„Jeśli Pan Bóg pomoże”. Kościół też stawia na fotowoltaikę i pompy ciepła

1 godzina temu

Kościół od lat inwestuje w fotowoltaikę, pompy ciepła i termomodernizację, choć – jak przekonuje dyrektor Caritas Diecezji Kieleckiej, troska o środowisko to nie moda, ale element chrześcijańskiej odpowiedzialności. Ks. Stanisław Słowik uważa jednak, iż transformacja energetyczna nie może opierać się na zakazach i ideologii, ale na rozsądku oraz wsparciu dla najuboższych.

Tutaj pomoc potrzebującym współgra z dbaniem o naturę, a działalność charytatywna dostosowuje się do możliwości późniejszego utrzymania komfortu energetycznego. Nasz rozmówca przekonuje, iż Caritas działa wielotorowo i może stanowić uzupełnienie luk systemowych.

  • Czytaj także: „To się opłaca po ludzku i po bosku”. Kościoły też idą w OZE

Kościół angażuje się w ekologię

Ks. Stanisław Słowik, dyrektor Caritas Diecezji Kieleckiej, zwraca uwagę, iż działania Kościoła w obszarze ochrony środowiska od dawna są wpisane w jego misję.

– Nie nazywajmy tego łączeniem, ale zaangażowaniem Kościoła i organizacji kościelnych w ochronę środowiska zarówno w wymiarze edukacyjnym, jak też praktycznym – podkreśla pytany przez SmogLab.

Caritas Diecezja Kielecka od ponad 35 lat konsekwentnie rozwija swoją działalność. Jednym z powodów jest stabilność zarządzania oraz otwartość na podejmowanie nowych zadań społecznych, w tym również promujących zrównoważony rozwój.

– Przez 36 lat mamy stały kurs rozwojowy. Cały czas zajmujemy się tą działalnością i nie mamy przestojów, bo nie zmieniał się zarząd. Obecny biskup również nie chce tego zmieniać, żeby nie pogorszyć kondycji i skali działań Caritas – mówi.

Dodaje, iż niejednokrotnie to instytucje publiczne zachęcały Caritas do przejmowania części zadań z zakresu usług społecznych czy polityki społecznej, dostrzegając dotychczasowe osiągnięcia i potencjał Caritas Kieleckiej.

– Mając przygotowanie i doświadczenie, mogliśmy łatwiej wchodzić w te zadania. Dwadzieścia parę lat temu, gdy zaczynaliśmy projekty aktywizacji osób bezrobotnych, niektórzy dyrektorzy sąsiednich Caritas protestowali, iż bezrobociem powinno zajmować się państwo. Po latach przekonali się, iż Caritas też ma tu coś do zrobienia. Nie chcemy wyręczać państwa, ale jeżeli ono w pewnych sprawach nie nadąża, to musimy reagować i uzupełniać te działania – zaznacza.

Caritas Diecezji Kieleckiej/Facebook

Od kuchni społecznej do fotowoltaiki

Jak wspomina, inspiracją były doświadczenia Caritas z Europy Zachodniej, zwłaszcza francuskie programy aktywizacji oparte na metodzie towarzyszenia osobom wykluczonym społecznie. Pomoc najuboższym pozostaje jednak podstawowym zadaniem organizacji Caritas.

– Komu pomagamy? O wiele łatwiej wyliczyć tych, którym nie pomagamy. Ubodzy w dosłownym rozumieniu są beneficjentami naszej pomocy od początku. Pierwsze działania, jakie podejmowaliśmy w 1990 roku, to była kuchnia społeczna wydająca bezpłatne obiady oraz paczki żywnościowe i rzeczowe – wspomina.

Dziś działalność Caritas obejmuje także wsparcie mieszkaniowe. Organizacja prowadzi ponad 120 mieszkań w 12 lokalizacjach, z których część funkcjonuje we współpracy z samorządami.

– Dajemy szansę znalezienia godnego mieszkania za niewielkie pieniądze. Więcej niż połowa tych mieszkań ma koszty niższe niż mieszkania komunalne. choćby z najniższej emerytury można opłacić mieszkanie i jedzenie bez niczyjej pomocy – podkreśla. Ważne jest też wsparcie udzielane podopiecznym mieszkań wspomaganych.

Dyrektor Caritas przyznaje, iż nie wszystkie budynki spełniają jeszcze współczesne standardy energetyczne, jednak od lat organizacja inwestuje w odnawialne źródła energii.

– Farmę fotowoltaiczną w Proszowicach uruchomiliśmy w 2013 roku – pierwszą na terenie powiatu proszowickiego i pierwszą w Caritas. Teraz nasze mieszkania korzystają z energii z fotowoltaiki. Opalane są jeszcze ekogroszkiem, ale jeżeli Pan Bóg pomoże i ludzie nie popsują, to kocioł będzie w tym roku zamieniony na pelletowy, sprzężony z pompą ciepła – mówi.

Dodaje, iż część inwestycji sfinansowano ze środków własnych, ponieważ organizacja uznała je za ekonomicznie uzasadnione.

Termomodernizacja zamiast wysokich rachunków

– W dwóch–trzech przypadkach zdecydowaliśmy się na zakup pomp ciepła z własnych środków, bo okoliczności wskazywały, iż w niedługim czasie to się zwróci. Większość późniejszych inwestycji realizowaliśmy dzięki funduszom norweskim, innym dotacjom i preferencyjnej pożyczce z WFOŚiGW – wyjaśnia.

Jak zaznacza, opłacalność takich inwestycji zależy od sposobu ich wykorzystania. – jeżeli pompa ciepła jest sprzężona z fotowoltaiką, to jest ewidentnie korzystniej. Dodajmy też banki energii, żeby nadprodukcję dzienną wykorzystać nocą. Tam, gdzie pompa korzysta wyłącznie z energii z sieci, stopa zwrotu jest mniejsza – tłumaczy.

Podkreśla jednak, iż najważniejszym elementem transformacji energetycznej pozostaje ograniczenie strat ciepła.

Ks. Słowik (z lewej) odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Fot. Łukasz Błasikiewicz/KPRP

„Zatrzymanie energii w budynku bywa ważniejsze”

– Od dawna promuję zasadę, iż w naszych warunkach klimatycznych nie liczy się tylko tanie wytworzenie energii cieplnej. Równie ważne, a czasem ważniejsze, jest zatrzymanie tej energii w budynku. jeżeli obiekt zużywa cztery razy więcej energii niż przewidują obecne normy, to najpierw trzeba go docieplić, a dopiero później szukać taniego źródła ciepła – przekonuje.

Dodaje, iż mimo dostępności wielu funduszy organizacje pozarządowe i kościelne często są wykluczone z możliwości ich pozyskania.

– Od kilku lat bardzo narzekam, iż nie ma linii dotacyjnej, która pozwoliłaby Caritas zdobyć pieniądze na termomodernizację. To absurd i paradoks naszej sytuacji. Osoby fizyczne, samorządy, przedsiębiorcy czy jednostki rządowe mogą aplikować, a organizacje pozarządowe i kościelne już nie – ocenia.

Pytany o motywy zaangażowania Kościoła w ochronę środowiska odpowiada, iż wynikają one zarówno z nauczania Kościoła, jak i z praktycznych doświadczeń. – Jedno i drugie ma swoje miejsce – materialny wymiar rachunków i dbanie o Ziemię, którą stworzył Bóg są naszą codzienną troską – mówi.

„Ekologię trzeba zacząć od serca, nie od polityki”

Joanna Zatylna ze Światowego Ruchu Katolików na rzecz Środowiska mówi nam, iż rozmowę o ekologii w Kościele należy zacząć nie od technologii czy polityki klimatycznej, ale od człowieka i duchowości.

– Powinniśmy zacząć od troski o drugiego człowieka i całe stworzenie. Encykliki i adhortacje prowadzą nas do miłosiernego Serca Jezusa. Wracając do medytacji nad tym miłosiernym Sercem, odnajdujemy punkt orientacji dla siebie w stworzonym świecie – mówi.

Jak wyjaśnia, troska o stworzenie wynika z miejsca, w którym człowiek został postawiony. – Z jakiegoś powodu urodziliśmy się tutaj. My mamy polskie lasy i puszcze, inni mają Amazonię, o którą powinni dbać. Chcemy przekazać polskim katolikom, iż troska o Ziemię wynika z tego, iż zostaliśmy stworzeni w konkretnych miejscach i mamy moralny obowiązek o nie dbać oraz je chronić. Jednocześnie nie możemy zapominać o tym, iż nasze codzienne wybory wpływają także na te odległe i mało nam znane miejsca na Ziemi – zaznacza.

Jej zdaniem właśnie to stanowi fundament ekologii integralnej. Zwraca uwagę, iż w Polsce nauczanie papieża Franciszka dotyczące ekologii bywa błędnie interpretowane.

– Wielu polskich katolików postrzega papieża Franciszka jako lewaka. Tymczasem papież Leon mówi: „wróć do swojego serca” i w nim rozpoznaj, iż to serce jest miejscem rozpatrywania Bożego wezwania, by troszczyć się o świat – podkreśla.

– Ekologia integralna umocowana jest już w tekstach Jana Pawła II. Wtedy pojawiało się pojęcie środowiska ludzkiego. W 1990 roku Jan Paweł II mówił o moralnej odpowiedzialności katolików za środowisko. Chcemy tłumaczyć, iż ekologia integralna wyrasta z tego nauczania – zaznacza.

Joanna Zatylna przekonuje, iż punktem wyjścia zawsze powinien być drugi człowiek i odpowiedzialność za jego życie.

Papież osobiście włącza się w świętowanie dnia św. Franciszka z Asyżu. Dziś wraz z przedstawicielami niszczonej przez pożary Amazonii posadził w ogrodach Watykańskich drzewo. Chce w ten sposób zachęcić wszystkich do obrony życia i środowiska. pic.twitter.com/2Uyfc2JQoS

— Światowy Ruch Katolików na rzecz Środowiska (@SRKS_Polska) October 4, 2019

Mówi o tym od czterech dekad

Ks. Słowik wspomina, iż już w latach 80. podczas katechez mówił młodzieży o konieczności ochrony środowiska. – Wtedy wielu przyjmowało to ze zdziwieniem – w konfrontacji z radosnym rozwojem przemysłu w czasach socjalizmu.

– Uczyłem młodych ludzi, żeby nie zadymiać, nie zatruwać wody i gleby, bo to wszystko wcześniej czy później wraca do nas. Spalanie śmieci w ogródku to także zatruwanie powietrza. Wtedy wielu było tym zaskoczonych, bo przecież „zawsze się tak robiło” – wspomina.

Jak dodaje, temat obecny był w nauce Kościoła od dawna, a później jeszcze mocniej wybrzmiał w nauczaniu św. Jana Pawła II.

– W encyklice „Laborem exercens” człowieka ukazano jako użytkownika ziemi, która została mu dana po to, żeby ją pielęgnował, uprawiał i wykorzystywał. To było w nauczaniu Kościoła od dawna, ale przez wiele lat było lekceważone – zaznacza.

Jego zdaniem do większego zainteresowania efektywnością energetyczną i inwestowaniem w OZE przyczyniły się również rosnące ceny energii.

Fotowoltaika spłaciła się sama

– Fotowoltaikę zrobiliśmy na kredyt i spłaciliśmy ją z oszczędności. Docieplenia wykonywaliśmy z własnych środków, licząc, iż się zwrócą. I bez wątpienia się opłaciły. Dwa lata temu za ciepło zapłaciliśmy około 4,5 mln zł, ale gdyby nie wcześniejsze inwestycje, byłoby to 6–7 mln zł. Ceny energii rosną, a koszty ogrzewania naszych obiektów czasem spadają – wylicza.

Dyrektor Caritas podkreśla również, iż organizacja pomaga nie tylko osobom korzystającym z jej placówek, ale także rodzinom mieszkającym we własnych domach.

– Najobszerniej zajmujemy się dopłatami do leków oraz rachunków za energię elektryczną i gaz. Często są to osoby starsze albo rodziny z małymi dziećmi. Każdego roku pomagamy również rodzinom po pożarach czy wichurach – przy odbudowie dachów, prostych remontach i pracach budowlanych.

Podopieczni Zespołu Placówek caritas w Proszowicach. Fot. proszowice.caritas.pl

Raz wędka, raz ryba

Zachęcają także do inwestowania w docieplenie domów i oszczędzanie ciepła. – Kilkanaście rodzin rocznie otrzymuje wsparcie na zakup opału, a jeszcze kilka lat temu było to choćby 120–130 rodzin dostawało od nas tonę lub dwie tony węgla na zimę – mówi.

Kilku rodzinom rocznie Caritas Kielecka pomaga także w ulepszeniu domu (ocieplenie i wymiana źródeł ciepła), żeby mogli łatwiej przetrwać zimę. Jak dodaje, sama pomoc finansowa nie zawsze wystarcza.

– Dać komuś tysiąc złotych bezmyślnie na nośniki ciepła to za mało. Trzeba ludzi także pokierować, czasem choćby przymusić do takich rozwiązań, które pozwolą im w przyszłości wydawać mniej na energię – podsumowuje ks. Słowik.

Odnosząc się do sporów wokół transformacji energetycznej podkreśla, iż niektóre rozwiązania są jego zdaniem narzucane zbyt rygorystycznie.

– W moim przekonaniu lansowanie zakazu paliw kopalnych i uporczywe zmuszanie odbiorców do stosowania wyłącznie nowoczesnych rozwiązań jest błędem. Ciepło z pompy ciepła jest jednym z tańszych, ale nie najtańszym źródłem. Szereg ograniczeń ma za zadanie obrzydzić ludziom życie, zamiast wspierać ich programami pozwalającymi inwestować w termomodernizację i ograniczać zużycie energii. Fetysz wykrzywia patrzenie na ekologię – ocenia.

  • Czytaj także: „Zdrowa planeta, zdrowi ludzie”. Katolicy wzywają do ochrony klimatu i bioróżnorodności

Zdjęcie tytułowe: kielce.caritas.pl

Idź do oryginalnego materiału