Jeszcze nie w ten weekend, ale już niedługo. Zmiana czasu skróci jasne popołudnia

1 godzina temu

W ten weekend zegarki zostawiamy w spokoju, ale październikowe cofanie wskazówek jest już blisko. W Warszawie jego skutki będzie widać szczególnie po południu: po zmianie czasu słońce zajdzie jeszcze przed 16:30. Znów pojawia się też pytanie, czy to ostatnia taka jesień i czy niedługo skończy się przestawianie domowych zegarów. Unijne dokumenty pozwalają oddzielić zapowiedzi od obowiązujących zasad. Jest w nich również kalendarz obejmujący kolejne lata, który łatwo przeoczyć przy czytaniu nagłówków o końcu zmiany czasu.

Zegar na Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Zegarki cofniemy w nocy z 24 na 25 października, z 3:00 na 2:00

Najbliższa zmiana nastąpi w nocy z soboty 24 października na niedzielę 25 października 2026 roku. O 3:00 cofniemy wskazówki na 2:00 i przejdziemy z czasu letniego na środkowoeuropejski, potocznie nazywany zimowym. Podstawą jest § 2 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z 4 marca 2022 roku w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2022-2026, Dz.U. z 2022 roku poz. 539. Nie robimy tego na początku października ani wraz z rozpoczęciem kalendarzowej jesieni. Od niedzieli 4 października do terminu zmiany pozostają jeszcze 3 tygodnie.

Ta noc będzie miała 1 godzinę więcej, co przy niezmienionej porze pobudki daje możliwość dłuższego snu. Godziny między 2:00 a 3:00 wystąpią jednak ponownie, więc zapis „2:30” może oznaczać 2 różne momenty. Ma to znaczenie przy nocnych wyjazdach, dyżurach i umawianiu odbioru kogoś z dworca. Samo cofnięcie wskazówek nie wymaga, by każdy wstawał o 3:00. Zegar bez automatycznej synchronizacji można poprawić przed snem lub rano, uwzględniając adekwatną godzinę. W telefonie z poprawnie działającym automatycznym ustawianiem czasu nie trzeba dodatkowo przesuwać godziny manualnie.

Nie ustalono daty końca zmian czasu. Unijny kalendarz obejmuje lata 2027-2031

Nie ma w tej chwili przyjętej decyzji, która pozwalałaby ogłosić październikowe cofnięcie zegarków ostatnim. Rada Unii Europejskiej wyjaśnia, iż do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia przez cały czas działa dotychczasowy system. Do zmiany przepisów potrzebne jest porozumienie Rady i Parlamentu Europejskiego, a Rada nie uzgodniła swojego stanowiska wobec projektu zniesienia sezonowych zmian. Brak daty oznacza również, iż nie można obiecać pozostawienia zegarków w spokoju od najbliższej wiosny. Polityczne poparcie dla takiego rozwiązania, ponowne wezwanie do rozmów czy publikacja analizy nie są jeszcze przepisem, który zmienia godzinę obowiązującą w Polsce.

Komisja Europejska opublikowała już harmonogram na lata 2027-2031. Komunikat znalazł się w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej 18 marca 2026 roku pod numerem C/2026/1660 i został wydany na podstawie art. 4 dyrektywy 2000/84/WE. Dla 2027 roku wskazuje rozpoczęcie czasu letniego 28 marca i jego zakończenie 31 października. W ostatnim roku tego kalendarza zapisano odpowiednio 30 marca i 26 października 2031 roku. Dokument pokazuje, iż administracja planuje dalsze działanie obecnego systemu. Nie oznacza jednak prawnego zakazu wcześniejszej reformy: gdyby unijne przepisy zostały zmienione, trzeba byłoby dostosować harmonogram do nowych zasad.

To ważne wobec sugestii, iż wszystko kończy się wraz z polskim rozporządzeniem obejmującym lata 2022-2026. Ostatnia wymieniona w nim jesienna data jest końcem danego kalendarza, a nie decyzją o zniesieniu zmiany czasu. Unijna dyrektywa 2000/84/WE z 19 stycznia 2001 roku w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego, opublikowana w Dz.U. UE L 31 z 2 lutego 2001 roku, przez cały czas wyznacza zmianę w ostatnią niedzielę marca i powrót w ostatnią niedzielę października. Koniec harmonogramu nie uchyla tych zasad. Czytelnik nie powinien więc wyciągać z samej daty „2026” w tytule polskiego aktu wniosku, iż od 2027 roku cały rok spędzimy już na tej samej godzinie.

Pomysł rezygnacji z przestawiania zegarków ma długą historię. Komisja przedstawiła projekt 12 września 2018 roku, a Parlament Europejski w marcu 2019 roku poparł zakończenie zmian od 2021 roku. Termin minął, ponieważ nie powstało wymagane porozumienie. W konsultacjach Komisji zebrano około 4,6 mln odpowiedzi, z których 84 proc. opowiadało się za zniesieniem sezonowego przestawiania zegarów. To wynik konsultacji, a nie reprezentatywnego sondażu wszystkich mieszkańców Unii, dlatego nie należy przedstawiać go jako zdania dokładnie takiego odsetka Europejczyków. Pokazuje zainteresowanie sprawą, ale samo poparcie uczestników nie wystarcza do wprowadzenia nowego prawa.

Rezygnacja z 2 zmian rocznie wymaga też odpowiedzi, jaki czas miałby zostać na stałe. Projekt Komisji pozostawiał państwom wybór ich czasu standardowego. Dla mieszkańców różnica jest konkretna: pozostawienie czasu letniego przesuwałoby zimowe wschody i zachody słońca o godzinę później według zegarka niż czas zimowy. Kto ceni światło po pracy, może patrzeć na to inaczej niż ktoś rozpoczynający dzień bardzo wcześnie. Stały czas nie wydłuży jednak zimowego dnia ani nie zapewni jasności równocześnie rano i późnym popołudniem. Zmieniałaby się godzina przypisana do wschodu i zachodu, a nie ilość światła słonecznego dostępna danego dnia.

W Warszawie zachód słońca przesunie się z 17:22 na 16:20

Konkretny efekt dla stolicy pokazują obliczenia astronomiczne serwisu timeanddate.com. W sobotę 24 października słońce w Warszawie zajdzie około 17:22, a w niedzielę 25 października już o 16:20 według obowiązującego wtedy czasu. Wschód przesunie się z około 7:16 na 6:18. Astronomiczna długość dnia zmniejszy się z około 10 godzin i 6 minut do około 10 godzin i 2 minut. Ponadgodzinna różnica w odczycie pory zachodu będzie więc głównie skutkiem cofnięcia zegarków, a nie nagłego skrócenia dnia o godzinę. Po zachodzie pozostaje jeszcze zmierzch, więc podana pora nie oznacza natychmiastowego zapadnięcia pełnej ciemności.

Dla osoby kończącej pracę o 17:00 oznacza to powrót już po zachodzie słońca. W poniedziałek 26 października w stolicy przypadnie on około 16:18. Planowanie spaceru, biegania czy wyjścia z dziećmi na plac zabaw według przyzwyczjenia z wcześniejszych tygodni może więc rozminąć się z dostępnym światłem. Kto chce korzystać z jasnego popołudnia, będzie musiał przesunąć taką aktywność wcześniej. Rano sytuacja początkowo zmieni się w przeciwną stronę, choć naturalne skracanie dnia będzie postępować. To właśnie godziny zwykłych codziennych zajęć decydują o tym, czy ktoś odczuje cofnięcie zegarka głównie jako wygodniejszy poranek, czy utratę światła po pracy.

Przed zmianą sprawdź automatyczne ustawienia i domowe zegary

Telefon najlepiej sprawdzić wcześniej, bez czekania na noc przestawiania wskazówek. Na iPhonie w ustawieniach trzeba wejść w „Ogólne”, następnie „Data i godzina” i sprawdzić opcję „Ustaw automatycznie”. Apple zaleca również połączenie z internetem, aktualne oprogramowanie oraz adekwatne ustawienia strefy czasowej. Na urządzeniach z Androidem należy sprawdzić automatyczną datę i godzinę, a także automatyczną strefę czasową; nazwy i miejsce tych opcji zależą od producenta. Pomoc Google opisuje je osobno, więc samo włączenie jednej funkcji nie powinno zastępować sprawdzenia drugiej. Gdy urządzenie prawidłowo ustawi nową godzinę, dodatkowe manualne cofnięcie jej spowoduje błąd zamiast pomóc.

Osobnego przeglądu wymagają urządzenia, które nie synchronizują godziny: zegar na ścianie, budzik, wyświetlacz piekarnika albo zegar w samochodzie. W przypadku programatora ogrzewania czy gniazdka działającego według harmonogramu trzeba sprawdzić instrukcję konkretnego modelu, ponieważ sposób obsługi zmiany czasu może być różny. Nie ma potrzeby poprawiania w ciemno każdego wyświetlacza. Po zmianie można porównać wskazania z telefonem, którego ustawienia zostały wcześniej zweryfikowane, i skorygować te, które zostały na starej godzinie. Domowy harmonogram również zasługuje na sprawdzenie, zwłaszcza gdy urządzenie ma włączyć się o określonej porze przed pobudką lub wyjściem do pracy.

Przy podróży w noc z 24 na 25 października najlepiej sprawdzić komunikat konkretnego przewoźnika i godzinę podaną dla danego kursu. Dotyczy to również planowanego odbioru pasażera: gdy wypada w powtarzającym się przedziale między 2:00 a 3:00, samo podanie godziny może być niejednoznaczne. Numer połączenia albo wskazanie, czy chodzi o czas przed cofnięciem zegarków, ułatwi umówienie spotkania. Budzik na niedzielę i poniedziałek powinien być ustawiony na zwykłą docelową porę, już według nowego czasu, a nie manualnie przesuwany „na zapas” o dodatkową godzinę. Poprawna godzina na urządzeniu i potwierdzony rozkład konkretnej podróży są praktyczniejszą podstawą planowania niż ogólne zapewnienie, iż wszystkie zegarki i wszystkie nocne kursy poradzą sobie identycznie.

Idź do oryginalnego materiału