Kąpiel w tatrzańskim stawie może kosztować do 1 tys. zł. TPN przypomina zasady

dzienniknarodowy.pl 3 dni temu
Zdjęcie: Kąpiel w tatrzańskim stawie może kosztować do 1 tys. zł. TPN przypomina zasady


Upał nie daje prawa do robienia z Tatr kąpieliska. Tatrzański Park Narodowy przypomina, iż w zbiornikach wodnych i górskich rzekach nie wolno pływać, myć się ani płukać naczyń. Za złamanie zasad można zapłacić wysoki mandat, a stawką jest ochrona jednego z najcenniejszych miejsc w Polsce.

Tatry to nie aquapark

Letnie temperatury pchają turystów nad wodę, ale w Tatrach obowiązuje prosta zasada: staw nie jest basenem. Tatrzański Park Narodowy w zasadach korzystania z parku podaje wprost, iż w zbiornikach wodnych i górskich rzekach nie można pływać, myć się ani płukać brudnych naczyń. Park tłumaczy to ochroną źródeł wody pitnej dla schronisk oraz miejsc życia rzadkich gatunków zwierząt.

To nie jest urzędnicza złośliwość. To minimum porządku w miejscu, które należy do polskiego dziedzictwa przyrodniczego. Morskie Oko, Czarny Staw Gąsienicowy czy Dolina Pięciu Stawów Polskich przyciągają tłumy, ale ich popularność nie znosi zasad. Im większy napór turystów, tym większe znaczenie ma elementarna dyscyplina.

Mandat może zaboleć

WP Wiadomości podały, iż kąpiel w tatrzańskich stawach może skończyć się mandatem choćby do 1 tys. zł. Rzeczpospolita opisała z kolei interwencję Straży Parku wobec dwóch turystów, którzy zeszli ze szlaku i kąpali się w Czarnym Stawie Gąsienicowym. Każdy z nich miał zostać ukarany mandatem w wysokości 700 zł za dwa wykroczenia: zejście ze szlaku oraz wejście do zbiornika wodnego.

Wysokość kary zależy od konkretnej sytuacji. Samo naruszenie jednego zakazu zwykle oznacza niższą grzywnę, ale kilka wykroczeń naraz może podnieść rachunek. I dobrze. o ile ktoś ignoruje tablice, prośby służb i zdrowy rozsądek, nie powinien przerzucać kosztów swojej wygody na przyrodę oraz innych turystów.

Podstawą nie jest tylko regulamin parku. Ustawa o ochronie przyrody przewiduje odpowiedzialność za naruszanie zakazów obowiązujących w parkach narodowych, a sprawca może podlegać karze aresztu albo grzywny. To pokazuje, iż mówimy o ochronie dobra publicznego, a nie o kaprysie strażnika.

Nie schodź ze szlaku

TPN przypomina także drugą zasadę, która w takich sytuacjach wraca regularnie: wędruj tylko po znakowanych szlakach turystycznych. Zejście ze szlaku może niszczyć roślinność, płoszyć zwierzęta i zwiększać ryzyko wypadku. W Tatrach jeden skrót potrafi uruchomić całą lawinę problemów, od erozji zbocza po interwencję służb.

To szczególnie ważne w rejonach najpopularniejszych tras. TPN organizuje patrole i wolontariat wokół Morskiego Oka, gdzie celem jest zapobieganie negatywnym zachowaniom: karmieniu zwierząt, plażowaniu poza szlakiem, kąpielom w stawie, śmieceniu i używaniu dronów. Park sam wskazuje, iż patrol obejmuje przede wszystkim szlak wokół Morskiego Oka oraz Czarny Staw pod Rysami.

Ten konkret warto zapamiętać. Zakazy nie biorą się z abstrakcyjnej ekologicznej mody. Wynikają z codziennych problemów na szlakach, gdzie część ludzi zachowuje się tak, jakby bilet wstępu dawał prawo do wszystkiego.

Konserwatywna ochrona przyrody

Dla prawicy ochrona Tatr nie powinna być obcym językiem. To jest kwestia dziedziczenia, odpowiedzialności i szacunku do miejsca, które było ważne dla polskiej kultury, turystyki i narodowej wyobraźni. Jan Gwalbert Pawlikowski, którego DN przypominał jako wizjonera ochrony przyrody i ideologa narodowej sprawy, dobrze rozumiał, iż miłość do ojczyzny obejmuje także troskę o jej krajobraz.

Nie chodzi o sentymentalne bałwochwalstwo wobec natury. Chodzi o porządek. Człowiek ma prawo korzystać z gór, ale nie ma prawa ich dewastować dla chwilowej zachcianki. O tym pisał też na naszych łamach Kacper Ryniak, pokazując, iż szacunek do przyrody nie musi oznaczać wojny z rozsądnym gospodarowaniem.

Tatry są dobrem wspólnym, nie dekoracją do zdjęcia i nie prywatnym placem zabaw. o ile państwo ma karać za łamanie zasad w parku narodowym, powinno robić to konsekwentnie. Łagodność wobec bezmyślności kończy się tym, iż za kilku nieodpowiedzialnych płacą wszyscy.

Stawka dla Polaków

Mandat do 1 tys. zł brzmi ostro, ale prawdziwa stawka jest większa. Chodzi o to, czy potrafimy chronić własne dziedzictwo przed masową, często bezrefleksyjną konsumpcją. Polska przyroda nie obroni się sama przed tłumem, telefonem w ręku i przekonaniem, iż każda zachcianka jest prawem.

W Tatrach wolność turysty kończy się tam, gdzie zaczyna się niszczenie wspólnego dobra. Można odpoczywać, chodzić po szlakach, podziwiać stawy i wracać z dumą z polskich gór. Nie trzeba wchodzić do wody, by udowodnić, iż było się w Tatrach. Czasem patriotyzm zaczyna się od prostego gestu: zostawić piękne miejsce takim, jakie powinny zobaczyć kolejne pokolenia.

Źródła: Tatrzański Park Narodowy, WP Wiadomości, Rzeczpospolita, SIP LEX.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału