Lena tylko przed kamerą, taka cnotliwa jest.

Filozofia wiecznego nastolatka

Ogólnie cały ten wywiad budził we mnie głęboki niesmak, ale zaśmiałam się z zażenowania dopiero, kiedy Wojewódzki zapytał swojego gościa o jej pseudonim. Już szczerze pisząc, nie pamiętam, co ona mu tam pieprzyła w odpowiedzi (a nie zmusicie mnie, żebym oglądała to jeszcze raz i słuchała tego fragmentu, ani prośbami, ani groźbami!), ale w innych źródłach znalazłam informacje, iż „bycie Polką stanowi duży atut marketingowy na zagranicznym rynku platformy OnlyFans”. A co zrobił Kuba Wojewódzki? Delikatnie zasugerował swojej rozmówczyni, iż on wie lepiej, dlaczego wzięła taki pseudonim. Otóż dlatego, iż Roman Polański przełamywał pewne stereotypy i tabu pod względem seksualności – przynajmniej tak to odebrałam, bo Kubuś w tamtym momencie gadał trochę tak, jakby się porządnie zjarał. Nie będę się tutaj wyzłośliwiać z jakimi aferami kojarzony jest w tej chwili reżyser, ale faktycznie w pewien sposób łączy się to z – ekhm, ekhm – „profesją” pani Leny. Ogólnie pan Wojewódzki i pan Potakujący stworzyli dla pani Polański bardzo sympatyczną, luźną atmosferę. Czyli zupełnie inaczej niż Krzysztofowi Stanowskiemu, którego Wojewódzki wprost oskarżał o to, iż zaprasza do swojego studia nie tych, co trzeba. Lepiej zaprosić panienkę z kamerki i promować prostytucję. Bo tak, to też jest forma prostytucji. I fajnie by było, gdyby ci wszyscy „dziennikarze”, którzy tak bezrefleksyjnie promują bycie dziwką, zastanowili się, czy chcieliby, żeby ich córki, siostry, żony czy matki zarabiały w ten sposób.

Poselska mistrzyni samozaprzeczania

I chyba teraz wyszło na jaw, iż jestem masochistką, bo wysłuchałam też wywiadu w Kanale Zero z Klaudią Jachirą. I prawdopodobnie zszargam sobie kompletnie opinię, ale wysłuchałam go z ciekawością. Był autentycznie interesujący i żenujący jednocześnie. Później jednak na wszelki wypadek zapisałam się na rezonans magnetyczny głowy. Termin mam za osiem lat. Może się przesunąć o kilka lat, ale podobno lekarz ma wtedy zadzwonić i poinformować, iż nie za osiem, tylko za jedenaście, tak jak Szymon obiecywał. OK, ale do brzegu, bo ja tu się znęcam nad polską opieką zdrowotną, a miałam nad Klaudią. Otóż napiszę to wprost: ta kobieta jest tak głupia, iż nie jest w stanie napisać ustawy, która by przewidywała, jak bardzo jest głupia. Często Wam pisałam, iż zastanawiam się, który z naszych posłów jest najgłupszy. Konkurencja jest olbrzymia, ale chyba mamy zwycięzcę. Jachira nie dość, iż nie rozumiała pytań Stanowskiego (o jego ironii w ogóle można zapomnieć), to jeszcze zaprzeczała sama sobie co kilka minut. I pieprzyła tak długo, iż często zapominałam już, jakie było pytanie i o czym ona w ogóle, za przeproszeniem, pierdoli.

Wybiórcza moralność

W krótkim (tak, wiem, ja i krótko ) podsumowaniu: nie powinno się bezcześcić izraelskiej flagi niemiecką swastyką, bo nie wszyscy Żydzi głosowali na Natenjahu, więc nie wszyscy są źli, tam jest wielu uczciwych i poczciwych ludzi. Ale za to wszyscy Rosjanie są źli z automatu, bo głosowali na Putina, a ostatnim dobrym Rosjaninem był Nawalny – jak on umarł, to Putin kurek z dobrymi Rosjanami zakręcił. Nie ma i nie będzie, zupełnie jak z pieniędzmi na NFZ. Dlatego mur na granicy z Rosją powinniśmy stawiać – i tylko tam! Na granicy białoruskiej już nie, bo tam są biedne zwierzątka i równie biedne Abdullahy. Bo absolutnie nie jest tak, iż jakby Rosja chciała nas najechać, to mogłaby to zrobić (i choćby wygodniej by jej było) przez granicę z Białorusią, tak jak to zrobili, wjeżdżając na terytorium Ukrainy. Pani Klaudia ogólnie tak ma, iż „każdemu po równo”, tyle iż według własnego rozumowania. Granice z Rosjanami zamknijmy i zaminujmy, ale otwórzmy wszystkie inne, żeby się „wyrównało”. Flagi Izraela bezcześcić nie wolno, ale flagę Polski? Ależ proszę bardzo, bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Wtedy to jest satyra, pani Klaudia dokładnie to wyjaśniła.

Rachunek krzywd według polskiej posłanki

Tam takich absurdów było więcej. Posłanka bardzo słusznie krytykowała Armię Czerwoną za to, w jaki sposób „wyzwalała” zachodnie ziemie od nazizmu. Co prawda, kiedy została zapytana o to, dlaczego grała w propagandowym, rosyjskim filmie, który właśnie tę Armię Czerwoną wychwalał, stwierdziła, iż po prostu nie wiedziała, o czym był. Poszła, zagrała i na wacka drążyć temat. W każdym razie temat dotyczył tego, iż pani Klaudia bardzo chce reparacji od Rosji i jednocześnie jest bardzo dumna, iż zagłosowała przeciwko reparacjom od Niemiec. A potem było gorzej, bo pani zaczęła tłumaczyć, iż Niemcy wcale tacy źli nie byli. Kiedy Stanowski mówił jej, iż Niemcy, na litość Boga, zrównali cały nasz kraj z ziemią, ona tłumaczyła, iż dobrze, w porządku, ale proszę zauważyć, iż zachodnie wioski, które wtedy były niemieckie, a teraz są polskie, nie zostały zniszczone, dopóki nie weszli tam Rosjanie. Jachiro durna, to może zadaj sobie pytanie, dlaczego zostały zniszczone dopiero wtedy, kiedy weszły tam ruskie!? Minimum myślenia. Naprawdę MINIMUM.

Intelektualny próg wyborczy?

Dobrze, już naprawdę kończę, ale na jeszcze jedną rzecz zwróciłam uwagę. Ta kobieta co chwilę się przejęzyczała. Podejrzewam, iż to skumulowanie stresu i głupoty w jednym. Myślę, iż gdyby ktoś powycinał z tego wywiadu wszystkie lapsusy językowe, które popełniła, Klaudia mogłaby spokojnie rywalizować z Ryszardem Petru. Na mnie nie patrzcie, podobnie jak z Laną Polański, wołami mnie nie zaciągniecie, żebym słuchała tego jeszcze raz. Żałuję, iż sobie nie zapisywałam, bo było tego pełno, ale jeden zapadł mi w pamięć: „Może nie 24/7, bo o tej porze ja już śpię”. O tej, czyli o której? W głowie mi się nie mieści, jakim cudem kobieta, która nie potrafi w jakkolwiek zrozumiały sposób sformułować myśli, trafiła do Sejmu? Jak to się stało, iż baba, która zasłynęła z nagrywania idiotycznych, wulgarnych i szargających jakiekolwiek wartości filmików została posłanką? Kim są ludzie, którzy zamiast postawić na niej krzyżyk, postawili krzyżyk obok jej nazwiska na kartach wyborczych? Chciałabym ich poznać, bo z tłumaczeń pani Jachiry nie zrozumiałam absolutnie nic.

M.

Idź do oryginalnego materiału